Pięć rzeczy, które mogą cię zszokować na wymarzonych wakacjach pod palmami [FOLDERY TEGO NIE POKAZUJĄ]

Gdzie pojechać zimą na ciepłe i bezpieczne wakacje z dziećmi? Wbrew pozorom lista kierunków wcale nie jest długa. Niemałym hitem wśród Polaków staje się Sri Lanka. Trzy-cztery dni wystarczą, żeby przestawić się z trybu polskiego na południowoazjatycki. Ale te cztery dni to może być szok. Zwłaszcza dla wrażliwych.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Lista miejsc, w które można ze spokojną głową pojechać za granicę w środku zimy na "ciepłe" wakacje z małymi dziećmi, nie jest wcale tak długa, jakby się wydawało. Im więcej zmiennych, tym lista krótsza. Długość lotu, liczba przesiadek, sytuacja polityczna, ewentualne zagrożenia - to wszystko ogranicza.

Sri Lanka to kraj coraz popularniejszy wśród Polaków. Nic dziwnego. Dzięki pojawieniu się dwóch nowych przewoźników i dogodnych połączeń oraz promocyjnych cen biletów akcje Sri Lanki poszybowały w górę jeśli chodzi o wymarzone miejsce na egzotyczne wakacje.

Kto nie jest gotowy na Indie, na rozgrzewkę wybierze Sri Lankę. Lankijczycy są mili, nie narzucają się, są przyjaźni. Plaże na wyspie są piękne, a część miejscowości to raj dla surferów. Ceny na miejscu choć rosną, jeszcze nie przerażają.

Kiedy trzy lata temu wylądowaliśmy na Sri Lance po raz pierwszy obiecaliśmy sobie, że jeszcze tu wrócimy - z synkiem, jak podrośnie. I wróciliśmy, wraz z zaprzyjaźnioną parą i ich dziećmi. My wiedzieliśmy, czego się spodziewać na miejscu, oni nie. I to ich świeże spojrzenie przyczyniło się do powstania tej listy. Listy pięciu rzeczy, które niezaprawionych w lankijskich bojach mogą na początku zszokować.

Psy Sri LankaPsy Sri Lanka Fot. Archiwum prywatne Fot. Archiwum prywatne

Psy, koty, szczeniaki, kocięta

Bezpańskie, mieszkające na ulicach psy i koty do widok powszechny i powszedni. Szokujący i bardzo przykry. Pozostawiający nas bezsilnymi i z bolącym sercem.

Lankijskie psy zazwyczaj mają krótką sierść, rude umaszczenie, i są średniej wielkości. Psy i suki śpią przy ruchliwych ulicach, na plażach, wałęsają się między domostwami. Suczki albo karmią albo są w ciąży albo właśnie w krótkiej fazie między jednym a drugim stanem.

Wszystkie bezpańskie psy są w różnym stopniu wyłysienia - to efekt działania świerzbowca. Psy drapią się, wygryzają sobie sierść. Dotyczy to wszystkich psów bez względu na ich wiek. Głaskanie nie wchodzi w rachubę - pasożyt przenosi się na człowieka ze zwierząt, a później ciężko się z niego wyleczyć.

Starsze psy w różnej kondycji (z zaleczonymi dziwacznymi złamaniami, bez oczu, bez nóg) w różnym stanie jakoś funkcjonują. Gorzej ze szczeniakami. Podczas naszego pobytu trzy ze znanych nam z widzenia maluchów zdechły, trzy kolejne wyglądały jakby niebawem miały podzielić los rodzeństwa. Nieco lepiej wyglądają koty, choć i one nie wychodzą bez szwanku ze spotkań z autobusami i tuk-tukami (rodzaj trzyosobowego skrzyżowanego ze skuterem pojazdu).

Śmieci na Sri LanceŚmieci na Sri Lance Fot. Archiwum prywatne Fot. Archiwum prywatne

Ocean i ocean... śmieci

Trudno nie zauważyć wszechobecnych śmieci. Walających się wzdłuż dróg i ścieżek opakowań, rozerwanych worków z odpadami, resztkami jedzenia. Stosy śmieci leżą przy zejściach na plażę, w krzakach przy domach. Z jednej strony obłędne plaże, wielkie fale i bezkresny ocean, z drugiej miniwysypiska i fetor.

Zapewne jest jakiś mechanizm, który tłumaczy, dlaczego te worki pojawiają się. Być może tak przygotowane paczki zabierają z ulicy śmieciarze, zanim jednak je zbiorą zainteresują się nimi psy, koty, krowy, ptaki i małpy. Rozerwą plastik, a całość rozwleką po okolicy. Na szczęście plaże pozostają miejscami wolnymi od śmieci.

Z drugiej jednak strony całkowity brak śmietników sugeruje jednak, że wyrzucanie wszystkiego gdzie popadnie to jednak norma.

Ruch Sri LankaRuch Sri Lanka Fot. Archiwum prywatne Fot. Archiwum prywatne

Dziki ruch

Na początku pobytu na Sri Lance trzeba oswoić ruch drogowy. Nauczyć się patrzeć w inne niż podpowiada instynkt strony, odróżniać mowę klaksonów (od przyjaznego zaczepiania, przez pełne pretensji wyrzuty, po ostre ostrzeżenia). Człowiek na pasach drogowych to dla kierowców znak, że należy natychmiast wcisnąć gaz do dechy.

Kierowcy są przyzwyczajeni do zamieszania, hałasu, wymijania na trzeciego. Jeśli zdarzy się wam jechać z Lankijczykiem na lotnisko pustą autostradą - zerknijcie od czasu do czasu, czy monotonna jazda nie usypia go (nam się to zdarzyło dwukrotnie).

W skali niebezpieczeństwa na szczycie zestawienia plasują się kierowcy autobusów ekspresowych (szczycą się naklejkami na maskach swoich pojazdów: "turbo nitro super fast") - tną przez środek wioski z prędkością 120 km/h, trąbiąc i wymijając na czwartego. Do wszystkiego jednak można się przyzwyczaić - wystarczy kilka dni.

Dzieci Sri LankaDzieci Sri Lanka Fot. Garret Clark/Flickr.com Fot. Garret Clark/Flickr.com

Bejbi, bejbi

Lankijczycy bardzo lubią i dbają o dzieci - przede wszystkim o własne. Dzieci turystów - zwłaszcza te do szóstego roku życia wzbudzają ogromne zainteresowanie. Nigdzie nigdy wcześniej mój syn nie miał tyle razy mierzwionych włosów, nie został obdarowany tyloma uśmiechami i nie pozował do takiej liczby zdjęć.

Mniejsze dzieci są brane na ręce, Lankijczycy robią sobie z nimi zdjęcia, głaszczą je po głowie. Takie zachowanie względem własnych dzieci jest na początku bardzo niewygodne i wzbudza zrozumiały niepokój rodzica.

Natura Sri LankaNatura Sri Lanka Fot. Tim Ellis/Flickr.com Fot. Tim Ellis/Flickr.com

Natura z dostawą do domu

Pierwszy wieczór i pierwsza plaga egipska. Ni stąd, ni zowąd pojawiają się tysiące latających owadów (przypominających trochę ważki a trochę mrówki ze skrzydłami). Jak szalone leciały do światła - lamp, wyświetlaczy komórek, tabletów, e-książek, a nawet podświetlanych zegarków. Spanikowane dzieci kazały się zamknąć w pokojach i wygasić wszystkie światła.

Kto mieszka w dużym, wybetonowanym mieście może być zszokowany tak bliską obecnością natury. Nietoperze wielkości trzylatka, gekony, jaszczurki, małpy, papużki, kraby, pręgowce (jak z kreskówki "Chip i Dale"). No i komary. I pluskwy. Naprawdę duuużo komarów (zabierzcie ze sobą apteczne antyrepelenty i maści po ukąszeniach).

Po deszczu wyskakujące z piasku i okupujące stopy "muszki". Pierwszego dnia dzieci zapowiedziały, że "nie wytrzymają tu dwóch tygodni". Ostatniego nie zrobił na nich wrażenia krab, który przymaszerował po plaży i osiadł w dołku, który właśnie wykopały.

Zobacz wideo
Więcej o: