Politechnika organizuje "dzień otwarty dla dziewczyn". Super! Ale... czytamy program i nie wierzymy

Program warsztatów zachęcających kobiety do studiowania na Politechnice Warszawskiej cofa nas do narracji typowej dla poradników dla kobiet z lat 50. i zamiast walczyć ze stereotypami, wzmacnia je. A szkoda, bo idea jest świetna.

30 marca 2017 roku na Politechnice Warszawskiej odbywał się Dzień Otwarty Dla Dziewczyn. Brzmi dobrze, zwłaszcza kiedy przeczytamy zamieszczoną na stronie wydarzenia wypowiedź prof. dr. hab. inż. Jana Szmidta, rektora Politechniki Warszawskiej:

Minęły już czasy, kiedy świat szeroko rozumianej inżynierii był domeną męską. Dziś kobiety coraz silniej zaznaczają w nim swoją obecność. Zmienia się także społeczne postrzeganie branż związanych z technologiami. Wiele zawodów nie jest już rozpatrywanych w kategoriach płci. Kluczowe są wiedza i umiejętności.

Pan profesor wypowiada się zgodnie z duchem czasów i po myśli feminizmu.

Wspólny cel, różne pomysły

Dni Otwarte Dla Dziewczyn na Politechnikach to słuszna idea, przez kolejne edycje ciekawie zresztą promowana. W 2010 roku, bazując na stereotypach, ideę Dziewczyn na Politechnikach reklamowało zdjęcie kobiety naukowca przy cylindrycznym stalowym urządzeniu. Towarzyszyło mu hasło: „Kobiety do garów? Nie ma sprawy, z przyjemnością”.

W 2013 roku wydarzeniu towarzyszył film, w którym w podobnym - obalającym stereotypy tonie - wypowiadały się studentki. „Ścisłe to dziewczyny mogą nosić koszulki”, „Studentki politechniki mają wąsy”, „Na plac budowy kobiety przychodzą w szpilkach”.

 

W tym roku jednak coś się zmieniło. Inna jest narracja i inny odbiór programu warsztatów. Na stronie możemy przeczytać, że w programie Dnia Otwartego Dla Dziewczyn znalazły się „zagadnienia kobiece, jak moda, kosmetyki, zdrowie czy kuchnia”. Jak zapewniają organizatorzy, przedstawione zostaną jednak od „strony naukowej”, a „wszystko, z czym na co dzień ma do czynienia kobieta, kobieca codzienność, kobiece sprawy, ma również swój naukowy aspekt”.

Kobieca codzienność

Z czym więc ma do czynienia kobieta w "kobiecej codzienności"? Z kuchnią. Tutaj sprawdzą się dwa wykłady fizyka medycznego: „Kuchnia - laboratorium w domowym zaciszu”, „Nauka w kuchni i od kuchni”. Różnicę między „Śnieżką a Czarownicą”, czyli o wpływie mody na zdrowie, wyjaśni dziennikarka jednego z pism dla kobiet.

Dzień Otwarty Dla DziewczynDzień Otwarty Dla Dziewczyn Fot. Screen Dziewczynynapolitechniki.pl

Do emocji i uczuć odwołują się, opisane jako „nieprzewidywalne”, warsztaty „Zamknij oczy i wyobraź sobie inżyniera”. Z kobiecością na co dzień wiele wspólnego będą miały także zajęcia z komponowania perfum oraz wytwarzania kosmetyków.

19 uczelni i różne komunikacje

O ustosunkowanie się do programu warsztatów poprosiliśmy dr Biankę Siwińską, dyrektor zarządzającą Fundacji Edukacyjnej Perspektywy koordynującej program "Dziewczyny na Politechniki i Dziewczyny do Ścisłych". - Dzień Otwarty dla Dziewczyn organizowany jest na 19 uczelniach. Każda z nich komunikuje się w inny sposób - tłumaczy Siwińska.

Pytacie o to, co zaproponowała Politechnika Warszawska. Moim zdaniem ich narracja nie jest w tym roku najszczęśliwsza i na pewnym poziomie może pogłębiać pewne stereotypy. Wcześniejsze ich kampanie były bardzo nowoczesne, świadome i udane.

- Z drugiej strony jest to jedyna uczelnia techniczna w Polsce, która ma ścieżkę spotkań dla studentek oraz chce stworzyć pierwszy w Polsce uczelniany program mentoringu kobiecego - podkreśla dr Siwińska. - Przypomnę, że podobną dyskusję wzbudził jakieś cztery lata temu spot przygotowany przez Komisję Europejską „Science it’s a girl thing”.

My chcemy wierzyć, że za programem i jego opisem stoi przekora, chęć wsadzenia kija w mrowisko i zagrania kontrowersjami. Oby.

Nasza odpowiedź na orędzie Trumpa. "Polki raczej cię nie polubią"