Jak przetrwać dietę na wyjazdach? To krytyczny punkt, w którym wielu się poddaje [28 DNI DO BIKINI - TYDZIEŃ 2]

Drugi tydzień na diecie "28 dni Bikini Body" upłynął pod znakiem wyjazdów i konieczności modyfikowania diety. Oprócz problemów z niektórymi produktami, redaktorki biorące udział w wyzwaniu Kayli Itsines musiały improwizować w kwestii aprowizacji. Jak im poszło?

W drugim tygodniu naszego - mającego trwać 28 dni programu Bikini Body - pojawiły się pewne utrudnienia. Kamila miała dwudniową konferencję, podczas której musiała jeść to, co zaserwowano w przerwie, a ja miałam rodzinny wyjazd z okazji Dnia Dziecka do Katowic i Legendii - Śląskiego Wesołego Miasteczka.

Espresso z wodą - alternatywa dla latte z mlekiem roślinnym?Espresso z wodą - alternatywa dla latte z mlekiem roślinnym? Fot. Archiwum prywatne

Z mojej strony plan był oczywiście ambitny - planowałam spakować na dwa dni wszystkie posiłki, które miałam jeść wedle menu na te dni. Część z nich chciałam zabrać ze sobą do parku rozrywki, pozostałe przechować w lodówce w pokoju hotelowym.

Być może taki akurat trafiłam dzień w diecie, że dania nie były specjalnie smaczne, być może były niesmaczne, bo przygotowywałam je sama (a jak już wielokrotnie podkreślałam gotuję fatalnie i w programie 28 dni Bikini Body wzięłam udział tylko dlatego, że świetnie gotujący mąż zadeklarował pomoc), a może dlatego, że żadna sałatka z sałatą w roli głównej nie przetrwa długiej podróży i przetrzymywania w lodówce... W każdym razie wszystko, co ze sobą zabrałam było P-A-S-K-U-D-N-E.

Na szczęście zjadłam - najpierw w domu, potem w hotelu - świetne śniadania (mniej więcej zgodne z zaleceniami Kayli). Koktajl zabrany z domu był niesmaczny i pierwszego dnia, i drugiego. Obiad z pudełka jedzony w otoczeniu hamburgerów, frytek i zapiekanek także nie smakował najlepiej. Kolacja okazała się jasnym punktem, ale tylko dlatego, że była piękną, pożywną i pyszną sałatką w uroczej restauracyjce w odrestaurowanej dzielnicy Nikiszowiec w Katowicach. Następnego dnia także się złamałam i nawet nie udawałam, że będę się trzymać restrykcyjnie diety. W barze mlecznym zamówiłam placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym i... delektowałam się każdym kęsem.

Wspaniała sałatka z mozzarellą w katowickim NikoszowcuWspaniała sałatka z mozzarellą w katowickim Nikoszowcu Fot. Archiwum prywatne

Z ćwiczeń na wyjeździe także nic nie wyszło. Mój strój sportowy przeleżał w bagażniku w samochodzie. Zamiast ćwiczyć w hotelowej siłowni, wolałam pooglądać wspólnie z dziećmi bajki i pójść wcześnie spać.

Lepiej sobie odpuścić

Moja rada? Przy tak krótkich wyjazdach albo szkoleniach z brakiem dostępu do własnego jedzenia nie ma się co na siłę napinać. Ale nie należy także zupełnie „odpinać wrotek” i udzielać sobie dietetycznej dyspensy. Bo to już niebezpiecznie blisko całkowitego porzucenia diety i treningów. Obydwie z Kamilą miałyśmy ochotę wbić zęby w jedzenie spoza diety - tym bardziej, zwłaszcza, kiedy jesteśmy bardzo głodne i zmęczone. Ale wybierałyśmy to, co było w miarę zbilansowane, zdrowe (placki ziemniaczane były wyjątkiem).

Trwanie w silnym postanowieniu zmiany nawyków wymaga konsekwencji, ale i sprzyjającego otoczenia i ludzi. Mi udało się przetrwać dwa proszone obiady. Podczas jednego przełożyłam swoje danie na talerz, na drugim bawiłam się w pomoc kuchenną, która obsługiwała gości - przynosząc i odnosząc.

Ale czasami trzeba odpuścić. Jeden czy dwa dni poza dietą to nic złego - zwłaszcza jeśli trzymacie się ogólnych zasad i nowych nawyków.

Nasze redaktorki  - Ola i Kama, przetestowały program "28 dni do bikini body" słynnej fitnesserki Kayli Itsines. Co poniedziałek w serwisie kobieta.gazeta.pl i na portalu Gazeta.pl możecie śledzić, jak tydzień po tygodniu dziewczyny zmagały się z wymagającym programem diety i ćwiczeń. Bądźcie z nami!

***

ZOBACZ TEŻ "28 DNI DO BIKINI" - TYDZIEŃ 1 >>

28 dni do bikini - tydzień 2. Dieta i ćwiczenia28 dni do bikini - tydzień 2. Dieta i ćwiczenia grafika: Marta Kondrusik, Gazeta.pl

Więcej o: