Podróbki wód toaletowych

Kilka miesięcy temu z komórki do ścigania podróbek koncernu L'Oréal przyjechał do Warszawy agent. Polowanie w supermarketach, w drogeriach i na ulicznych straganach udało się - do Francji wrócił z walizką perfum udających zapachy Armaniego, Lancome, Ralpha Laurena, marek należących do L'Oréala

Kendo i Kenzo, Oracle i Miracle, Miami Candle i Naomi Cambell - te nazwy perfum można pomylić, ich opakowania też. Cen raczej nie. A zapach? - W podróbkach surowce naturalne są zastępowane tanimi syntetykami, które dla laika dają podobny zapach - mówi dr Władysław S. Brud, prezes Polleny Aromy. - Ale podrobiony zapach albo błyskawicznie znika, albo też przez wiele godzin męczy natrętną wonią. 'Różana woda toaletowa' za 20 zł nawet nie stała na półce w pobliżu olejku różanego. Naturalny olejek w 100-mililitrowym flakonie to kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt złotych. A zapłata dla perfumiarza, który wymyślił zapach, a opakowanie, cło i podatki, koszty reklamy, sprzedaży, wreszcie zysk? - Za perfumy z górnej półki płacimy tak drogo, ponieważ musimy pokryć koszty przekonywania nas o tym, że warto tyle zapłacić - dodaje dr Brud.

Tanie syntetyki mogą być toksyczne, uczulające, jak np. groźne dla zdrowia piżma nitrowe stosowane w krajach azjatyckich, skąd pochodzi większość podrabianych perfum. W odróżnieniu od renomowanych marek producenci podróbek nie zabiegają o certyfikat IFRA - International Fragrance Association, międzynarodowej organizacji czuwającej nad nieszkodliwością substancji zapachowych. Bo prawo tego nie wymaga.

Kilka miesięcy temu z komórki do ścigania podróbek koncernu L'Oréal przyjechał do Warszawy agent. Polowanie w supermarketach, w drogeriach i na ulicznych straganach udało się - do Francji wrócił z walizką perfum udających zapachy Armaniego, Lancome, Ralpha Laurena, marek należących do L'Oréala. - Co roku na walkę z podróbkami przeznaczamy ok. 5-6 mln euro - mówi Agnieszka Sobieska-Piłatowicz z firmy Chanel. - Tyle kosztują prawnicy, detektywi, opłaty sądowe.

W samej tylko Europie z powodu podróbek roczne straty renomowanych marek perfumiarskich wynoszą ponad 2 mld euro i 100 tys. stanowisk pracy.

- Jeśli ktoś stawia na półce w sklepie perfumy o nazwie Chanel 5 i chce mnie przekonać, że to oryginał za okazyjną cenę, to według par. 286 kodeksu karnego chce mnie skłonić do niekorzystnego rozporządzenia moim mieniem. A to oszustwo zagrożone karą pozbawienia wolności i powinny się nim zająć organy ścigania - mówi mec. Jan Witold Kocot.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie widzi podstaw do zwalczania podróbek. - Kupując na ulicy tanie perfumy, świadomie decydujemy się na towar o niewysokiej jakości - mówi Małgorzata Cieloch z biura prasowego UOKiK. Tylko w przypadku, gdy na opakowaniu perfum nie ma pochodzenia, nazwy i adresu producenta bądź dystrybutora oraz składu, podróbka traktowana jest przez UOKiK jako przejaw nieuczciwej konkurencji jak każdy inny towar bez wymaganych oznaczeń.

Podróbki można podzielić na trzy grupy:

Opakowanie i nazwa perfum oraz logo takie same jak pierwowzoru.

. - W tym przypadku procesujemy się nawet o rodzaj użytej czcionki - mówi Agnieszka Rysz z L'Oréal Polska. Dwa lata temu firma Chanel wygrała proces z producentem podróbki dezodorantu z linii Chance (podróbka pojawiła się, zanim oryginał sprowadzono do Polski). Opakowania i flakony bardzo podobne, w nazwach nieznaczne zmiany, np. Aqua zamiast Acqua. W tym przypadku sądzić się trudniej, bo różnice między pierwowzorami i podróbkami, choć małe, jednak są. Od takiej praktyki nie stronią polskie firmy z tradycjami. Miraculum wyprodukowało wodę toaletową Miraculum nawiązującą do Miracle Lanco^ me. Pollena Ewa zaprzestała produkcji wody toaletowej Mirage (pierwowzór Miracle Lanco^ me), Gold Water (pierwowzór Cool Water Davidoff), Magic Adam (pierwowzór Mania Armaniego). - Uznaliśmy, że tego rodzaju zapachów nie powinno być w naszej ofercie - mówi Krystyna Wąsik z Polleny Ewy.

Zapachy 'w stylu' rozlewane na mililitry na stoiskach z perfumami w hipermarketach lub pasażach galerii handlowych (klient sam wybiera flakon). - Ich dystrybutorzy - Refan, Nicole czy Mistral - nazywają swoje wyroby odpowiednikami i nie kryją, że różnią się one od pierwowzorów. Na taką szczerość musieliśmy jednak poczekać. Na ulotce Refana sprzed paru lat można było przeczytać 'o zapachach identycznych jak francuskie wzorce', a i dziś niektóre sprzedawczynie 'odpowiedników' potrafią twierdzić, że to 'prawdziwa szanelka, kupiona u Chanel jako niewykorzystane resztki'. Refan (firma bułgarska, na polskim rynku od pięciu lat) produkuje także pod własną marką kosmetyki z wyciągami roślinnymi i ma ambicje, żeby w przyszłości jej produkty stały na półce obok marki Nivea. Nicole (firma polska, istnieje od czterech lat) zakończyła już budowanie sieci w kraju (ok. 140 stoisk), teraz pracuje nad tym w Chorwacji i na Ukrainie, a także przymierza się do rynku czeskiego, niemieckiego i australijskiego. - Mamy wszystkie certyfikaty, w tym IFRA - mówi Martyna Fon z Nicole. Producenci zapachów 'w stylu' twierdzą, że koncentraty zapachowe kupują nie byle gdzie, bo w prowansalskim Grasse, stolicy perfum, u Molinarda, Fragonarda, Galliarda. Sławomir Szymański z Refana: - Miałem dużo szczęścia w Grasse. W tym samym dniu Jennifer Lopez kupowała licencję na swój zapach. Wybrała któryś tam numer, a kompozycje o sąsiednich numerach różnią się między sobą nieznacznie. I zapach można sprzedawać taniej, bo odpadają koszty reklamy i tantiem dla gwiazdy