"Lewą ręką przy modlitwie to nie grzech". Publicystki "Krytyki Politycznej" rozkręcają się!

Kolejny odcinek parodii ociekającej testosteronem i pozorną eksperckością programów publicystycznych. Kobiety dyskutują o monitoringu męskiej masturbacji.

14 minut to, jak na standardy internetowe, długi format. Gadające głowy? Panie, kto to wytrzyma dłużej niż minutę? A jednak publicystki "Krytyki Politycznej" po odcinku "Przy kawie o sprawie", poświęconemu ograniczeniu dostępu mężczyzn do tabletki potencji awaryjnej, czyli viagry, poruszyły temat męskiej masturbacji i jej konsekwencji zdrowotnych oraz moralnych. Z przewagą tych drugich, rzecz jasna.

Twórczynie "Przy kawie o sprawie" po raz drugi parodiują programy publicystyczne, do których do dyskusji na tematy kobiece nie zaprasza się kobiet. W swoje prześmiewcze wypowiedzi wplatają parafrazy słów, które padły podczas publicznych rozmów. Wypowiedzi hierarchów kościelnych, polityków, publicystów. Chętnie i często sięgają po narrację typową dla kręgów katolickich i konserwatywnych. Przez jej osadzenie nadając jej zupełnie nową jakość i wyraźnie pokazując jej absurdalność.

Tym razem w studiu - zgodnie z zasadą polskich programów publicystycznych dotyczących spraw płci przeciwnej - strona mniej w temacie się orientująca, czyli w tym wypadku same gościnie i ekspertki.

Jest kawa, herbata, ciasteczka, poważne miny, eksperckie pozy, kompetencja wisi w powietrzu. Prowadząca, Agata Diduszko-Zyglewska, zaczyna z grubej rury:

To, co dla jednego jest plemnikiem, dla kogoś innego jest pozbawionym głosu dzieckiem niepoczętym. Ile nienarodzonych dzieci bezkarnie unicestwiła męska masturbacja?

Jej wypowiedź przerywa Wodzianka -  w tej roli stażysta Marcin - czyli Marcin Meller. Podaje przestraszony wodę, a prowadząca niezadowolona pyta grożąc: Króliczku, chcesz wylecieć?

Jak na dobre programy publicystyczne przystało jest i krótka sonda, a w niej podzielone głosy i różne postawy:

Mój penis, moja sprawa
A co to komu przeszkadza
Katechetka mówiła, że masturbacja to grzech prowadzący do piekła. Raz się może zdarzyło

Ja pani nie przeszkadzałam

Ekspertki ze studia próbują - jakby to robili panowie posadzeni przed kamerami - spierać się, agresywnie wchodzić sobie w zdanie, przerywać, kraść głos. I chociaż padają słowa "Ja pani nie przeszkadzałam", "Proszę pozwolić mi skończyć" to jednak ten element parodii nie wypada przekonująco. Panie pomimo starań kulturalnie i uważnie słuchają swoich wypowiedzi, nie odpowiadają niepytane. Za absurdalność wypowiedzi należy im się jednak wysoka ocena.

 

Mamy więc, przytaczanych przez dr Elżbietę Korolczuk, bliżej nieokreślonych amerykańskich naukowców i badania, z których wynika, że zalewa nas prawdziwe tsunami masturbacyjne. W Polsce jego wymiernie koszty obciążają NFZ ze względu na skutek uboczny onanizmu męskiego, czyli syndrom łokcia penisisty. Korolczuk jest jednak za tym, żeby tych młodzieńców chronić, uczyć i bronić przez chcących od nich seksu doświadczonymi kobietami. Tym bardziej że, jak dodaje ekspertka, mężczyźni nieszanujący się są jak nadgryzione jabłko, wypluta guma.

Jednostka grzesznictwa w moralności katolickiej

Jak wiadomo w męskiej masturbacji kwestie zdrowotne nie są najważniejsze. O wiele poważniejszą kwestią pozostaje etyczność tych działań. Zdaniem dr Agaty Szczęśniak można się spierać o to, czy poczęcie ma miejsce w momencie zapłodnienia, czy wytrysku, ale życie przed życiem jest wartością. Podkreśla, że grzech Onana jest ważną jednostką grzesznictwa w moralności katolickiej.

Ekspertka idzie nawet krok dalej, stawiając tezę, że samogwałt to pozwolenie na śmierć, na męczeństwo plemników. Z przedmówczynią zgadza się, a jakże, prowadząca program, wytykając prawicy ignorowanie najbardziej bezbronnej grupy dzieci, czyli dzieci niepoczętych.

Młócić capa, marszczyć freda

Być może nie zdawaliście sobie sprawy, ale męska masturbacja jest przejawem autoagresji panów, dowodów na ich frustrację. Zdaniem dr Korolczuk najlepiej pokazuje to słowa używane w dyskursie dotyczącym samogwałtu:

Młócić capa, marszczyć Freda, trzepać prącie, bić Wacława, męczyć pałę

Według Korolczuk mężczyźni, w efekcie tejże frustracji, zamiast żyć społecznie zostają w domach i masturbują się. "Jak widzimy, żyjemy w kulturze samogwałtu i należy po prostu ograniczyć okazje do grzechu" - przerywa jej dr Szczęśniak. Zdaniem prowadzącej dyskusję Agaty Diduszko, mężczyźni nie są do masturbacji stworzeni, tak jak kobiety nie są stworzone do wnoszenia lodówek na czwarte piętro.

Najwięcej zrozumienia dla męskich "grzechów" ma publicystka Katarzyna Wężyk, odżegnująca się od bycia "nawiedzoną maskulinistką". Próbuje przekonać pozostałe uczestniczkom dyskusji, że należy zrezygnować ze średniowiecznych przekonań o świętości spermy, a masturbacja to po prostu normalny etap rozwoju psychoseksualnego, z którego się wyrasta, jak z zazdrości o łechtaczkę.

Lewą to nie grzech

Dr Kinga Dunin broni mężczyzn, tłumacząc, że są świętymi naczyniami na nasienie, które się niestety czasami przepełnia. A jak się przepełnia to może wybuchnąć jak granat. A wybuchający granat to wiadomo: wojny, przemoc, agresja. Dunin sugeruje obejście kwestii grzechu (w którym nie chodzi o czynność, a o zdrożne myśli), poprzez masturbację lewą ręką podczas modlitwy. Kolejny pomysł uczestniczek dyskusji to monitoring zjawiska oraz oddawanie ejakulatu do banków spermy, chociaż niektórzy mogą słyszeć krzyk zamrażanych dzieci niepoczętych. Choć w poprzednim odcinku wiele było głosów świadczących o niezrozumieniu konwencji, tym razem - jak na razie - wykonanie zostało docenione przez internatów w komentarzach:

I myślicie, że jak się zamkniecie w łazience, to Bóg was nie widzi?!
NARESZCIE! Poważna i jakże potrzebna dyskusja! Nieść pomoc masturbantom i dzieciom nienapoczętym - to misja, która na pewno przyniesie jeszcze większe poparcie prawicy. Brawo drogie Panie!
Czas usztywnić stanowisko! Musimy być twardzi w kwestii dzieci niepoczętych. Ręce na kołdrę! Proponuję zacząć od niespodziewanych nalotów narodowych trójek antymasturbacyjnych na siedliska, gdzie sytuacja jest najbardziej nabrzmiała. Ratujmy życie i rodzinę przed zbrodnią Onana!
Oczywiście, że męska masturbacja to przestępstwo. I nie tylko kara boska powinna być brana pod uwagę. Samo istnienie tego pytania świadczy, że Polacy żyją w mentalnym średniowieczu.

Udał się publicystkom ten odcinek, oj udał. Celnie, absurdalnie, w konwencji i poniżej pasa.