Ginekolog nie wydał recepty na antykoncepcję. Anna usłyszała tylko, że źle trafiła. "To szaman, nie lekarz"

Sytuacja, którą opisała w sieci jedna z pacjentek prywatnego centrum medycznego Medicover, wywołała duże oburzenie. Lekarz odmówił wypisania recepty na tabletki antykoncepcyjne. Powołał się na klauzulę sumienia.

Lekarze w naszym kraju mają prawo powołać się na klauzulę sumienia. W zamian muszą jednak udzielić pacjentce informacji, u kogo otrzyma oczekiwaną pomoc. Mówi o tym artykuł 39 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty:

"Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z
jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne
możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym
oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący
swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto
obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego."

Zgodnie z relacją Anny, w jej przypadku tej informacji zabrakło. Od lekarza zatrudnionego przez Medicover usłyszała tylko, że "źle trafiła", bo on "nie zajmuje się w ogóle antykoncepcją hormonalną". Niezadowolona z wyjaśnienia postanowiła poskarżyć się placówce.

Artykuł 39 wspomnianej ustawy nie precyzuje, czy możliwość powołania się na klauzulę sumienia dotyczy także przepisywania antykoncepcji. 

By dochodzić swoich racji, pani Anna powołała się m.in. na stanowisko polskiego Komitetu Bioetyki, które mówi jasno, że lekarz - powołując się na racje sumienia - "nie ma prawa odmówić wypisania recepty na produkt leczniczy lub wyrób medyczny, którego stosowanie pozostaje wyłącznie w gestii pacjenta".

"Zaściankowe praktyki"

Dla Anny to wystarczający argument, by oczekiwać od prywatnej przychodni rozpatrzenia jej skargi i zarazem reklamacji usługi. Zdenerwowana uznawaniem "zaściankowych praktyk" chce, by placówka ustosunkowała się do jej reklamacji.

Dotychczas Medicover przeprosił za niedogodność i poinformował pacjentkę o przysługujących jej prawach. To jej jednak nie usatysfakcjonowało.

My również poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie - firma odpowiedziała w podobnym tonie:

W Medicover Polska zatrudniamy obecnie kilka tysięcy lekarzy, spośród których kilku powołuje się na klauzulę sumienia. Dla nas jako firmy medycznej najważniejsze jest zapewnienie najlepszej opieki – takiej, jakiej pacjenci potrzebują i oczekują w danym momencie.
W związku z powyższym, mamy wypracowane właściwie procedury i standardy obsługi pacjentów. Informacje dotyczące lekarzy Medicover Polska, również tych powołujących się na klauzulę sumienia, można znaleźć na naszej stronie internetowej (w zakładce Placówki i Lekarze, Nasi lekarze). Na etapie umawiania wizyty nasza infolinia kieruje pacjenta do lekarza, który udzieli oczekiwanego świadczenia medycznego.
W sytuacji, w której lekarz Medicover powoła się na klauzulę sumienia podczas wizyty prosimy pacjentów o zgłoszenie się do Koordynatora Obsługi Klienta lub Kierownika Centrum Medicover, którzy zapewnią właściwą pomoc.

Nie tylko Annie nie spodobało się podejście ginekologa, który odmówił jej świadczenia. Wśród opinii na portalu oceniającym lekarzy nie brakuje podobnych skarg od innych kobiet. Choć pacjentki zaznaczają, że to uprzejmy i kulturalny człowiek, te, którym ze względu na poglądy odmówił przepisania antykoncepcji, oburza jego podejście:

Powinien zostawić swoje poglądy w domu, a moralności uczyć swoje dzieci. Jestem zszokowana i oburzona postawa tego lekarza.
On nie jest lekarzem, ale szamanem, który ze względów "moralnych", jak to określił, nie zajmuje się antykoncepcją.

Sporo osób skrytykowało specjalistę również pod postem Anny:

Skoro pan doktor jest taki pobożny i nie chce ingerować w "odwieczne prawa natury", czemu zajął się medycyną? Proponuję wracać do lepianki, uzdrawiać modlitwą, a w bolące miejsca przykładać różaniec
Też przez to przeszłam. Dostałam jeszcze na koniec informację, że chętnie poprowadzi moją ciążę, o ile będzie to dziecko z "MĘŻEM"! DRAMAT

Pani Anna wciąż czeka na ustosunkowanie się do jej reklamacji.

Czekam na Państwa reakcję. Na profilu Medicover pojawiło się oświadczenie, które jednak nie jest bezpośrednim ustosunkowaniem się do mojej reklamacji. Także cały czas czekam (zgodnie z umową jeszcze do końca tygodnia) na odpowiedź na moje zgłoszenie.

Zobacz też:

"Najbliższy termin w przyszłym roku" i "bo dzidziuś usłyszy". Tak w Polsce odmawia się badań ciężarnym

Poszła po skierowanie na badania do ginekologa. Usłyszała: "Dać koledze, chłopakowi, niech pomaca raz na miesiąc"

Skąd się bierze niechęć do prezerwatyw? "Wokół antykoncepcji narosło wiele tabu, nie umiemy jej stosować"

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Ginekolog nie wydał recepty na antykoncepcję. Anna usłyszała tylko, że źle trafiła. "To szaman, nie lekarz"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl