Zamiast "zajadać" problemy, postawiła na siłownię. To, jak wygląda po roku, jest nie do uwierzenia [ZDJĘCIA]

Jej życie przewróciło się do góry nogami, nie potrafiła poradzić sobie z życiem i "zajadała" problemy. Pewnego dnia postanowiła jednak zmienić swoje nastawienie. To, co stało się potem, jest niewiarygodne.

Kiedy mąż, w wieku 31 lat, popełnił samobójstwo, świat Justine McCabe się zawalił. Straciła kontrolę nad swoimi emocjami i zaczęła odreagowywać nadmiernie się objadając. Pewnego dnia powiedziała sobie STOP! Uznała, że potrzebuje radykalnej zmiany.

Postanowiła wziąć się za siebie i swoją sylwetkę. Postawiła przede wszystkim na chodzenie na siłownię, bo nic nie daje takiej potężnej dawki endorfin, jak regularne ćwiczenia.

Na swoim blogu napisała:

Chciałam znaleźć źródło endorfin, które pomogą przejść przez ten ciężki czas. Byłam na tyle zdesperowana, aby zacząć robić cokolwiek, co mogło pomóc mi wypełnić pustkę w sercu.

ZOBACZ: Choruje na bardzo rzadką chorobę. W sklepie zobaczyła coś, co przywraca wiarę w ludzi

Pierwsza wizyta na siłowni była dla niej bardzo stresująca. Nie wiedziała, jak z taką tuszą wytrzyma 60 minut ćwiczeń. Ale udało się! Czuła wewnętrzną satysfakcję i wysłała zdjęcie swojej przyjaciółce, potem zrobiła kolejne i kolejne... Fotografowała całą swoją roczną drogę do obecnej wspaniałej sylwetki, którą możecie zobaczyć w filmiku.

 

W zaledwie rok Justine straciła 56 kilogramów. To nie jest jednak historia o odchudzaniu. To opowieść o kimś kto odzyskał życie i prawo do dobrego samopoczucia. Przeszedł przez piekło, jednak nie poddał się. To bardzo inspirująca historia, prawda?