To zdjęcie nagich siedemdziesięcioparolatków zachwyca. Jak oni się kochają!

Fotografka Jade Beall z Tuscon w Arizonie nie zgadza się z teorią, że tylko piękni i młodzi mają prawo do miłości i szczęścia. Jej najnowsza seria zdjęć par po sześćdziesiątce udowadnia, że dojrzałość może być piękna, a bliskość nie uznaje żadnych ograniczeń.

Gerry ma 75 lat, jej ukochany Darwin pięć lat mniej. Od ponad dwóch dekad są szczęśliwie zakochani. Żeby uczcić swój wiek oraz łączącą ich więź, zdecydowali się wziąć udział w sesji zdjęciowej fotografki Jade Beall.

Para rozebrała się przed obiektywem Beall, dumnie pokazując swoje nienajmłodsze, ale wcale przez to nie mniej interesujące i zachwycające ciała. Serią zdjęć Beall chciała pokazać, że nie zgadza się na utrwalanie stereotypu lansowanego przez zachodnie społeczeństwa, że tylko ten, kto młody, szczupły i zgrabny może być uznawany za osobę atrakcyjną. - Dlaczego nie możemy zaakceptować, że istnieje nie jedna, a miliony definicji piękna? - pyta Beall.

 

Gerry kocha swoje ciało. I nie przeszkadza jej, że musi chodzić o lasce, nie widzi bez okularów, a jej piersi sięgają do talii.

Lubię siebie!

- zapewnia starsza pani. Z kolei jej partner wyznaje, że pomimo siedemdziesiątki na karku, wciąż ma problemy z zaakceptowaniem swojego ciała.

Bardzo chciałbym jeszcze schudnąć...

- tłumaczy

Portretowana kobieta dodaje, że na ludzi - podobnie jak na najlepsze wina i najwspanialsze sery, czas działa na korzyść. Teraz jestem o wiele bardziej sobą, niż kiedy mając 30-40 lat  miotałam się, miedzy tym, jaka chciałabym być.

 

Zanim Gerry poznała Darwina straciła już nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek spotka miłość życia. Miała depresję, która wymagała hospitalizacji. Teraz jest szczęśliwa i spełniona. I kocha nie tylko partnera, ale także siebie. Dodaje, że uroda ma swoje źródło w blasku, którym promieniejemy, a nie w młodości, która trwa ledwie chwilę.