Porzucona na lotnisku suczka tygodniami czekała na właściciela. Ze zgryzoty "pękło jej serce"

Historia uroczej łaciatej suczki, którą opiekujący się weterynarze nazwali "Błąkającą się Chmurką" nie skończyła się dobrze. Chmurka porzucona na lotnisku zdechła, oczekując na swojego właściciela.
Zobacz wideo Shakira nie chodziła, więc właściciele chcieli ją uśpić

Nakrapiana w biało-czarne łatki Chmurka błąkała się samotnie po porcie lotniczym Palonegro, położonego niedaleko miasta Bucaramanga w Kolumbii, w nadziei, że pośród setek ludzi odnajdzie swojego właściciela.

Jak podaje Telegraph.co.uk, według świadków suczka przez miesiąc błąkała się po terminalu i obwąchiwała ludzi w poszukiwaniu swojego pana. Niestety bezskutecznie. Zdezorientowana Chmurka w końcu się poddała, zwinęła się w kłębek i położyła się w rogu pod ścianą.

Na widok smutnej Chmurki pasażerowie i pracownicy lotniska zatrzymywali się i przynosili suczce jedzenie i wodę, ale pies ze zgryzoty nic nie jadł. W końcu, ze względu na fatalny stan zdrowia, Chmurką zajęli się weterynarze.

Przypuszczamy, że Chmurka ma właściciela i dom, i została porzucona, bo za nic nie chciała opuścić lotniska.

W końcu Chmurkę przewieziono do schroniska. Suczka była wycieńczona i ledwo była w stanie utrzymać się na łapkach. Wciąż nie chciała jeść i pić. Jej stan był krytyczny. Weterynarze robili, co mogli, żeby ją odratować.

Suczce podawano dożylnie leki i pożywienie. Niestety Chmurka nie miała już woli życia. Zrezygnowana i pogrążona w apatii odeszła. Według weterynarzy smutek i głęboka depresja Chmurki były jedną z głównych przyczyn jej śmierci.