Jak wygląda domowa izolacja w naszej redakcji? "Na początku nic mi nie pasowało"

- Żeby uniknąć tłumów w metrze, wstawałam o piątej trzydzieści. A teraz śpię prawie do ósmej! To jeden z nielicznych plusów obecnej sytuacji - zdradza jedna z redaktorek kobieta.gazeta.pl.

Jak wygląda życie w domowej izolacji w przypadku naszej redaktor naczelnej? - Ja nie lubię pracować zdalnie. Świadomość, że całe moje życie rozgrywa się na kilkudziesięciu metrach, jest dosyć trudna. Z tego, co wiem, wiele osób myśli i czuje podobnie. W redakcji zawsze można wszystko załatwić i omówić od razu, a zdalnie nie jest już tak łatwo - zdradza Natalia.

- Jeśli ktoś ma taką możliwość, to dobrze jest pracować w mieszkaniu w innym miejscu, niż się śpi. Polecam także zaczynać wykonywanie swoich obowiązków zaraz po śniadaniu i porannej pielęgnacji. Mimo wszystko trzeba zachować jakieś standardy, aby nie wybijać się z rytmu aż tak bardzo - dodaje.

Zobacz wideo Dowiedz się, co warto obejrzeć w czasie domowej izolacji:

"Założymy sukienki i zdzwonimy się na kolegium"

Natalia zrezygnowała na czas domowej izolacji z makijażu. Wyjątek stanowią spotkania online w pracy - w takich przypadkach nakłada lekki make-up.

- W warunkach domowych preferuję sportowy styl. Staram się jednak wybierać ubrania, w których mimo wszystko wyszłabym do ludzi - mówi. - Poza tym po jakimś czasie zrobimy może sobie taki dzień z redakcją, że się pomalujemy, założymy sukienki i zdzwonimy się na kolegium, a później na wspólną kawę online - dodaje. 

Zdaniem Natalii po okresie domowej izolacji bardziej docenimy wolność. - Brakuje mi spotkań z bliskimi i spędzania z nimi czasu. Brakuje mi codziennych rytuałów i przemieszczania się. Nigdy nie byłam domatorką - wyznaje. 

"Jednak można się do tego przyzwyczaić na dłużej"

Judyta zdradza, że do pracy zdalnej przyzwyczaiła się bardzo szybko. - Najbardziej zaskoczyło mnie to, że jednak można się do tego przyzwyczaić na dłużej. Pierwszy tydzień był takim czasem buntu, kiedy to nic mi nie pasowało. Teraz jednak przyjmuję wszystko, tak jak jest i cieszę się, że mogę pracować zdalnie, bo nie wszyscy mają taką możliwość - zdradza. 

Poza tym Judyta traktuje ten czas jako okazję do regeneracji i odpoczynku. Zrezygnowała zupełnie z makijażu, a jej strojem codziennym jest wygodny dres. Nie zapomina jednak o codziennych rytuałach. - Każdy ranek zaczynam od wody z cytryną i miodem oraz suplementu w postaci płynnej kurkuminy - mówi. 

Jak wygląda praca zdalna w naszej redakcji?Jak wygląda praca zdalna w naszej redakcji? archiwum prywatne

Zaznacza także, że obecnie bardzo skupia się na codziennej pielęgnacji. -  Oczyszczanie, tonik, serum, krem pod oczy, krem do twarzy. Co kilka dni peeling i maseczka w płachcie - wymienia. 

Poza tym praca zdalna daje jej możliwość dłuższego spania. - Aby usiąść do komputera o ósmej, wystarczy, że wstanę o siódmej trzydzieści, natomiast dojeżdżając do redakcji, musiałam chwilę po siódmej wychodzić z domu - zdradza Judyta.

A jak wyglądają jej relacje z domownikami? - Mieszkam razem z moim chłopakiem i w naszej relacji zupełnie nic się nie zmienia. Uwielbiamy spędzać ze sobą czas, ale dla zachowania równowagi w ciągu dnia każdy przez jakiś czas zajmuje się sobą. Wydaje mi się, że jeśli ludzie na co dzień spędzają ze sobą dużo czasu, umieją ze sobą rozmawiać i darzą się szczerym uczuciem, to żadna kwarantanna nie wpłynie negatywnie na ich relacje - opowiada redaktorka. 

"Doceniam to, że mam ciszę i spokój"

A jak życie w domowej izolacji zorganizowała sobie Ania? - Jestem optymistką, więc staram się po prostu dostosować do obecnie panujących warunków i mimo wszystko maksymalnie je wykorzystać. Czas, który przeznaczałam rano na szykowanie się i dojazd do pracy, wykorzystuję teraz na poranny trening. Pół godziny skakania na skakance i można siadać do pracy. Polecam. Tym bardziej że w obecnej sytuacji dużo więcej siedzimy w domu i mniej się ruszamy - zdradza Ania. 

- Praca zdalna jest moim zdaniem w porządku. Doceniam to, że mam ciszę i spokój w domu. Jedynym problemem jest inny rodzaj komunikacji, przez internet, co dłużej trwa niż rozmowy na żywo. Poza tym mam pomocnika. Może to jednak za dużo powiedziane - raczej towarzysza. Większość czasu śpi na parapecie albo... na laptopie! - dodaje. 

Jak wygląda praca zdalna w naszej redakcji?Jak wygląda praca zdalna w naszej redakcji? archiwum prywatne

"Zrobiłam w osiedlowej bibliotece spore zapasy"

A jak to wygląda w przypadku drugiej Natalii? - Najbardziej cieszy mnie to, że nie muszę już jeździć metrem. Swoją podróż do pracy zaczynam na stacji Marymont. Jest tam zazwyczaj taki ścisk, że czasami trudno złapać oddech. Przez to, żeby uniknąć tłumów, zaczęłam wstawać o godzinie piątej trzydzieści. A teraz śpię prawie do ósmej. To jest jeden z nielicznych plusów obecnej sytuacji. Szczerze nie znosiłam moich dojazdów do pracy i cieszę się, że w końcu mogę odetchnąć - zdradza redaktorka. 

- Poza tym tydzień przed ogłoszeniem zagrożenia epidemicznego zrobiłam w osiedlowej bibliotece spore zapasy. Intuicja mnie uratowała - dodaje. 

Jak wygląda praca zdalna w naszej redakcji?Jak wygląda praca zdalna w naszej redakcji? archiwum prywatne

Przyznaje jednak, że gorzej jest z jedzeniem. - W okresie, gdy pojawiały się już zdjęcia pustych sklepów, nie panikowałam i nie robiłam dużych zapasów na kilka tygodni. Przez to mniej więcej co drugi dzień muszę wychodzić na zakupy. Wybieram jednak te małe sklepy: nie dość, że zazwyczaj wszystko w nich jest, to dodatkowo nie ma tam tylu spanikowanych osób - mówi. 

A jak wyglądają jej relacje z domownikami? - Mieszkam obecnie z moją najlepszą kumpelą. Nie mam więc zmartwień, że obecna sytuacja zniszczy mój związek. O przyjaźń też się nie martwię. Kilka lat temu na studiach mieszkałyśmy z Pauliną w klaustrofobicznym pokoiku w akademiku i nasza znajomość na tym nie ucierpiała - zdradza.

Dla Natalii obecnie największy problem to praca zdalna. - Pracuję dłużej niż zwykle, bo przy ogromnej liczbie komunikatów z wielu stron, trudno jest skupić się tylko i wyłącznie na pisaniu. Mam jednak nadzieję, że za jakiś czas to się nieco uspokoi i znowu będę wyrabiała się z moimi obowiązkami w ciągu ośmiu godzin. 

Więcej o:
Komentarze (13)
Jak wygląda domowa izolacja w naszej redakcji? "Na początku nic mi nie pasowało"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • hiperon59b

    Oceniono 33 razy 33

    Ten pomocnik na parapecie jest uroczy. On pewnie się cieszy, że nie jest sam w domu tak jak poprzednio. Więcej takich zdjęć, to pomaga w walce z koronawirusem.

  • klamtusek

    Oceniono 24 razy 24

    Ten rudy to ma właściwe podejście i ostro zapie.....
    Tak trzymać!!

  • jerrykot1

    Oceniono 15 razy 15

    śliczny współpracownik, a jaki zaangażowany:-)

  • maj.basia

    Oceniono 9 razy 9

    Śliczne kocisko, ukradli mi takiego Rudusia.

  • mgkgk

    Oceniono 4 razy 4

    Nareście można połazić w piżamie i z wałkami na włosach z majtkami lub bez, tylko co zrobić jak przyjdzie listonosz?

  • krark

    Oceniono 2 razy 2

    Artykuł, jak to w GW, beznadziejny, natomiast zdjęcie zrelaksowanego kotka przepiękne.

  • nanorobot

    Oceniono 24 razy -18

    Co czytelników obchodzi, to jak pracują śmiecie tłamszące wolność słowa?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX