Nowy program "Piękne i odważne" ma skłonić do wizyt u psychoterapeutów i odwieść od operacji plastycznych

"Piękne i odważne" to program, który ma udowodnić, że gruba warstwa makijażu i doczepiane włosy nie muszą wykluczać umiejętności adaptowania się do nietypowych sytuacji, innego otoczenia.

W „Pięknych i odważnych” bierze udział sześć młodych kobiet, miłośniczek operacji plastycznych, sztucznych rzęs i tipsów. Będą musiały zmierzyć się z trudami codziennego życia na wsi, w tym ze żniwami, czy codzienną pracą w gospodarstwie. Jak twierdzi producent, "każda z uczestniczek będzie chciała udowodnić swoim bliskim i światu, że o ich sile i wartości nie świadczy tylko liczba przebytych zabiegów kosmetycznych".

Największe koszmary chirurgii plastycznej. UWAGA! Mocne [ZDJĘCIA]

Jak twierdzi Barbara Pasek, bohaterki często bywają w szoku. Wszystko, co nie jest wielkomiejskie, okazuje się dla nich dziwne. W rozmowie z  naTemat powiedziała: "Ten program ma udowodnić, że taka czy inna powierzchowność wcale nie musi wykluczać umiejętności adaptowania się do nietypowych sytuacji, innego otoczenia.

Jednym dziewczynom się to nie udało, ale inne jeszcze pokażą, że można mieć długie tipsy i doczepione włosy, a jednocześnie być osobą zaradną, waleczną i bystrą. Obalają stereotypy tak, że ich obserwowanie jest naprawdę ciekawe z socjologicznego punktu widzenia".

Marzeniem prowadzącej jest to, żeby program skłonił ludzi do przemyślenia dwóch kwestii. Po pierwsze, żeby nie oceniać po okładce. Chciałaby, żeby dziewczynom z grubą warstwą makijażu i doczepianymi włosami dać szansę na odsłonięcie wrażliwości i uwierzyć, że pod tym wyglądam kryją się czasem bardzo trudne doświadczenia. 

Drugim pragnieniem prowadzącej jest nakłonienie kobiet, żeby nie robiły sobie kolejnych operacji plastycznych, a zamiast tego skorzystały z porady psychoterapeuty i odkryły prawdziwy powód braku akceptacji dla swojego wyglądu. 

Więcej o: