Młode małżeństwo urządziło mieszkanie wyłącznie polskimi produktami. "Ludzi dziwi, że to takie fajne rzeczy"

To M3 tylko z pozoru wygląda jak wiele innych. W rzeczywistości jest inne - właściciele, Anna i Maciej, urządzili je WYŁĄCZNIE produktami polskich firm. Na pomysł wpadli, gdy próbowali kupić polską wódkę na wesele. "Ludzi dziwi, że nam się udało. Jakbyśmy byli zaprogramowani, że zagraniczne jest lepsze".

Podczas przygotowywania projektu bloga M3 Made in Poland Anna i Maciej Gruczyńscy dokładnie przeszukali rynek materiałów do wyposażenia wnętrz. Kluczowa przy wyborze produktów była dla nich struktura własnościowa zakładów. Firmy musiały być polskie. Okazało się, że stworzenie takiego wnętrza jest nie dość, że możliwe, to jeszcze konkurencyjne cenowo i zadowalające jakościowo. Jak zapewniają Ania i Maciek: - Wierzymy w to, że kupując lokalne produkty wspieramy polską gospodarkę, a konsekwencji rozwój nas wszystkich.

Ola Długołęcka, kobieta.gazeta.pl: Skąd wziął się w waszych głowach pomysł na wykończenie i umeblowanie pierwszego mieszkania wyłącznie produktami polskich producentów?

Anna i Maciej Gruczyńscy, autorzy bloga M3 Made in Poland i właściciele mieszkania: - Od jakiegoś już czasu zwracamy uwagę na to, co kupujemy. Pierwszą pamiętną chwilą, w której dokonaliśmy bardzo świadomego wyboru, był moment zakupu wódki na wesele.

- Wyczytaliśmy gdzieś, że właściwie cały polski przemysł alkoholowy jest sprzedany zagranicznym koncernom. Zaczęliśmy więc szukać polskiego producenta wódki i udało nam się, wódkę kupiliśmy z mało znanej destylarni ze Środy Wielkopolskiej.

Za granicą oznaczanie lokalnych produktów jest normą. W Czechach na półkach sklepowych na porządku dziennym jest oznaczanie flagami pochodzenia produktów. Mistrzami w docenianiu rodzimych specjałów są Francuzi.

Kiedy kupowaliście mieszkanie wiedzieliście już, że będziecie chcieli pójść tym tropem?

- Aż tak daleko nie wybiegaliśmy w planach, ale o tym rozmawialiśmy. Nie wiedzieliśmy, czy damy radę od początku, czy może tylko na jednym z etapów będziemy kupować polskie marki. Przed samym odbiorem kluczy wiedzieliśmy, że pójdziemy w tym kierunku. I wtedy też ruszył nasz blog "M3 Made in Poland".

Jak szukać polskich marek? Czy to było trudne zadanie?

- Zaczyna się od sprawdzenia portfolio produktów potrzebnych na danym etapie. Od wyszukiwania, którzy producenci są polscy, i jak wygląda ich oferta. Do tego wystarczy internet i Google.

Poszukiwania nie były trudne. W przypadku mebli na przykład, tak bardzo spodobały nam się rzeczy od Vox, że nie mieliśmy w ogóle potrzeby dalszego szukania, porównywania, wynajdywania polskich odpowiedników zagranicznych mebli, które spełniałyby nasze oczekiwania.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ WNĘTRZA MADE IN POLAND

Fot. Bartłomiej Myć/ Flyphotos.net

Pewnie macie doświadczenia z innymi, niekoniecznie polskimi, meblami. Czy jesteście w stanie wskazać różnice i podobieństwa między polskimi - produkowanymi masowo meblami, a zagranicznymi? Wiem, że instrukcje składania mebli Vox są dość skomplikowane.

- Ten aspekt remontu nas nie dotknął. Mieliśmy bardzo precyzyjnie ustalony harmonogram prac i dostaw. Jak przyjeżdżały kolejne przesyłki, to monterzy od razu wszystko składali, my się tym nie zajmowaliśmy - słabo nam wychodzi skręcanie mebli, nawet więc nie próbowaliśmy. A nasze zakupy były duże, dlatego koszt dodatkowej usługi złożenia mebli nie obciążył aż tak naszego budżetu.

Porównując się na przykład ze znajomymi, którzy znajdowali się w podobnej jak wy sytuacji mieszkaniowej, wydaje się wam, że kupując lokalnie wydaliście mniej niż oni?

- Porównywalnie. Były rzeczy tańsze, ale były także takie, w których przypadku nie szliśmy na kompromis. Bardzo chcieliśmy mieć drewnianą podłogę, a nie panele. Zresztą nie ma polskich paneli.

Kolejną rzeczą być zlewozmywak, dość chyba oryginalny jak na polskie standardy. Został wymyślony przez studentkę projektowania z Łodzi, projekt zdobył wiele nagród. Zlewozmywak był droższy niż inne, ale bardzo nam przypadł do gustu.

Pralko-suszarka to był poniekąd kaprys. Amica produkuje jedną, więc dużego wyboru nie mieliśmy. Ta firma część produkcji przeniosła co prawda za granicę - pralki i lodówki są produkowane poza Polską, ale pod względem kapitału firma pozostaje polska.

Często stawaliśmy przez dylematem. Czy kierować się pochodzeniem kapitału, czy ulokowaniem fabryki. Co jest bardziej polskie? Zdecydowaliśmy się na wybieranie polskich przedsiębiorstw, a nie zagranicznych mających u nas część produkcji. Zagraniczne firmy zawsze mogą się wynieść do innego kraju, a narodowość kapitału się nie zmieni.

W jednym z wywiadów prezes dużej polskiej firmy produkującej okna powiedział, że jeśli dla przykładu kupimy w Polsce pralkę wyprodukowaną przez niemiecką firmę, to z tej ceny, którą wnieśliśmy za towar jakieś 20 proc. trafia do Niemiec. Te 20 proc. wspiera tamtą gospodarkę, a może przecież wspierać naszą.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ WNĘTRZA MADE IN POLAND

Fot. Bartłomiej Myć/ Flyphotos.net

Kupując meble ze znanej szwedzkiej sieciówki często zakłada się pewną czasowość tych rozwiązań. Nie są to z założenia meble kupowane na całe życie. Czy wy meblując mieszkanie przyjęliście, że to wasze meble docelowe, czy może to rozwiązania tymczasowe? Może ich jakość nie gwarantuje długowieczności?

- Stół, kanapa, łóżko - to są meble, z których często się korzysta. Kupując je liczyliśmy, że starczą nam na lata. Też ich wygląd miał zagwarantować pewną ponadczasowość, to, że nie okażą się za chwilę niemodne.

Kupione przez nas meble są bardzo dobrej jakości. Kiedy je kupowaliśmy, zwracaliśmy uwagę na gwarancje, jakie dawali producenci. I mile nas zaskoczyła pewność producentów co do jakości ich produktów.

Wiele z nich ma gwarancję na 10-15, a nawet 20 lat. To długo. Wydawało nam się, że dwa lata to maksymalna długość gwarancji.

Widać wiec, że producenci - przy założeniu, że użytkownik będzie korzystał z mebli zgodnie z ich przeznaczeniem - są pewni trwałości i jakości swoich wyrobów.

A jak oceniacie poziom kontaktów, obsługi klienta, terminowość? Czym się wyróżnia na plus lub na minus?

- W niektórych przypadkach kontaktowaliśmy się bezpośrednio z producentami. Po odpaleniu bloga, przedstawiciele niektórych firm sami się do nas zgłaszali. Ale generalnie kursowaliśmy między placem budowy a Bartycką (miejsce w Warszawie, w którym na ogromnym terenie są sklepy z wyposażeniem wnętrz. przyp. red.).

Były to żmudne poszukiwania. I bywało różnie. Niektórzy sprzedawcy zachwalali polskie towary, inni starali się nas zachęcić do kupowania rodzimych produktów, przekonując, że lepsze są zagraniczne marki.

Sami także doskonale znaliśmy z wynajmowanych mieszkań np. krany z Armatury Krakowskiej, które są relatywnie tanie. Nie mieliśmy z nimi nigdy problemów, a nasz wykonawca utwierdził nas w przekonaniu, że to dobry wybór, można je łatwo samemu naprawić i nie ma problemu z dostępem do części zamiennych. 

Czy wasze podejście zakładające wybieranie tylko polskich produktów jest rozpowszechnione? Czujecie, że zaczyna się moda na taki sposób życia?

- Chcielibyśmy żeby powstała taka moda. Jak starowaliśmy z naszym blogiem to raczej byliśmy w niszy. Teraz mamy wrażenie, że zaczęło się robić głośno wokół takiego podejścia. Na pewno nie chcieliśmy wejść w żaden trend. Cieszymy się, że zaczęło się o tym mówić.

A co o mieszkaniu mówią goście? Coś zwraca ich uwagę? Dziwi?

Ludzi dziwi to, że nam się udało. Jakby wyczynem było to, że Polakom w Polsce udało się wykończyć M3 polskimi produktami. Dla niektórych dziwne jest to, że te polskie rzeczy są takie fajne. Jakbyśmy byli zaprogramowani, że tylko zagraniczne może być dobre. 

Fot. Bartłomiej Myć/ Flyphotos.net

Muszę zapytać o krzesła. Oryginały - model DSW - sprzedaje Vitra, a zaprojektowali je Charles i Ray Eamsowie. Oryginał kosztuje 366 euro za sztukę. Wasze są polskie?

- Nie jesteśmy projektantami, architektami wnętrz, nie mamy obszernej wiedzy na temat designu. Sprawdziliśmy firmę od której je kupiliśmy.

Krzesła kupiliśmy w dużym sklepie, wszystko zgodnie z prawem, oficjalnie, z fakturą. Później okazało się, że za wzorem stoi ktoś zupełnie inny. Szkoda, że nie są tak autentyczne, jak powinny być.

Jeśli jedna firma plagiatuje inną, to są chyba środki prawne na powstrzymanie takich praktyk. Każdą kupowaną rzecz możemy podzielić na wiele elementów i podzespołów i nie sposób sprawdzić wszystkiego, ale do tematu podeszliśmy serio. Staraliśmy się pochodzenie sprawdzać możliwie rzetelnie.

Kiedy o was usłyszałam pomyślałam, że do tematu polskości do tej pory raczej podchodzono z innej strony. Meblując mieszkania oryginalnymi klasykami - meblami, które w historii polskiego designu są prawdziwymi ikonami, lub propozycjami młodych współczesnych projektantów. Ta druga idea zakłada jednak zasobny portfel, bo meble są drogie. Wasz koncept zakłada kupowanie mebli z masowej produkcji. Jak ta polskość ze średniej półki odbija się na kieszeni?

- Wydaje nam się, że cenowo wypadliśmy średnio-nisko. Finansowo ekstrawagancją była wspomniana już pralko-suszarka. Mogliśmy kupić samą pralkę za 800 zł, a wydaliśmy 1500 zł. Dużo wyjeżdżamy, dużo pierzemy, nie mamy balkonu.

Na ekstrawagancję przyjdzie jeszcze czas. Mamy w planach zakup obrazu olejnego polskiego artysty. Znaleźliśmy nawet stronę Arthunting.pl, która pomaga w wyszukaniu  niepowtarzalnej pracy młodego polskiego artysty. To prawdopodobnie będzie nasza kolejna inwestycja. 

Patrząc z perspektywy czasu, czy coś byście zrobili inaczej urządzając to mieszkanie?

- Może lepiej byśmy mierzyli odległości. Stół okazał się trochę za duży. W sklepie wydawał się mniejszy. Może pomalowalibyśmy ściany nieco ciemniejszym odcieniem, bo takie jasne łatwo się brudzą.

Czy trafiliście na przeszkodę nie do pokonania? Może czegoś nie dało się kupić polskiego?

- Dużo zachodu było z firanami. Materiały pochodziły z Indii, Turcji. Potem problemem okazały się zbyt bogate wzory. Część rzeczy mamy z poprzedniego mieszkania - np. telewizor. Może kupimy kiedyś telewizor Manty.

Tonsil się reaktywował, więc głośniki do kina domowego byśmy kupili bez problemu i to bardzo dobre. Nie da się kupić polskiej konsoli do gier, niestety. No i samochodu, ale na razie nie planujemy jego kupna. 

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ WNĘTRZA MADE IN POLAND

Jak posprzątać, żeby się nie narobić? Dzięki tym trikom sprzątniesz cały dom w 20 minut