Ta para przeżyła wypadek przy prędkości 140 km/h. Ich przejmują historia sprawi, że uwierzysz w cuda

- Trzy sekundy. Tyle czasu mieliśmy od momentu utraty panowania nad kierownicą do uderzenia z prędkością 140 km/h. W trzy sekundy Hunter musiał opanować sytuacje i podjąć decyzję - zabić nas natychmiast czy uratować nam życie. To dramatyczne wyznanie ocalałej z wypadku Ariki wzruszyło cały świat.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Arika Stovall i Hunter Hanks cudem przeżyli wypadek samochodowy. Auto, które prowadził 21-letni chłopak, uderzyło w słup. Przy tak dużej prędkości samochód został całkowicie zniszczony. Obecni na miejscu zdarzenia świadkowie twierdzili, że młoda para nie miała szans wyjść z tego cało. A jednak zakochani nie odnieśli poważniejszych obrażeń.

"Obwinia się, a przecież uratował mi życie"

Zdjęcie opublikowane przez Arikę w mediach społecznościowych od kilku dni inspiruje i wzrusza internautów. Wdzięczna losowi i Bogu kobieta postanowiła podzielić się swoją historią i podziękować przede wszystkim ukochanemu mężczyźnie, który uratował jej życie:

- Obwinia się o mój ból, a przecież uratował mi życie. Mówi: "Powinienem cię chronić, a tego nie zrobiłem", ale zrobił dokładnie to, co musiał zrobić. Może pomogły mu umiejętności piłkarza... Zrobił, co mógł. Dba o mnie. A gdy byliśmy w karetce znalazł siłę i sposób na to, żeby się do mnie przytulić. Tylko Bóg wie, że potrzebowałam tego tak samo jak zapewnienia mi bezpieczeństwa.

"Może to halucynacja, może podświadomość"

Wstrząsająca historia Ariki w błyskawicznym tempie rozprzestrzeniła się w sieci, także dlatego, że kobieta nie bała się narazić na śmieszność i wyznała, że podczas wypadku miała wizję:

- Widziałam człowieka z białą brodą. Żadnych innych samochodów. On był moim aniołem stróżem. Powiedział mi, że karetka jest już w drodze. Wyszłam z samochodu, podbiegłam do Huntera z drugiej strony. Patrzyłam na człowieka z białą brodą.

Od momentu, gdy Hunter został wyciągnięty z samochodu wierzę, że ten człowiek pomógł mi uwierzyć, że z Hunterem wszystko będzie w porządku. Nie wiem, czy to była halucynacja. Może podświadomość mówiła mi, że Hunter będzie bezpieczny. Zapytałam tego człowieka, kiedy pojawi się karetka. Powiedział, że za sekundę i zniknął. A ja zaczęłam mrugać, bo latarka świeciła mi w oczy. Wtedy pomogli nam sanitariusze.

"Tak wyglądają cuda"

Trudno przejść obojętnie obok takiej historii. Przychodzi do głowy tylko jedno wytłumaczenie - cud. Arika doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że powinni odnieść znacznie poważniejsze obrażenia:

- Nie mogę uwierzyć w to, jak niewielkie obrażenia odnieśliśmy w wypadku, w który powinien posiekać nasze ciała. Wierzę w obecność Boga w tej sytuacji. Wszystko, co przeżyliśmy potrafimy wytłumaczyć tylko jego obecnością. Sposób, w jaki Bóg pomógł Hunterowi zareagować za kierownicą nie był przypadkowy. Takie rzeczy się nie zdarzają, Nie bez powodu. Bóg nas chroni (...) Tak wygląda cud. Brak kontuzji, uszkodzeń wewnętrznych, zaledwie kilka szwów na kolanie i twarzy.

"Przede wszystkim to plan Boga"

Zarówno Arika, jak i tysiące internautów, którzy udostępnili jej przejmujące wyznanie, nie mają wątpliwości - to prawdziwy cud i dowód na obecność Boga: - Bez wątpienia to cud, że żyjemy. Ale przede wszystkim to plan Boga. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wszystko

Zobacz wideo
Zobacz wideo
Zobacz wideo
Więcej o: