Gdyby nie zachorowali na to samo, pewnie by się nie spotkali. Labrador pomógł chłopcu zaakceptować siebie

Mama Cartera zorganizowała mu spotkanie z psem Rowdym po tym, jak usłyszała od syna, że nienawidzi własnej skóry. Jej plan się powiódł, a chłopiec zyskał nowego przyjaciela.

Moment, w którym 8-letni Carter Blanchard spotkał 14-letniego labradora Rowdy'ego, był jednym ze szczęśliwszych w jego życiu. Chłopiec zobaczył, że nie tylko on zmaga się ze znienawidzonym schorzeniem.

 

Bielactwo nabyte

Zarówno Carter, jak i Rowdy cierpią na bielactwo nabyte - nieuleczalną chorobę skóry, która powoduje powstawanie na skórze odbarwionych, jasnych plam.

U ludzi bielactwo nabyte najczęściej ujawnia się między 10. a 20. rokiem życia. Dokładne przyczyny choroby nie są znane, jednak wiadomo, że szczególnie narażone są osoby, które mają chorą tarczycę, cukrzycę, niedokrwistość złośliwą, chorobę Addisona lub problemy z układem odpornościowym. Bielactwo nie jest specjalnie groźne, jednak często powoduje u chorego psychiczny dyskomfort.

"Nienawidzę swojej twarzy"

U Cartera bielactwo objawiło się niespodziewanie w 2014 roku. Chłopiec był wtedy w szkole i inne dzieci zauważyły, że na jego twarzy pojawiły się białe plamy. Mama Cartera - Stephanie Adcock, kiedy odbierała syna ze szkoły, usłyszała od niego: "Nienawidzę swojej twarzy. Nienawidzę tego, jak wygląda".

Siwienie? To nie to...

Dokładnie w tym samym miesiącu, w którym u Cartera objawiło się bielactwo, właścicielka Rowdy'ego, Niki Umbenhower, zauważyła, że na futerku jej psa zaczęły się pojawiać białe plamki.

 

Na początku myślała, że Rowdy siwieje ze starości, jednak kiedy większe obszary skóry i sierści psa zaczęły przybierać intensywnie biały kolor, rozpoznała u niego bielactwo nabyte. 

Spotkanie

Któregoś dnia mama Cartera podczas przeglądania Facebooka natrafiła na fanpage Rowdy'ego prowadzony przez jego właścicielkę. Pies stał się popularny dzięki charakterystycznemu wyglądowi, jaki nadało mu bielactwo.

Stephanie napisała maila do Niki. Chciała, żeby Carter miał możliwość spotkania się z psem, ponieważ wierzyła, że pomoże mu to zaakceptować bielactwo.

 

Właścicielka psa ciepło przyjęła mamę z synem, a Carter od razu zaczął bawić się z nowym, futrzastym przyjacielem. Spotkanie odniosło zamierzony skutek:

Teraz Carter jest dumny z tego, jak wygląda jego skóra, i nie chce już, żeby wyglądała inaczej. Teraz myśli, że normalnie wyglądająca skóra jest po prostu nudna.

Niestety, niedługo po spotkaniu stan zdrowia Rowdy'ego zaczął się pogarszać. Właścicielka zauważyła, że psi senior ma problemy z utrzymaniem się na nogach.

Po konsultacji z neurologiem okazało się, że Rowdy mógł doznać udaru, którego właścicielka nie zauważyła. Okazało się, że pies potrzebuje drogich leków, więc Niki zbiera na nie fundusze przez fundację GoFundMe.

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ

To też może cię zainteresować:

Mały gest, wielki efekt, czyli jak rodzice wcześniaka dostali pomoc za sprawą... żółwika morskiego [ZDJĘCIA]

Kiedyś ciągle chciała się trzymać "za ręce". Teraz ta suczka uzależniła się od przytulania przechodniów [ZDJĘCIA]

Ten kot jest gwiazdą Instagrama. Robi lepsze selfie niż większość z nas