"Piersi i ten tyłek poproszę" i "obrzydliwe". Sklep mięsny reklamuje się... nagą modelką w chłodni

Mieszkańcy spokojnego dotąd australijskiego miasteczka podzielili się na dwa obozy za sprawą kampanii reklamowej lokalnego rzeźnika. Sklep użył do promocji zdjęcia nagiej modelki "poćwiartowanej" na sztuki mięsa, które jednych zachwyciło, innych oburzyło.

Horror u rzeźnika

W chłodni, pomiędzy surowymi stekami a kiełbaskami, leży naga kobieta. Jej ciało zostało podzielone na partie - udka, żeberka, piersi i resztę. Choć brzmi to bardziej jak opis sceny z horroru, w rzeczywistości jest reklamą lokalnego rzeźnika w małym australijskim miasteczku Lancelin.

"Down Under", bo tak brzmi nazwa sklepu mięsnego, który postanowił w ten sposób promować swoje wyroby, podzielił tym samym mieszkańców miejscowości na fanów nietypowej "oferty" i jej zdecydowanych przeciwników.

Zdjęcie wykonane przez fotografa Kyma Illmana przedstawia jego wspólną wizję z właścicielem przybytku Darrenem Gerrandem i ma być "świetnym eksperymentem społecznym, które pokaże, jak zareagują ludzie".

Najwyraźniej obaj panowie spodziewali się, że ich pomysł nie przejdzie bez echa. Nie pomylili się. Na profilu facebookowym Lancelin, gdzie została opublikowana kontrowersyjna reklama, pojawiło się kilkaset komentarzy pokazujących skrajne punkty widzenia i emocje.

Kobieta jak kawałek mięsa

Po stronie oburzonych znalazły się przede wszystkim kobiety, które poczuły się w ten sposób "zdegradowane do kawałka mięsa".

To jest totalnie obraźliwe. Degradacja kobiet, ich zdrowia i bezpieczeństwa. Nigdy więcej nie zrobię tam zakupów. [...] Wstyd

"Oburzające i niepotrzebne", dodała kolejna z komentujących, której zawtórowała inna mieszkanka Lancelin stwierdzając, że "to obrzydliwe i nie rozumie, jak ludziom może się podobać".

Wśród wypowiadających się na ten temat pań znalazły się też i takie, które ograniczyły się tylko do wyrażenia nadziei, że po sesji chłodnia została porządnie wyczyszczona.

Do krytyki promocji lokalnego rzeźnika dołączyło kilku panów, którzy stwierdzili, że nie będą więcej robić zakupów w tym sklepie i że skutecznie odstraszyło ich to od jedzenia mięsa.

"Piersi i ten tyłek poproszę"

Ale zdecydowanej większości użytkowników płci męskiej pomysł na zareklamowanie w ten sposób sklepu mięsnego się spodobał. Na dowód zostawili sporo, często dosadnych, komentarzy:

"To jest mięso, jakie lubię!", "Dobre, ile za kilogram?", "Piersi i ten tyłek poproszę", "Popatrzcie na to MIĘSO", "I to się nazywa zestaw na grilla", "kiedy ktoś mnie pyta, co chcę na obiad, to jest odpowiedź", "wpadnę po piersi", "została jakaś szynka z pośladków?" czy "zostało jakieś miejsce na kiełbaskę?"

Pojawiły się też głosy, by oburzone panie potraktowały to jako żart - niektóre uprzejme, inne sugerujące, że gdyby na miejscu modelki znalazł się "przystojny strażak albo pirat" nie protestowałyby.

Jeden z panów, któremu nie spodobała się krytyka zdjęcia ze strony żeńskiej części komentujących, postanowił nawet - w mało poprawny politycznie sposób - poradzić im, czym powinny się zająć zamiast tego:

"Do wszystkich narzekających kobiet - nie macie czegoś ważniejszego do roboty? Idźcie zrobić kanapkę, poprasować - oddajcie się swojej kobiecej naturze"

Byli tez i tacy, którzy gratulowali rzeźnikowi udanego marketingu. I faktycznie - nie można zaprzeczyć, że dzięki tej kontrowersyjnej promocji zrobiło się o nim głośno. Czy to zainteresowanie przeniesie się na wyniki sprzedaży, czas pokaże.

A Wy, po której stronie jesteście? Uważacie, że coś takiego "przeszłoby" w Polsce?

Mogą Cię też zainteresować:

Ginekolog odmówił jej przepisania antykoncepcji, bo "powoduje zgony". Udowodniła, że warto walczyć

Znana aktorka wyjaśnia, czemu powinnyśmy reagować, gdy nazywają nas "dziewczynami". Zgadzacie się?

2 proste myki na wykorzystanie jednorazowych toreb zakupowych

Więcej o: