Twoje perfumy i płyn do naczyń mogą być tak samo szkodliwe jak spaliny samochodowe. Nowe badania

Większość osób zrzuca odpowiedzialność za zanieczyszczenia powietrza na fabryki i samochody. Tymczasem do ich powstawania mogą się przyczyniać również produkty, których używamy na co dzień - na przykład kosmetyki i środki czystości.

Zespół Briana C. McDonalda z Uniwersytetu Kolorado ustalił, że chemikalia z detergentów, produktów do pielęgnacji, nawozów, farb czy klejów mocno przyczyniają się do powstawania zanieczyszczeń powietrza. Jak bardzo? W przypadku 33 miast, które zostały uwzględnione w ich badaniach, aż w 50 proc. 

To oznacza, że lotne związki organiczne (LZO) ulatniające się z kosmetyków i innych produktów, które mają zapach, mogą zanieczyszczać powietrze w miastach na równi z tymi pochodzącymi z samochodowych spalin i dymu z fabrycznych kominów. 

Jak to możliwe? - Transport staje się coraz bardziej ekologiczny, jeśli chodzi o emisję zanieczyszczeń powietrza, przez co te stają się coraz bardziej zróżnicowane - zauważa cytowany przez serwis Washington Post McDonald

Smog - zabójca, który wisi w powietrzu. Jakie choroby wywołuje smog?

To, że w badaniach zostały wzięte pod uwagę wyłącznie produkty posiadające zapach, nie jest przypadkowe. Jeden ze współautorów, Chris Cappa, tłumaczy dlaczego. - Wyobraźmy sobie, że ktoś znajduje się w jakimś wnętrzu i używa perfum. Ich zapach w końcu się ulatnia. Pytanie: gdzie? Na zewnątrz, bo między wnętrzem i zewnętrzem zachodzi wymiana powietrza. Nie jest to skomplikowany proces - mówi.

"Nie chcemy siać paniki"

Czy to oznacza, że używanie we wnętrzach kosmetyków i środków czystości, z których uwalniają się LZO, jest niebezpieczne dla zdrowia? To jeszcze niezbadana kwestia, bo autorzy badań dotyczących szkodliwości tych związków skupili się na tym, jaki wpływ mają na zewnątrz. 

Podkreślają jednak, że nie chcą siać paniki. Zauważają m.in., że wiele z produktów do pielęgnacji czy sprzątania rozpuszcza się w wodzie, więc ich wpływ na zanieczyszczenie powietrza jest mniejszy.

Odkrycie zespołu McDonalda, mimo że bazujące na rzetelnych danych (m.in. analizie próbek powietrza z różnych miast, specjalnych modelach i porównywaniu wyników z innymi, już obowiązującymi metodami pomiarów), to dopiero początek. Naukowcy oceniający ich pracę zauważają, że konieczne są dalsze badania, by poznać szczegóły i mechanizm opisywanego przez nich zjawiska.

Eksperci podkreślają jednak, że to odkrycie już uświadamia coś bardzo ważnego. - Zwykle myślimy o zanieczyszczeniu powietrza jako problemie dotyczącym zewnętrza. Te badania pokazują, że to o wiele bardziej skomplikowane - podsumowuje Brent Stephens z Instytutu Technologii Illinois. 

Zobacz też: