Gretkowska o Lewandowskiej: Dajcie spokój żonie półboga. I dodaje coś ważnego: Kto nauczy Polki myśleć?

Powrót do pracy Anny Lewandowskiej miesiąc po porodzie to obecnie gorący temat. Jedni ją podziwiają, inni zarzucają "promowanie nierealnych standardów". Swoje zdanie na ten temat wyraziła też Manuela Gretkowska.

Anna Lewandowska miesiąc po porodzie opublikowała zdjęcie swojego płaskiego brzucha i ogłosiła powrót do ćwiczeń. Szum medialny, jaki towarzyszy tej decyzji, wielu bulwersuje. Pojawiają się kolejne - zwykle negatywne - opinie. Głos zabrała także pisarka i aktywistka działająca na rzecz kobiet, Manuela Gretkowska.

CZYTAJ WIĘCEJ >> "Lewandowska wróciła do pracy miesiąc po porodzie. A mamy, które nie wróciły?" - pyta tata. "Zdrowy rozsądek"

"Polki nie pingwiny, naśladować nie muszą ptasimi móżdżkami każdej mody"

Ta niewątpliwa sensacja skłoniła Gretkowską do gorzkich przemyśleń. Jak w Polsce są postrzegane kobiety? Według niej wmawia im się - między innymi za sprawą mediów - że ich ciała są "sprzętem do amortyzacji", a one same "towarem".

Co przez to rozumie? Że kobiety postrzega się wyłącznie przez pryzmat ciała i uczy tylko tego, jak mają wyglądać i dbać o wygląd. Także, a może przede wszystkim, po porodzie. Stąd też usilne promowanie kolejnych celebrytek, które prezentują się nienagannie przez cały okres ciąży i wracają do formy nie przez miesiące czy lata, ale zaledwie tygodnie po rozwiązaniu.

A sam fakt tego, że spodziewają się dziecka, jest przez media traktowany raczej jako dodatek służący temu, by napisać o tym, jak szybko uda im się znowu wyglądać tak, jakby w ogóle nie miały dziecka. - Jakby dziecko było produktem ubocznym kobiecości. Rozsunąć suwak po 9 miesiącach, zapiąć i na ściankę do rozstrzelania spojrzeniami - komentuje Gretkowska.

Gretkowska nie chce w swoim wpisie atakować Lewandowskiej. A przynajmniej nie bardziej niż inne celebrytki, które - wspomagane pompującymi ten trend mediami - promują postrzeganie kobiet przez pryzmat ich wyglądu, a nie intelektu i osobowości.

Choć uszczypliwie pisze o tym, że Annie powinno się dać spokój, bo "nie jest niczemu winna i dla reklamy ludzie robią, co mogą", dodając, że "jest żoną półboga, która odleciała", zaznacza też, że nie dotyczy to tylko jej.

Co z tego, że sfotografowała swój płaski brzuch miesiąc po porodzie? Polacy nie gęsi, Polki nie pingwiny, naśladować nie muszą ptasimi móżdżkami każdej mody

"Jeśli jesteś bezczelna, krzykliwa i w miarę wulgarna, zyskujesz posłuch"

Polskie kobiety są zdane same na siebie we wszystkich innych dziedzinach, wyłączając dbanie o wygląd. Swój pogląd pisarka zobrazowała zdjęciem "trenerki wszystkich Polek", Ewy Chodakowskiej, która uczy, jak ćwiczyć, ale już niekoniecznie jak myśleć.

Gretkowska wbija szpilę też innym. Krytykuje między innymi Magdę Gessler, która wprawdzie nie zajmuje się tematami dotyczącymi urody, ale też nie stanowi dla nikogo żadnego autorytetu pod względem kultury czy obycia, o czym świadczą jej występy w programach telewizyjnych.

Pisarka wspomina też o posłance Krystynie Pawłowicz. Nazywa ją "babonem,", a nie kobietą kulturalną. Na koniec wspomniała także o Dodzie, która kreuje się na feministkę. Gretkowska wypomina jej pozowanie na wzór do naśladowania dla nowoczesnych Polek i jednoczesne wulgarne atakowanie kobiety, z którą ojciec piosenkarki ma nieślubne dziecko.

Gretkowska nie traci jednak wiary w Polki. I to mimo tego, że zamiast godnych szacunku, rozpoznawalnych dzięki swojej inteligencji, manierom i osiągnięciom kobiet, polskie media "dają głos" i poświęcają uwagę tym "bezczelnym, krzykliwym i w miarę wulgarnym".

Pisarka dostrzega, że polskie kobiety mają swój rozum i sukcesywnie odczepiają od siebie łatkę tych, u których liczy się tylko wygląd. Dlatego swój wywód kończy dość łagodnie i ze zrozumieniem:

Zadbajmy o nasze córki i córeczkę Ani Lewandowskiej. Nie chciała źle, żadna z nas nie chce źle. Po prostu gubimy się w pokręconym świecie i błądzimy. Też popełniłam wiele błędów i to jeszcze nie koniec

Jej wypowiedź w większości spotkała się z pozytywnym odbiorem. Komentujący nie szczędzili autorce komplementów: "Pani Manuelo nikt trafniej tego nie ujął. Dziękuję", "kapitalny tekst" czy "w punkt" to najczęściej pojawiające się pochwały.

Ale nie zabrakło i takich, którzy zaczęli bronić wspomnianych w poście Gretkowskiej celebrytek - zwłaszcza Anny Lewandowskiej i Ewy Chodakowskiej. Ich głównym argumentem było to, że ta pierwsza na swoje ciało pracowała również przed ciążą, a druga promuje zdrowy styl życia.

Pojawiło się również kilka krytycznych komentarzy, które odnosiły się przede wszystkim do tego, że "każdy żyje tak, jak chce" albo, że opisywane przez Gretkowską kwestie to "sztuczny problem sztucznych ludzi". Niektórzy uznali nawet, że pisarka "czepia się" celebrytek z zazdrości, co ona sama postanowiła pozostawić jednak bez odpowiedzi.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Zobacz też:

'Stare brzydkie baby wulgarnie atakują młodą i ładną' - napisał Ziemkiewicz. Odpisała Ogórek. Nie pomogła

"Nie chcieli się do mnie przyznać. To było jak policzek" - nowojorska agencja szantażowała modelkę

Krótki kurs samoobrony dla kobiet