Joanna Przetakiewicz: Przemoc w polskich domach mocno ostatnio wzrosła

- Wiadomo, że pandemia dotknie nas wszystkich, ale najbardziej tych, którzy do tej pory mieli najtrudniej. Dlatego apeluję do polskiego rządu, by pomógł ofiarom przemocy domowej - mówi projektantka Joanna Przetakiewicz.

Angelika Swoboda: Joanno, wpadłaś na pomysł, jak w tym trudnym czasie wspierać kobiety.

Joanna Przetakiewicz: Sprawy kobiet są dla mnie bardzo ważne. Dlatego jeszcze w listopadzie 2018 roku zainicjowałam ruch społeczny Era Nowych Kobiet, dzięki któremu mamy się wzajemnie wspierać. Wiesz dlaczego? Przeczytałam na stronie WHO, że Polki są na 42., ostatnim miejscu w Europie, jeśli chodzi o wiarę w siebie.

Ale my będziemy rozmawiać o pomaganiu.

Dwa tygodnie temu założyłam w Erze sztab kryzysowy #NowaEraWspiera, w którym ponad dwustu ekspertów, m.in. prawników, lekarzy, nauczycieli, dietetyków i psychologów, pro bono pomaga kobietom, które się do nas zgłaszają. Podpowiadają, jak w czasie pandemii negocjować umowę o pracę czy warunki wynajmu lokalu, który właśnie jest zamknięty. Ja sama znalazłam się w takiej sytuacji – wszystkie butiki mojej marki La Mania są zamknięte. A czynsz i tak musimy płacić, choć sklep jest zamknięty i tak mają wszyscy najemcy.

Joanna Przetakiewicz w jednym ze swoich butikówJoanna Przetakiewicz w jednym ze swoich butików fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta

Widzę jednak, jak bardzo jesteśmy solidarni w obliczu zagrożenia, i to mnie napawa optymizmem. Jednak inna istotna kwestia bardzo mocno mnie niepokoi.

Jaka?

Mam na myśli wzrastającą obecnie przemoc domową. Eksperci mówią, że kwarantanna związana z koronawirusem może być Bożym Narodzeniem do kwadratu. Mam na myśli to, że podczas świąt, gdy rodziny są w domach, liczba przypadków przemocy domowej wzrasta dwukrotnie. Według danych z Francji sprzed tygodnia, przemoc domowa w tym kraju wzrosła podczas pandemii o 32 procent. W samym Paryżu o 36 procent, a w Wielkiej Brytanii o 40 procent. Niemożliwe, by w Polsce się to nie wydarzyło. I naprawdę nie trzeba przeprowadzać wielkich, szczegółowych analiz, by przypuszczać, że i u nas przemoc domowa wzrosła o 30-40 procent. Nie łudźmy się.

Jesteś tego pewna?

Czytam większość maili, które do nas przychodzą i jasno widzę, że przemoc w polskich domach mocno ostatnio wzrosła. Zarówno ta finansowa, jak i psychiczna. We Francji, Niemczech, Anglii i Hiszpanii, by pomóc ofiarom przemocy domowej, wprowadzono tzw. kod słowny. Wcześniej przeanalizowano, że kobiety, które poddawane są przemocy domowej, wypuszczane są najczęściej z domu do apteki. Dlatego ustalono, że kiedy klientka powie właśnie w aptece: "Zamawiam maskę 19", to farmaceuta wie, że jest ofiarą przemocy domowej. Pyta: "Pod jaki adres?". A potem zgłasza sprawę policji, która interweniuje i zabiera taką kobietę do tymczasowego hotelu opieki społecznej. Do tej pory Francja wydała na tę pomoc milion euro.

A skąd my mielibyśmy wziąć pieniądze?

Nie mam wątpliwości, że moglibyśmy skorzystać ze wsparcia Unii Europejskiej. Wiadomo, że pandemia dotknie nas wszystkich, ale najbardziej tych, którzy do tej pory mieli najtrudniej. Dlatego apeluję do polskiego rządu, by pomógł ofiarom przemocy domowej.

Piszę książkę o przemocy domowej pt. "Nie ma sytuacji bez wyjścia". Zebrałam do niej ponad 1,3 tysiąca historii kobiet z całej Polski, które dały sobie radę z sytuacją beznadziejną. Podzielę się z tobą jedną z nich – to przypadek dziewczyny, która umówiła się z przyjaciółmi, że jak dojdzie do kulminacyjnego momentu, zabierze dziecko i wsiądzie do jakiekolwiek pociągu jadącego na południe. Tam mieszkają jej bliscy, którzy ją odbiorą. Tak zrobiła. Kod słowny to dla ofiar przemocy domowej taki pociąg. Dajmy im go. Nie wiem, na co czekamy.

Joanna PrzetakiewiczJoanna Przetakiewicz www.instagram.com/joannaprzetakiewicz/

Sprawdzałaś pewnie, co działa w innych krajach, jeśli nie "kod słowny".

W Holandii na przykład bite kobiety, które chcą zadzwonić na policję, ale nie mogą się poskarżyć głośno na swojego oprawcę, wybierają tzw. przedłużenie numeru 997. Po 997 naciskają 55 i nic nie mówią, a policja już wie, że to zgłoszenie przemocy domowej. Identyfikuje adres i policyjny patrol zabiera taką kobietę do "hotelu przetrwania".   

