Cytat dnia? "Kobietom jest trudniej, bo mają geny, które..." - znany dziennikarz naprawdę to powiedział. W 2017 roku

Światem muzycznym nie rządzi szowinizm, a kobiety nie robią kariery w show-biznesie przez... gen matkowania - tak uważa Roman Rogowiecki. Nie mówiąc już o tym, że paniom o wiele gorzej wychodzi pisanie piosenek, ale to już wina innych skłonności. Te słowa nie mogły pozostawić nas obojętnymi.

W wywiadzie Przemysława Bollina dla Onetu znany dziennikarz muzyczny Roman Rogowiecki na pytanie, czy kobietom wciąż jest trudniej w show-biznesie, odpowiedział:

Pewnie jest im trudniej, bo mają geny, które kierują je w stronę matkowania i to przeszkadza w rozwoju ich kariery. Najbardziej żaląca się na duchy przeszłości jest Tori Amos. Czy ja wiem, czy to jest dobre?

Rogowiecki nawiązuje to m.in. do piosenki "Me and a gun", w której Amos "żali się" na to, że została uprowadzona przez fana i zgwałcona. Na dziennikarzu jednak nie robi to wrażenia, bo, jak dowiadujemy się z wywiadu, tylko faceci potrafią pisać piosenki "o czymś":

Jednak facet potrafi napisać sobie piosenkę, z której coś wynika. Kobieta ma jednak te skłonności do rozpamiętywania nieszczęść, które ją spotkały.

Kolejne pytanie miało rozwiać kwestię, czy rynek muzyczny jest szowinistyczny:

Myślę, że nie. Mówimy o artystach, którzy mają coś wnieść. Facetom jest po prostu łatwiej. Kobieta jest delikatniejsza, potrzebuje więcej czasu. Rynek muzyczny nie jest szowinistyczny, wręcz przeciwnie. Kobiety w ostatnich latach radzą sobie naprawdę dobrze. Wystarczy wymienić Katy Perry czy Pink, która w Polsce uchodzi za pop wokalistkę, a to nie do końca jest prawdą. Jest Beyonce i Solange, która w końcu wyszła z cienia starszej siostry. Jest Taylor Swift, która kiedyś countrowała, a teraz trzęsie Ameryką. Już nie mówię o Madonnie. Kobiety mają naprawdę dobry czas, może nawet lepszy niż mężczyźni.

Komentarz redakcji Kobieta.gazeta.pl:

Chciałybyśmy, żeby słowa  Romana Rogowieckiego, znanego dziennikarza muzycznego, dyrektora muzycznego stacji RDC, były żartem. Wtedy przynajmniej mogłybyśmy się pośmiać, a nie podnosić sobie ciśnienie publicznie wygłaszanymi farmazonami. Zresztą szkoda, że autor wywiadu, słysząc te złote myśli, nie zajął stanowiska, które umiejscowiłoby go bliżej 2017, a nie 1950 roku.

Panie Romanie, naprawdę uważa Pan, że "gen matkowania", którego jesteśmy posiadaczkami, przeszkadza w rozwoju kariery? Mamy wrażenie, że kiedy przewalała się dyskusja na temat kobiet, musiał Pan siedzieć w fotelu ze słuchawkami na uszach - odcięty od świata zewnętrznego i zmian, które przechodził.

Naprawdę uważa Pan, że nie dość, że instynkt macierzyński przejmuje nasze mózgi, to jeszcze nasza wewnętrzna słabość do dłubania we własnym nieszczęśliwym wnętrzu sprawia, że kobiety są gorszymi muzykami?

Naprawdę powiedział Pan, że „Jednak facet potrafi napisać sobie piosenkę, z której coś wynika”?

Naprawdę mężczyzna, stojący - jakby nie patrzeć - po drugiej stronie barykady - nie tylko dlatego, że jest mężczyzną, ale dlatego, że nie robił kariery w show-biznesie, ma prawo zapewniać nas o tym, czy show-biznes jest, czy nie jest branżą szowinistyczną?

Panie Romanie, przepraszamy, ale jest Pan w tej kwestii niewiarygodny. A skoro mowa o Madonnie, to niech Pan to obejrzy. Bo czasem lepiej milczeć.