Jednoosobowa wieś, Elsie ma w niej bar, bibliotekę i cztery latarnie

Jest jednoosobową władzą lokalną, pracuje też jako barmanka i bibliotekarka. Elsie Eiler, jedyna mieszkanka miejscowości Monowi w hrabstwie Boyd w Nebrasce, sama przyznała sobie koncesję na sprzedaż alkoholu i sama na siebie głosuje w wyborach.

Podobno Monowi to kwiat w języku Indian, ale nie znaleziono tego słowa w żadnym z istniejących indiańskich języków. Nadano tę nazwę wsi, bo rosło tu kiedyś wiele pięknych kwiatów. Ale nie ma już kogo zapytać o szczegóły. Według spisu ludności z 2010 roku w Monowi mieszka tylko jedna osoba - Elsie Eiler. Informuje o tym znak drogowy stojący przy granicy mia steczka.

Jeszcze 10 lat temu dzieliła się miejscowością z mężem. Kiedy zmarł w 2004 roku, postanowiła założyć bibliotekę nazwaną jego imieniem. Ma tu kolekcję zdjęć Monowi sprzed lat i do wypożyczania 5 tysięcy książek. Jej mąż, Rudy, uwielbiał czytać książki i zbierał je przez całe życie. W bibliotece są też egzemplarze National Geographic z lat 50. i 60. Rudy marzył o podróżach. Żeby zabrać książkę do domu, wystarczy napisać na tabliczce wiszącej przy drzwiach biblioteki jej tytuł, nazwisko autora, swoje nazwisko i telefon.

Elsie otworzyła bibliotekę rok po śmierci męża. Nazwała ją jego imieniem, wypożycza tu książki, które zbierał, fot. www.flickr.com/photos/netnebraskaElsie otworzyła bibliotekę rok po śmierci męża. Nazwała ją jego imieniem, wypożycza tu książki, które zbierał, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska Elsie otworzyła bibliotekę rok po śmierci męża. Nazwała ją jego imieniem, wypożycza tu książki, które zbierał, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska Elsie otworzyła bibliotekę rok po śmierci męża. Nazwała ją jego imieniem, wypożycza tu książki, które zbierał, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska

Kiedyś Monowi było całkiem sporą miejscowością. Założone w 1902 roku, czasy największej świetności przeżywało w 1930 roku, gdy mieszkało tu 150 osób. Działały tu dwa młyny, była szkoła podstawowa i liceum. Szkoła nadal stoi samotnie na wzgórzu i czeka na dzieci, które nie przychodzą tam od dziesięcioleci. Wieś nie była w stanie zatrzymać młodych ludzi, który w latach 50. wyjechali do większych miast Sanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego życia. Nie mogli się odnaleźć w krainie farm i rancz.

Fala migracji do miejsc, w których łatwiej było o dobrą pracę objęła wtedy nie tylko Nebraskę, ale też Kansas i Oklahomę. Dzieci Elsie wyjechały do Sioux City w stanie Iowa i słonecznego Tucson w Arizonie. Jej wnuk studiował w Niemczech i teraz mieszka w Holandii. Najbliżej jest wnuczka. Zamieszkała w Omaha, największym mieście stanu Nebraska. Rzadko przyjeżdża do babci. Niedawno urodziła dziecko.

Archiwalne zdjęcie Manowi Too i podobne zdjęcia wiszą na ścianach baru Elsie, stare fotografie miasta są też w jej bibliotece, fot. www.flickr.com/photos/netnebraskaArchiwalne zdjęcie Manowi Too i podobne zdjęcia wiszą na ścianach baru Elsie, stare fotografie miasta są też w jej bibliotece, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska Archiwalne zdjęcie Manowi Too i podobne zdjęcia wiszą na ścianach baru Elsie, stare fotografie miasta są też w jej bibliotece, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska Archiwalne zdjęcie Monowi. To i podobne zdjęcia wiszą na ścianach baru Elsie, stare fotografie miejscowości są też w jej bibliotece, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska

Elsie Eiler ma 80 lat. Zwykle można znaleźć ją w ciemnym, wyłożonym drewnem, barze Monowi Tavern, gdzie serwuje gościom hamburgery, frytki i piwo. Bar jest jej jedynym źródłem utrzymania. Są to jedynie pieniądze, jakie zasilają jej wieś. Kiedy ktoś przy okazji lunchu, chce wypożyczyć książkę, dostaje klucz do biblioteki i może sobie iść do niej sam, i wybrać spokojnie, to, co go zainteresuje.

W drewnianym rozpadającym się budynku (po lewej) dawniej był sklep spożywczy. Obok stoi bar, w którym króluje Elsie, fot. www.flickr.com/photos/netnebraskaW drewnianym rozpadającym się budynku (po lewej) dawniej był sklep spożywczy. Obok stoi bar, w którym króluje Elsie, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska W drewnianym rozpadającym się budynku (po lewej) dawniej był sklep spożywczy. Obok stoi bar, w którym króluje Elsie, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska W drewnianym rozpadającym się budynku (po lewej) dawniej był sklep spożywczy. Obok stoi bar, w którym króluje Elsie, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska

Gośćmi Elsie są najczęściej rolnicy mieszkający przy drodze prowadzącej do Monowi, fot. www.flickr.com/photos/netnebraskaGośćmi Elsie są najczęściej rolnicy mieszkający przy drodze prowadzącej do Monowi, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska Gośćmi Elsie są najczęściej rolnicy mieszkający przy drodze prowadzącej do Monowi, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska Gośćmi Elsie są najczęściej rolnicy mieszkający przy drodze prowadzącej do Monowi, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska

Amatorzy bułek z mięsem i warzywami przygotowanych przez Elsie przyjeżdżają regularnie z miejscowości odległych nawet o 80 km. Większość z nich to rolnicy, którzy żyją tu od zawsze i dorastali na hamburgerach i frytkach z Monowi. Elsie sprzedaje także piwo i drinki. Duża tablica za barem głosi, że jest to najzimniejsze piwo w mieście. Jako że jest to jedyne piwo w mieście, nie mogłoby być inaczej.

Elsie pełni funkcje burmistrza Monowi i sama udzieliła sobie koncesji na sprzedaż alkoholu. Sama też sobie płaci podatki. Część pieniędzy przeznacza na realizowanie planów drogowych czyli dbanie, by co noc były włączone cztery miejskie latarnie. Jej życie jest trochę surrealistyczne, jak mieszkańców planet z "Małego księcia". Sama dba o swoje latarnie, sama wybiera samą siebie na burmistrza.

Menu baru Elsie jest skromne. Kobieta robi hamburgery, frytki i kawę z ekspresu. W lodówkach na gości czeka głównie piwo, fot. www.flickr.com/photos/netnebraskaMenu baru Elsie jest skromne. Kobieta robi hamburgery, frytki i kawę z ekspresu. W lodówkach na gości czeka głównie piwo, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska Menu baru Elsie jest skromne. Kobieta robi hamburgery, frytki i kawę z ekspresu. W lodówkach na gości czeka głównie piwo, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska Menu baru Elsie jest skromne. Kobieta robi hamburgery, frytki i kawę z ekspresu. W lodówkach na gości czeka głównie piwo, fot. www.flickr.com/photos/netnebraska

Monowi jest maleńkie. Zajmuje niecały kilometr kwadratowy powierzchni. Elsie mieszka w przyczepie obok baru. Na mapie internetowej można zobaczyć, że miejscowość ma cztery ulice, ale po ulicach została już tylko nazwa. Zarośnięte trawą, wyglądają jak ścieżki w środku lasu. Wyjątkiem jest Louisa Street przy której jest bar i biblioteka Elsie, jedyna ulica, o którą mieszkanka miasta ma jeszcze siłę dbać. Większość budynków miasta to ruiny.

Z kościoła został tylko drewniany szkielet. Ostatnie nabożeństwo odprawiono w nim 50 lat temu. Była to msza po śmierci taty Elsie. Do budynków można zaglądać przez okna, albo dziury w pochylonych dachach. W rozpadającej się stodole stoi zardzewiała kosiarka. W jednym z domów leżą wiklinowe koszyki, w innym na ścianie wiszą spodnie, które zostawił roztargniony właściciel. A może zostały bo nie pasowały do wyobrażeń o wielkomiejskim życiu?

Elsie na pytanie dlaczego została w swojej wsi odpowiada krótko: "Bo ją lubię". Jest pogodzona z tym, że to ona zamknie historię Monowi.

Jeśli więc trafisz na to miasteczko jadąc przed Stany Zjednoczone, koniecznie się w nim zatrzymaj. W barze Monowi Tavern czeka na ciebie Elsie, która mieszka tu sama, ale nie wie co to samotność. Przyjaciele do niej wracają. To prawda, co mawiają - Monovi Tawern ma najzimniejsze piwo w mieście.

Do baru Elsie trafiają ludzie z całego świata, fot. www.flickr.com/photos/netnebraskafotDo baru Elsie trafiają ludzie z całego świata, fot. www.flickr.com/photos/netnebraskafot Do baru Elsie trafiają ludzie z całego świata, fot. www.flickr.com/photos/netnebraskafot Do baru Elsie trafiają ludzie z całego świata, fot. www.flickr.com/photos/netnebraskafot