Rozmawiałam z kilkoma właścicielami hoteli, którzy nie chcąc zwalniać pracowników, płacą im połowę pensji. Mogliby więc przyjąć do siebie na pewien czas kobiety, które muszą opuścić swoje domy. Mam na myśli samotne matki i ofiary przemocy domowej. Politycy, zamiast kłócić się między sobą, powinni się tym problemem zająć. I zorganizować pomoc dla tych, którzy jej potrzebują

Zatem co ty planujesz zrobić?

Zamierzam wykorzystać takie środki przekazu, jak Facebook i Instagram i wystosować apel do rządzących, by zainteresowali się tym problemem. Wystarczy wprowadzić sprawdzone, zagraniczne modele, czyli "kod słowny" w aptece albo przedłużony 997. Co do tego drugiego rozwiązania, to jestem pewna, że informatycy znajdą techniczne rozwiązanie.

Pandemia wywiera silny wpływ na osoby, które już przed nią były niestabilne psychicznie - na uzależnionych od alkoholu czy narkotyków, na osoby agresywne. Nigdy dotąd we współczesnym świecie, nasza codzienność i poczucie bezpieczeństwa nie były tak zachwiane jak dziś. Zastanawiamy się: co będzie dalej?

Ci, którzy słabo radzili sobie psychicznie do tej pory, teraz radzą sobie jeszcze gorzej. Zamknięci w domach wyżywają się na najbliższych. To bardzo logiczne. Dostaję takie informacje od dziewczyn, które zwracają się do nas o pomoc

Przekonujesz jednak, że nie ma sytuacji bez wyjścia.

Pamiętam wzruszającą sytuację ze spotkania w Świebodzinie. Przyszło trzysta fantastycznych dziewczyn. Jak zwykle zadawałam dużo pytań, a panie opowiadały o sobie. W pewnym momencie wstała około dwudziestoletnia dziewczyna z malutkim dzieckiem na ręku. "Co ja mam robić, jak mam z wami rozmawiać, skoro moja najbliższa osoba zabrania mi mówić, co się dzieje w naszym domu? O tym, co mnie najbardziej boli. Skoro się o mnie nie troszczy" – zapytała drżącym głosem.

Joanna PrzetakiewiczJoanna Przetakiewicz fot. Arek Wiedeński

Dziewczyny zgromadzone na sali od razu tak pięknie zareagowały. "Masz nas. Jesteśmy od tego, żeby ta osoba, która zabrania ci mówić o tym co się dzieje, wiedziała, że przynależysz do bardzo silnej grupy. Kiedy nadejdzie moment, że wyjdziesz z domu, my ci pomożemy". Tak już niejednokrotnie bywało.

To wzajemne wsparcie, które działa w Erze Nowych Kobiet, można wykorzystać także teraz, prawda?

Zdecydowanie. Opowiem ci inną historię: pewnego razu, nad ranem, jedna z naszych SuperENeK (członkinie stowarzyszenia Era Nowych Kobiet), dostała telefon z prośbą o pomoc, od zrozpaczonej dziewczyny, która z powodu sytuacji rodzinnej, musiała opuścić dom i znalazła się na ulicy. Dziewczyny z Ery Nowych Kobiet natychmiast zorganizowały pomoc, zabrały ją z ulicy, dały schronienie. To cudowne. I dowodzi, że można pomóc w każdej sytuacji, jeśli się chce. Państwo polskie też może pomóc, każdy może pomóc!

Powiedz proszę – jak można otrzymać pomoc od sztabu kryzysowego Nowa Era Wspiera?

Wystarczy wejść na stronę: www.nowaerawspiera.pl, wybrać eksperta i napisać wiadomość nie przekraczającą trzystu znaków. Powinna zawierać konkretne pytanie i problem. Współpracują z nami eksperci z różnych dziedzin, m.in. prawnicy, praktycy biznesu, psychologowie, lekarze. Odpowiadają zazwyczaj w ciągu 24 godzin,  no chyba, że są bardzo obciążeni pracą – wtedy może to potrwać do 48 godzin. Ale odpowiedź nadejdzie na pewno.

Joanna PrzetakiewiczJoanna Przetakiewicz fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta

Masz swoją markę, udane życie osobiste, synów. Dlaczego to robisz?

Nie jesteś pierwszą osobą, która mnie o to pyta. Ta ogromna satysfakcja wynikająca z pomagania innym, ze wspierania ich, daje poczucie spełnienia. A także poczucie wpływu, na to co się dzieje na świecie. Poczucie sprawczości.

Przez ostatnie tygodnie świat się szalenie zmienił. Jednym z podstawowych warunków szczęścia wciąż pozostaje pomaganie innym. Wiem to na pewno. W Erze Nowych Kobiet rozmawiamy o przyjaźni, o trosce o innych. A nasze hasło brzmi: "Wspierajmy się, a nie spierajmy". 

Joanna Przetakiewicz. Jest radcą prawnym, projektantką mody oraz założycielką i dyrektorką marki La Mania i La Mania Home. Inicjatorka akcji Era Nowych Kobiet. Ma trzech synów.

Więcej o: