Kochanka Junga, przyjaciółka Freuda. Feministki obwołały ją matką psychoanalizy

Miała ataki histerii, nerwowe tiki, ciągnące się tygodniami migreny. To dlatego trafiła do renomowanej kliniki psychiatrycznej w Zurychu, gdzie zajął się nią sam Carl Gustaw Jung. Tam z pacjentki przeistoczyła się w jego kochankę i asystentkę, by jak nikt inny wpłynąć na rozwój psychoanalizy. Jednak to Jung zyskał sławę, pieniądze i nieśmiertelność, podczas gdy Sabina Spielrein rozpłynęła się w ludzkiej niepamięci.

Kiedy się poznali, on był początkującym lekarzem i mężem Emmy Rauschenbach, dziedziczki majątku jednej z najbogatszych szwajcarskich rodzin. Kobieta przez ponad 50 lat trwania tego małżeństwa miała zapewniać luksusowy poziom życia jednemu z najsłynniejszych psychiatrów w dziejach. Gdy on badał znaczenie snów, zgłębiał tajniki filozofii oraz mistyki Wschodu i opracowywał swoją teorię psychologii głębi, Emma zajmowała się rodzeniem kolejnych dzieci.

Doczekali się w pięciorga potomków, ale kiedy  doktor poznawał Sabinę Spielrein, był dopiero debiutantem w roli ojca: miał tylko jednego syna. I był człowiekiem kompletnie nieznanym. W szpitalu pracował raptem od czterech lat na stanowisku drugiego asystenta, zarabiając nędzne grosze.

Jung rozpoznał psychozę histeryczną

O Sabinie Spielrein wówczas także można było powiedzieć niewiele. Urodziła się 7 listopada 1885 roku w Rostowie nad Donem. Na leczenie do Szwajcarii wysłali ją rodzice, przejęci stanem córki. Ojciec dziewczyny pochodził z Warszawy; był zamożnym żydowskim kupcem, który nie chwalił się swoim korzeniami, próbując się zasymilować. Matka jako jedna z pierwszych kobiet w carskiej Rosji zdobyła wyższe wykształcenie, była dentystką. Tymczasem ich córka od dziecka elektryzowała otoczenie nieprzeciętną urodą, a przy tym inteligencją, wiedzą i wrażliwością. Chorobę, ciężką, przewlekłą nerwicę, wywołała śmierć jej młodszej siostry, z którą Sabina była silnie związana emocjonalnie i nie umiała poradzić sobie z rodzinną tragedią. Trafiła do Zurychu w 1904 r., w wieku 19 lat.

Sabina Spielrein z mamą i siostrą, fot. www.sabinaspielrein.comSabina Spielrein z mamą i siostrą, fot. www.sabinaspielrein.com Sabina Spielrein z mamą i siostrą, fot. www.sabinaspielrein.com Sabina Spielrein z mamą i siostrą, fot. www.sabinaspielrein.com

Jung był od niej starszy o dekadę, a klinika Burghölzli cieszyła się wówczas opinią najbardziej postępowego szpitala psychiatrycznego w Europie. Leczyło się tam 400 pacjentów. Jung rozpoznał u Sabiny psychozę histeryczną. Zdiagnozował chorobę jako kompleks Elektry, spowodowany skrywanym seksualnym uczuciem chorej do ojca. Histerię leczono wówczas elektrowstrząsami, a w najlepszym razie hipnozą, jednak postępowy lekarz postanowił sięgnąć po nową metodę, opracowaną właśnie (ok. 1902 r.) przez głośnego już doktora Zygmunta Freuda z Wiednia. Tak Sabina stała się pierwszą w historii pacjentką, leczoną psychoanalizą.

Jung oparł terapię na rozmowach o dzieciństwie i analizie snów chorej. Z zachowanych notatek z ich sesji wiadomo, że tata Spielrein był rodzicem bardzo surowym, stawiał córce wysokie wymagania, a przy tym żądał bezwzględnego posłuszeństwa i szacunku. Dziewczyna czuła się nieakceptowana przez niego do tego stopnia, że w wieku 13 lat poważnie myślała o samobójstwie. Planowała, że się utopi. Źle znosiła narzucony przez ojca zwyczaj całowania go w rękę i to, że traktował swoje dzieci przedmiotowo.

Sesje zaczęły się przedłużać

Jung starannie opisywał rozmowy z pacjentką, by na Pierwszym Międzynarodowym Kongresie Psychiatrycznym w Amsterdamie przedstawić przypadek Spielrein jako zakończoną sukcesem próbę leczenia histerii metodą austriackiego psychoanalityka. Tymczasem sesje niepostrzeżenie zaczęły się przedłużać, tematy rozmów schodziły na innych pacjentów. Dziewczyna, uwolniona od ojca, godzinami dyskutowała z przystojnym doktorem o diagnostyce i metodach leczenia, notując co światlejsze myśli lekarza. Pilnowała, żeby nikt mu nie przeszkadzał w pracy, przygotowując dla Junga kolejne ożywcze herbaty i tak, wśród wonnych naparów, została jego asystentką i kochanką, w tej bądź innej kolejności.

Na pewno wiadomo, że była twórczą partnerką w naukowych poszukiwaniach. To dzięki niej Jung mógł sformułować teorie animy i animusa, gdyż właśnie ona wymyśliła oba te terminy, kluczowe dla teorii psychologii głębi. Być może więc to dzięki niej w ogóle tę teorię stworzył.

Nie był zresztą jedynym członkiem szpitalnego personelu, który dostrzegł wyjątkowy potencjał pacjentki. Spielrein asystowała także przy projektach innych lekarzy, pomagając im w diagnozowaniu szczególnie trudnych przypadków. Jadała posiłki przy stole z psychiatrami, a także zapraszana była na przyjęcia w domu dyrektora kliniki Burghölzli. Metoda zastosowana przez Junga okazała się tak skuteczna, że Sabina otrzymała wypis ze szpitala po ośmiu miesiącach, jednakże ani myślała o powrocie do domu, pod skrzydła apodyktycznego taty. Postanowiła zostać psychiatrą, specjalizującym się w psychoanalizie.

W 1911 roku obroniła na uniwersytecie w Zurychu pierwszą w historii pracę doktorską w tej nowej dziedzinie, opisując seksualne uwarunkowania schizofrenii i stając się zarazem pierwszą pacjentką psychiatryczną w dziejach, która skończyła studia medyczne i została terapeutką. Jej praca dyplomowa ma ogromną wartość historyczną. To pierwsza napisana przez kobietę praca o psychoanalizie i jedno z pierwszych naukowych opracowań, zawierających nowy wówczas termin "schizofrenia".

Romans z Jungiem nie skończył się wraz z końcem pobytu Sabiny w szpitalu. Podczas studiów zasypywała go listami, w których pisała, że chciałby mieć z nim syna, któremu da na imię Zygfryd. Miał to być ukłon w stronę kochanka, którego fascynowała germańska mitologia. Do idei powołania na świat wspólnego potomka zachęcała Junga argumentem, że ich dziecko byłoby "kwintesencją i uosobieniem najlepszych cech ras aryjskiej i żydowskiej".

Freud z premedytacją pchał parę do romansu?

Istnieje teoria, zgodnie z którą podczas terapii Jung szczegółowo relacjonował przebieg wszystkich sesji w listach swojemu mentorowi Freudowi, prosząc go o rady w kwestii dalszego leczenia pacjentki. Niektórzy posuwają się w hipotezach jeszcze dalej, głosząc, że Freud, zafascynowany osobowością dziewczyny, z premedytacją pchał parę do romansu, by nowe okoliczności pozwoliły mu poznać ją lepiej.

Prawda jest taka, że nie ma śladu po tego rodzaju korespondencji. Ale to właśnie błyskotliwa Rosjanka posłużyła Jungowi jako pretekst do skontaktowania się z Freudem, tyle że później, kiedy już przestała byś jego pacjentką, po czterech miesiącach od zwolnienia jej z Burghölzli. Jung podziwiał austriackiego psychiatrę, znał wszystkie jego prace i stosował jego metody leczenia, a spotkanie Spielrein stało się odpowiednio ważkim argumentem, by nawiązać z mentorem kontakt. W pierwszym liście napisał m.in.: "W trakcie leczenia pacjentka miała pecha zakochać się we mnie". Po poznaniu opisów sesji Junga ze Spielrein, Freud obwołał go swoim następcą, spadkobiercą naukowej teorii i symbolicznym synem.

Miłość przyniosła mi właściwie sam ból

Romans Spielrein z Jungiem skończyły się w jednej chwili, kiedy o niewierności męża dowiedziała się jego żona. O romansie z pacjentką-asystentką natychmiast poinformowała dyrektora kliniki i napisała list w tej sprawie do rodziców Sabiny. Przełożony Junga uznał jego zachowanie za niezgodne z etyką lekarza i zażądał zmiany miejsca pracy. Jung oczywiście się zwolnił i brutalnie, jednym cięciem urwał jakikolwiek kontakt z Sabiną.

Ona, zrozpaczona przebiegiem spraw, zanotowała w swoim dzienniku: "Miłość przyniosła mi właściwie sam ból. Było zaledwie kilka chwil, gdy spoczywałam w jego ramionach, zapominając o wszystkim". Tymczasem Jung natychmiast informuje Freuda o skandalu, oskarżając Sabinę o wywołanie całego piekła. Pomija przy tym informację o wydaleniu ze szpitala i zaprzecza, że w ogóle romansował, pozostając jedynie przy stwierdzeniu, że to ona zakochała się w nim. O swoich uczuciach nie pisze nic. Jednocześnie odpiera ataki rodziców pacjentki, którym rzecz całą przedstawiono jako groźną dla zdrowia córki.

Jego odpowiedź na list z prośbą o wyjaśnienia jest bezczelna. Stwierdza w niej, że nie przestrzegał należycie swoich obowiązków terapeuty, bo nie otrzymał pieniędzy za leczenie Sabiny oraz, że nikt jest w stanie powstrzymać pary przyjaciół przed robieniem tego, na co mają ochotę. "Moja stawka wynosi 10 franków od konsultacji" - informuje matkę Sabiny. Choć jako pracownik szpitala otrzymywał pensję!

W obawie, że eks kochanka może zostać potraktowana jako współautorka jego koncepcji i odbierze mu część sławy, w żadnym z pism nie skomentował pomocy, jakiej udzieliła mu w badaniach. Nie opisał jej także w swojej wspomnieniowej książce "Wspomnienia, sny, myśli", w której, dotykając kwestii swojego życia osobistego, ograniczył się jedynie do przedstawienia siebie jako idealnego małżonka i ojca pięciorga dzieci.

Porzucona dziewczyna szuka ratunku u Freuda, prosząc go o sesje terapeutyczne. Psychiatra ostro odmawia, chcąc chronić dobre stosunki z ulubionym uczniem. W listach do Junga chlubi się odprawieniem Sabiny: "Moja odpowiedź była niezwykle mądra i przenikliwa", pisze.

Jest jedyną kobietą w stowarzyszeniu

W 1911 r. Rosjanka ma okazję spotkać Freuda osobiście, gdy na jednym ze słynnych środowych spotkań Wiedeńskiego Stowarzyszenia Psychoanalitycznego skupionego wokół austriackiego psychiatry, przedstawia fragmenty swojej najnowszej pracy. Sabina porusza zagadnienia destrukcji i popędu śmierci, które staną się podstawowe dla psychoanalizy. Od kilku tygodni jest jedyną kobietą w stowarzyszeniu, dopiero drugą w jego historii ale Freud wydaje się kompletnie ignorować jej wywody. W liście do Junga nazywa Sabinę "małą dziewczynką" i robi niejasne aluzje: "Muszę powiedzieć, że jest bardzo miła, i zaczynam rozumieć..." - pisze. A już wkrótce sam zajmie się zagadnieniem destrukcji.

Jung, który niedługo wcześniej odnowił kontakt z dawną kochanką, zachowuje się dwulicowo pisząc do obojga bardzo różne listy. W liście do Spielrein chwali błyskotliwość i oryginalność tekstu, w korespondencji z Freudem wytyka pracy Sabiny powierzchowność, brak erudycji i epatowanie prywatnością. Ale choć Spielrein nie zna tych listów, zaczyna do niej docierać, że Jung traktuje ją instrumentalnie. Podejrzewa, że odnowił z nią kontakt tylko po to by kraść jej pomysły.

Zestaw wątpliwości odnotowuje w dzienniku: "Muszę przyznać, że obawiam się, że mój przyjaciel () może zwyczajnie pożyczyć całą moją teorię. (...) Jakże mam szanować osobę, która kłamie, kradnie moje pomysły, która nie jest mi przyjacielem, ale marnym knującym rywalem?". Jedynym śladem, że Freud zauważył zasługi Spielrein w rozwoju psychoanalizy, jest umieszczenie jej nazwiska w przypisie do sztandarowej książki psychiatry "Poza  zasadą przyjemności" w 1920 roku.

To ten przypis włączył nazwisko Sabiny Spielrein do historii psychoanalizy, gdy jej własne prace zostały zapomniane. Spielrein interesowała się rolą seksu w dewiacjach oraz przy leczeniu zaburzeń psychicznych i to dlatego zaczęła opracowywać teorię o wpływie kompleksów seksualnych na psychikę, przedstawiając seksualność jako jedną z najważniejszych sił ludzkiej aktywności. Wielu znawców teorii Freuda uważa więc, że to ona w dużym stopniu wpłynęła na jego przekonanie o ogromnym znaczeniu seksu w architekturze ludzkiego umysłu czy wręcz, że nie on lecz ona jest w gruncie rzeczy twórczynią psychoanalizy.

Kocha Junga, ale bliższa jest jej teoria Freuda

Jung o publiczne docenienie jej roli w rozwój psychoanalizy pokusił się dopiero w 1952 r., gdy do nowego wydana swojej pracy "Transformacja i symbole libido" dodał komentarz dotyczący wkładu Spielrein w rozwój koncepcji popędu śmierci. W styczniu 1913 roku, gdy Freud ostatecznie zrywa wszelkie kontakty z Jungiem, wzywa Sabinę do opowiedzenia się po jednej ze stron, dokonania wyboru między reprezentowanymi przez mężczyzn szkołami.

Spielrein kocha Junga, ale bliższa jest jej teoria Freuda. "Wszyscy wiedzą, że jestem zdeklarowaną członkinią freudowskiego stowarzyszenia i J. nie może mi tego wybaczyć", pisze w jednym z listów. Miotając się między dwoma mężczyznami postanawia ułożyć sobie życie z trzecim. W 1912 roku wychodzi za mąż. "14 czerwca wyszłam za mąż za dr. Pawła Scheftela. Ciąg dalszy nastąpi" -  notuje w dzienniku.

Wkrótce przychodzi na świat jej pierwsza córka Renata, ale małżeństwo szybko zaczyna pękać. Podczas I wojny światowej Scheftel wróca do Rosji, zaciąga się do wojska i pracuje w charakterze lekarza armijnego, a po wojnie wiąże się w Rostowie z inną kobietą. Spielrein popada w tarapaty finansowe. Stara się coś zarobić tłumaczeniem prac Junga na rosyjski i jednocześnie prosi Freuda o pomoc. Pieniądze są jej potrzebne na leczenie chorowitej córki.

Pierwsza w historii psychoanalizy praca dotycząca dzieci

Sytuacja poprawia się, gdy Sabina zatrudnia się w klinice chirurgicznej, zaczyna wykładać na uniwersytecie, do pensji dorabia jako terapeutka. Współpracuje ze znanym szwajcarskim filozofem i pedagogiem Jeanem Piagetem, zajmując się w jego zespole problematyką chorób psychicznych u dzieci.

Za prekursorkę używania psychoanalizy w terapii dzieci powszechnie uważa się córkę Freuda Annę. Ale to Sabina Spielrein w 1912 r. opublikowała pierwszą w historii psychoanalizy pracę dotyczącą dzieci. Prace Anny Freud powstały dopiero dziesięć lat później; do tego czasu Spielrein opublikowała dziesięć prac na ten temat. W 1923 r. decyduje się na powrót do Rosji. A ściślej, do ZSRR do czego namówili ją bracia, wybitni naukowcy, którzy opowiedzieli się po stronie nowej władzy i nowego komunistycznego porządku.

Jung został moim lekarzem

Gdy Jung i Freud zostali otoczeni sławą, o Sabinie Spielrein zapomniano zupełnie aż do 1977 r. Wtedy to w piwnicy jednej z genewskich willi, w której niegdyś mieścił się Instytut Psychologii, podczas renowacji robotnicy odnaleźli tekturowe pudło z jej notatkami, dziennikami i korespondencją z pionierami psychoanalizy, Freudem i Jungiem. Ten zbiór dokumentów Spielrein zostawiła w Genewie na przechowanie, wyjeżdżając do ZSRR.

Znalezisko wywołało szok wśród historyków i naukowców, zafascynowanych psychoanalizą i jej historią. Teorie przypisywane dotąd Jungowi i Freudowi od dziesięcioleci były atrakcyjnym przedmiotem badań. Papiery Spielrein ze względu na opisane tam wnioski z analiz i występujące osoby stały się sensacją. Badacze zaczęli szukać kolejnych jej śladów: nowatorskich prac, kolejnych listów.

Korespondencja nie budziła żadnych wątpliwości co do charakteru relacji niezwykłej Rosjanki z jej lekarzem. Była dowodem na to, że romans trwał latami. W jednym z listów pisała wprost: "Cztery i pół roku temu dr Jung został moim lekarzem, następnie przyjacielem, a na końcu 'poetą', czyli ukochanym. Wreszcie przyszedł do mnie i sprawy potoczyły się tak, jak na ogół dzieje się z 'poezją'".

Gdy milczenie nie miało sensu

Spadkobiercy Junga robili wszystko, by te badania sparaliżować, przez prawie dziesięć lat blokując dostęp do korespondencji psychoanalityka ze Spielrein. Nie chcieli ujawniać skali wpływu, jaki wywarła na naukowe osiągnięcia Junga ani emocjonalnego charakteru jej stosunku ze sławnym krewnym. Nie zamierzali się też chwalić raczej mdłym postępowaniem Junga wobec dawnej pacjentki i kochanki. Postać bystrej Rosjanki pojawiła się wszak w wielu pracach szwajcarskiego psychoanalityka tyle że nigdy nie podawał jej nazwiska.

Zakaz publikacji listów rodzina uchyliła dopiero w 1986 r., gdy dalsze milczenie i tak nie miało sensu. W wyniku genewskiego odkrycia o Spielrein zrobiło się głośno, a jej życie, jakby gotowy scenariusz filmu, stało się modnym tematem. Napisano o niej kilka książek, wydano jej "Dzieła zebrane" i listy, nakręcono o niej filmy.

Z listów Junga wynikało, że nie krył przed kochanką swojej słabości do kobiet, która nieraz jeszcze po spotkaniu ze Spielrein dawała o sobie znać. Inną znaną jego kochanką była Toni Wolff, pacjentka i koleżanka po fachu, która obudziła w nim zainteresowanie I-Ching i jogą. W liście do Rosjanki Jung otwarcie wyznaje: "Jestem najsłabszym ze wszystkich ludzi. (...) Nie potrafię żyć bez szczęścia miłości. Bez burzliwej, nieustannie zmieniającej się miłości w moim życiu. (...) Gdy budzi się we mnie miłośćdo kobiety, najpierw czuję żal dla tej biednej istoty, która marzy o niezmiennej wierności i innych niemożliwościach, którą czeka bolesne przebudzenie z tych marzeń i snów".

Kobieta dokonała rewolucji w psychologii

Reakcja świata była szybka. Wszyscy nagle zaczęli się starać zebrać i uznać zasługi Spielrein. Feministki obwołały ją matką psychoanalizy, skazaną na zapomnienie przez zmowę mężczyzn, którzy postanowili przypisać sobie wszystkie jej zasługi, podczas gdy to kobieta dokonała rewolucji w psychologii. Zaczęto lansować teorię, że ani Jung ani Freud bez jej pomocy nie byliby w stanie wpaść na żaden interesujący pomysł, a myśl całą po prostu jej ukradli.

Spielrein po wyjeździe do ZSRR nie zakończyła swojej przygody z psychiatrią. Wielokrotnie i na różne sposoby jeszcze do niej wracała. W tych staraniach wspierał ją mąż, który do niej wrócił. Był jednym z pionierów psychologii pracy w komunistycznym imperium. W Związku Radzieckim Sabina trafiła na potencjalnie dobry grunt do rozwoju kariery, bo początkowo psychoanaliza cieszyła się przychylnością władz. Spielrein została ordynatorem psychiatrii dziecięcej w uniwersyteckim szpitalu i mieszkanie w Domu Naukowca. Wraz z psycholog Wierą Szmidt zaczęła też prowadzić eksperymentalne przedszkole, którego celem było wychowywanie dzieci w wolności od stereotypowego myślenia. Przywieziono tam z Niemiec zestaw wykonanych na zamówienie białych mebli, przygotowanych w zgodzie z założeniem, że biały kolor pobudza kreatywność i przyjęto do przedszkola 12 dzieci, którymi miało się zajmować 18 wychowawców. Cały personel liczył 50 osób, a w gronie wychowanków znalazł się syn Stalina, Wasilij.

Zdanie napisane w czasach studenckich

Pech chciał, że zarówno przedsięwzięciem jak i psychoanalizą interesował się Lew Trocki. Kiedy popadł w niełaskę dyktatora, wraz z Trockim przeklęto psychoanalizę, która została uznana za ideologiczną dywersję. Przedszkole zostało zamknięte, a Spielrein dostała propozycję nie do odrzucenia, by przenieść się do Rostowa. Tam została psychiatrą dziecięcym w miejscowym szpitalu, a później lekarzem szkolnym. Miała szczęście, że jako przedstawicielka burżujstwa nie trafiła na Syberię ale jej braci nie ominął los, który milionom zgotował Stalin. Wszyscy trzej trafili do łagrów i tam zmarli, a mąż Spielrein odebrał sobie życie w 1939 r., zapewne w strachu przed aresztowaniem.

Osoby które ją wtedy widywały twierdziły, że wyglądała jak strzęp człowieka - dramatycznie chuda, źle ubrana, z przedwcześnie pomarszczoną skórą. Gdy Niemcy zaatakowały Związek Radziecki, nie podjęła próby ucieczki przed zbliżającym się frontem. Twierdziła, że Niemcy z ich kulturą nie mogą być zbrodniarzami, a plotki o masowym mordowaniu Żydów uważała za sowiecką propagandę.

Do niedawna sądzono, że została zastrzelona przez nazistów w 1941 r. w rostowskiej synagodze. Ale później zweryfikowano ten sąd. Sabinę po raz ostatni widziano 11 sierpnia 1942 r. w tłumie Żydów pędzonych na rozstrzelanie do jednego z podmiejskich lasów. Obok niej szły córki; wszystkie trzy miały wtedy przed sobą ostatnie chwile życia. W 2002 r, gdy na świecie zrobiło się o niej głośno, w wąwozie Żmijewska Bałka, gdzie spoczywają pomieszane szczątki 27 tysięcy Żydów z Rostowa, umieszczono pamiątkową tablicę. Widnieje na niej zdanie, które sama napisała w czasach studenckich w Szwajcarii: "Byłam kiedyś człowiekiem. Nazywałam się Sabina Spielrein".

Więcej o: