Gwiazdy płuczą usta olejem. Ta metoda nie tylko wybiela zęby, lecz także polepsza stan dziąseł

Oil pulling, czyli płukanie ust olejem, to metoda znana już od kilku tysięcy lat, choć prawdziwy "szał" na nią trwa od niedawna. Swoją popularność zawdzięcza nie tylko sławom, które ją polecają, ale przede wszystkim swojej prostocie i efektom.

Płukanie ust olejem czy jego ssanie, bo tak można tłumaczyć angielski termin "oil pulling", wywodzi się ze starożytnej tradycji ajurwedyjskiej, której metody są zaliczane do medycyny alternatywnej.

Mieć uśmiech jak Gwyneth Paltrow

Na fali rosnącej popularności domowych sposobów pielęgnacji i dbania o zdrowie płukanie jamy ustnej olejami stało się częścią codziennej rutyny nie tylko wielu sław (np. aktorki Gwyneth Paltrow) czy internetowych celebrytów, ale i "zwyczajnych" ludzi na całym świecie. Nie brakuje też polecających ją dentystów.

Wszystko dlatego, że ta metoda przynosi pozytywne efekty przy niewielkim wysiłku i nakładzie kosztów. Do tego najwygodniej stosować ją w domu. Jak to zrobić? Wystarczy pamiętać o kilku prostych zasadach.

Co daje oil pulling?

Największym problemem w regularnym "oil pullingu" jest czas, jaki trzeba na niego poświęcić, i ewentualnie konsystencja oleju, która nie dla każdego jest łatwa do przyjęcia. Ale obiecywane rezultaty mogą być tego warte.

Płukanie ust olejem ma przede wszystkim pomóc pozbyć się bakterii z jamy ustnej, a tym samym odświeżyć oddech, zminimalizować krwawienie dziąseł i zabezpieczyć zęby, przy okazji też je wybielając.

W dłuższej perspektywie ta metoda usuwania bakterii ma też poprawić kondycję skóry, zwalczać niedoskonałości i redukować trądzik. Do tego stosujące ją osoby często zauważają ogólne polepszenie zdrowia, w tym zwiększoną odporność, a nawet... zwalczenie migrenowych bóli głowy.

Trzeba przy tym pamiętać, że efekty będą się utrzymywać na stałe, pod warunkiem że będziemy regularnie praktykować ssanie oleju.

Odpowiedni olej to podstawa

W oil pullingu kluczowy jest wybór odpowiedniego oleju. Musi być dobrej jakości i przeznaczony do spożywania, a nie kosmetyczny. To naprawdę ważne - olej słabej jakości może negatywnie wpłynąć na zdrowie zębów.

Najczęściej polecanym jest kokosowy, bo ma najbardziej neutralny smak i właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne oraz przeciwgrzybicze, ale można użyć też tłoczonego na zimno oleju sezamowego, ze słonecznika, a także oleju z oliwek.

Liczy się czas

Druga istotna kwestia to czas, jaki trzeba poświęcić na ten zabieg. Najlepiej robić go codziennie co najmniej przez 20 minut - może się to wydawać długo, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w tym czasie wziąć prysznic czy zrobić sobie herbatę albo kawę. Zwłaszcza że wiele osób poleca wykonywać go rano, koniecznie przed jedzeniem i umyciem zębów.

Kiedy znajdziemy już odpowiedni olej i chwilę na zabieg, wystarczy wziąć do ust łyżkę stołową albo łyżeczkę - tu zdania są podzielone, więc najlepiej dopasować ilość do własnych potrzeb - oleju i płukać nim dokładnie wnętrze jamy ustnej, pilnując, żeby go nie połykać.

Po 20 minutach można go już wypluć i kilka razy wypłukać usta ciepłą wodą. Dobrze też jest od razu zabrać się za mycie zębów.

Okiem ekspertów

Oil pulling najwięcej zwolenników - również wśród stomatologów - ma póki co w Stanach Zjednoczonych. Dlatego w jego sprawie postanowiło wypowiedzieć się Amerykańskie Towarzystwo Dentystyczne (American Dental Association), które do rekomendacji tej metody podchodzi dość ostrożnie. Mimo że uważa tę praktykę za bezpieczną dla zdrowia, podkreśla, że nie może ona zastąpić mycia zębów pastą i szczoteczką przynajmniej dwa razy dziennie, a stanowić jedynie dodatek.

Zobacz też:

"Każda dyscyplina ma swoje minusy, specyficzną jednostkę chorobową" [ROZMOWA]

Ekotorba i zabawki? Tak! 6 nieoczywistych przedmiotów, które należy prać

Często zostają ci małe kawałki mydła i nie wiesz co z nimi zrobić? Ten myk rozwiąże twój problem!