Korzystasz z komórki, gdy prowadzisz? Ta kampania sprawi, że nie zrobisz tego nigdy więcej [WIDEO]

Esemesy, snapy, posty... Jesteśmy od nich uzależnieni. Tak bardzo, że komórek używamy nawet podczas prowadzenia samochodu. Kampania "To może poczekać" w szokujący sposób uświadamia, jak źle może się to skończyć.

Klip kampanii "To może poczekać" ("It Can Wait") zaczyna się niewinnie. Schowany za kamerą mężczyzna pyta kilku młodych osób o to, dlaczego używają komórki w trakcie prowadzenia samochodu.

Uczestnicy programu są przepytywani osobno, jednak udzielają zadziwiająco podobnych odpowiedzi. Okazuje się, że wszyscy potrzebują stałego dostępu do Facebooka, Twittera i Instagrama. "Esemesowanie to dla mnie podstawowa forma komunikacji" - stwierdza jeden z pytanych. "Pasażerowie odgrywają ważną rolę - ostrzegają mnie, gdy światło jest czerwone" - wyznaje inny. Bohaterowie klipu są roześmiani, wyluzowani.

Niektórzy wydają się nieco zawstydzeni swoim zachowaniem. "Zawsze, gdy to robię, zastanawiam się, dlaczego... A potem robię to znów".

Nieoczekiwany zwrot akcji

Po chwili do sali wchodzi młoda dziewczyna. Na pierwszy rzut oka wygląda normalnie - jeśli się jej przyjrzeć, można zauważyć, że lewą rękę ma wygiętą się pod dziwnym kątem. Pytani są lekko zdezorientowani. Wyrazy ich twarzy zmieniają się diametralnie, gdy dziewczyna zaczyna opowiadać swoją historię.

 

Miała 21 lat, gdy skończyła szkołę. Wracała z rodzicami samochodem z ceremonii wręczenia dyplomów. Miała nieszczęście trafić na kierowcę, który używał podczas jazdy smartfona. Był tak rozkojarzony, że wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Gigantyczna, osiemnastokołowa ciężarówka musiała w ostatniej chwili go wyminąć i uderzyła w samochód dziewczyny.

Jej rodzice zginęli na miejscu, ona sama walczyła o życie przez dwa miesiące. Przeszła długą rehabilitację, mimo której część jej ciała wciąż jest sparaliżowana. "Uczyłam się, jak chodzić, mówić, ubierać się, jeść" - wyznaje podczas rozmowy z uczestnikami eksperymentu. Mówi spokojnie, choć widać, że jest bardzo wzruszona.

Wszyscy są wstrząśnięci, obiecują, że przestaną używać telefonów w trakcie jazdy. Większość płacze; niektórzy przytulają swoją rozmówczynię.

Co mówią dane?

Odpowiedzialna za kampanię firma AT&T zleciła przebadanie 2067 Amerykanów w wieku od 16 do 65 lat, którzy używali telefonu podczas jazdy przynajmniej raz dziennie. Okazało się, że 40 proc. z nich udziela się w mediach społecznościowych, gdy siedzi za kierownicą. Aż 27 proc. tych użyć to Facebook - na dalszych miejscach plasują się Twitter, Instagram i Snapchat.

Prawie połowa badanych przyznała się do esemesowania w trakcie jazdy. 75 proc. nastoletnich kierowców twierdzi, że takie zachowanie jest powszechne wśród ich znajomych.

Jednak 82 proc. kierowców, którzy zdecydowali się walczyć z komórkowym nałogiem, czuje się z tym bardzo dobrze. 78 proc. nastolatków przyznaje, że gdyby ich przyjaciele powiedzieli, że esemesowanie w trakcie jazdy jest złe i głupie, posłuchaliby ich i postarali się odłożyć telefon.

Uroczysta przysięga

To nie jedyne wideo akcji "It Can Wait". Ukazał się także klip "Blisko domu", którego hasło przewodnie brzmi "Żaden post nie jest tego wart". W filmiku dochodzi do wypadku, w którym ginie matka z dzieckiem - również przez nierozsądne używanie komórki.

// Screen z wideo kampanii "Blisko domu" / Close to Home / AT&T / youtu.be/OVnRcIXEqaU

AT&T prowadzi szeroko zakrojoną akcję w mediach społecznościowych, zbiera wyznania ofiar wypadków, publikuje wyniki badań. Namawia także do uroczystej przysięgi. Osoby, które się na nią zdecydują, mają obiecać, że nigdy nie będą używać komórki i prowadzić jednocześnie.

To także może cię zainteresować:

Niepełnosprawny Hubert zawstydził wjeżdżających bryczkami na Morskie Oko. Lekarze twierdzili, że nie będzie chodził, a on...

Co sądzisz o kampanii przeciwko prowadzeniu i używaniu telefonu jednocześnie?