Huel - jedzenie przyszłości. Czy picie koktajli może zastąpić chrupiące śniadanie?

Torba z opakowaniem Huel trafiła na moje redakcyjne biurko pod koniec 2019 roku i przeleżała tam kilka tygodni zanim w ogóle zainteresowałam się co to i po co to. Myślałam, że to odżywka białkowa dla osób kochających sport i siłownie. Myliłam się!

W grudniu z siłownią mi nie po drodze. Zima to niestety tradycyjnie okres, w którym mój organizm gardzi zdrowym jedzeniem, a kocha zapiekany ser, pierogi, gęste sosy, opiekane ziemniaki. Nie przejmuję się tym zbytnio, bo w styczniu zawsze następuje moment poświątecznego przejedzenia i stopniowego opamiętywania się. Powoli zaczynam jeść mniej, zdrowiej, pokornie wracam na siłownię i do ćwiczeń.

Pod koniec stycznia wyciągnęłam także worek z Huelem – który okazał się być zdecydowanie czymś zupełnie innym niż odżywka białkowa i zaczęłam czytać dołączone do startowej paczki ulotki. Zaciekawiła mnie ta idea.

Nazwa „Huel” pochodzi ze zbitka słów „Human” [ang. człowiek] i „Fuel” [ang. paliwo]. Według misji założycieli marki – Juliana Hearna i Jamesa Colliera – Huel to przyszłość żywności. Polega na jedzeniu kompletnej pod względem odżywczym, wygodnej i niedrogiej żywności o minimalnym wpływie na zwierzęta i środowisko. Produkty Huel są wegańskie i mają siedem odmian - w tym bezglutenową i o obniżonej zawartości węglowodanów.

Proste rachunki

Marka nie namawia i nie zachęca do zastąpienia tradycyjnego jedzenia w 100 procentach Huelem. Jak można przeczytać na stronie firmy, jest to możliwe i bezpieczne - zostały przeprowadzane badania kliniczne, gdzie ludzie jedli przez miesiąc tylko produkty Huel.

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym żyć tylko na koktajlach – lubię gryźć, chrupać i mieć urozmaicone smaki. Wieczorami rodzinnie siadamy do kolacji, trudno byłoby mi towarzyszyć bliskim i nie jeść tego, co oni.

Nie zależało mi także specjalnie na redukcji wagi. Chciałabym po kilku miesiącach niezbyt zdrowego odżywiania się wrócić na dobre tory. Założyłam więc, że będę piła trzy koktajle i jadła jeden normalny posiłek – powinnam się zamknąć w 2000 kcal, czyli liczbie, którą powinna jeść normalnie funkcjonująca kobieta w moim wieku.

Jak można przeczytać na stronie marki, Huel nie jest stosowany wyłącznie „do redukcji” i nie taka idea przyświecała jego powstaniu, a ludzie używają go w zależności od indywidualnych celów żywnościowych.

Posiłki HuelPosiłki Huel Fot. Materiały prasowe

Dzięki prostemu przelicznikowi kalorii (dwie miarki proszku to 100 g produktu, co po zmieszaniu z wodą daje posiłek o wartości 400 kcal) można łatwo utrzymać założony bilans energetyczny. Przy pięciu huelowych posiłkach otrzymujemy dzienne spożycie 2000 kcal. Po odjęciu jednego „posiłku” kalorii jest 1600 – czyli to dobry pułap do redukowania masy ciała. Z kolei dodając jeden „posiłek” kalorii będzie 2400 czyli można bezpiecznie nabierać kilogramów – np. po chorobie.

To łatwy i bardzo wygodny przelicznik, który znów daje dużą oszczędność czasu przy jednoczesnej pewności, że jemy dobrze, zdrowo i dostarczamy potrzebnych witamin.

Nic dodać, nic ująć

To co mnie przekonało do testowania,  to właśnie zbilansowany skład. Producent zapewnia, że "kompletne odżywianie" oznacza, że każdy koktajl dostarcza klientom dobrą równowagę białka, węglowodanów, błonnika, niezbędnych tłuszczów i fitonutrientów oraz optymalny poziom wszystkich niezbędnych witamin i minerałów potrzebnych na co dzień. Ma zalecaną w Europie ilość wszystkich 26 niezbędnych witamin i minerałów, wysokiej jakości węglowodanów, białka, tłuszczów i błonnika. Ponad połowa witamin i minerałów w Huel jest naturalna i pochodzi z owsa, brązowego ryżu, groszku, siemienia lnianego, słonecznika i MCT z orzechów kokosowych. Koktajle są wegańskie, bez laktozy i soi.

Posiłki HuelPosiłki Huel Fot. Materiały prasowe

Jak rozpuszczona chałwa

Bałam się, że koktajl nie będzie mi smakował. Zamiast z wodą łączyłam go więc z mlekiem roślinnym – najpierw migdałowym, później z ryżowym. Od pierwszego łyku napój okazał się pyszny. Najpierw piłam waniliowy, który smakowała trochę jak rozpuszczona chałwa, a później czekoladowy – okazał się prawdziwą pysznością. Przez miesiąc stosowania Huelu koktajle nie znudziły mi się, nie miałam dość smaku, nie czułam monotonii.

Dzięki koktajlom wiele razy uniknęłam sytuacji, w której będąc między spotkaniami na mieście, wściekle głodna, sięgnęłabym po cokolwiek – bułkę kupioną w sklepie, baton z kiosku, ciasto z mijanej cukierni. Dzięki gotowemu koktajlowi w pojemniku, kiedy nadchodziła godzina mojego posiłku wyciągałam z torby butelkę i wypijałam zawartość, szybko zaspokajając głód. W zwalczaniu pokus i regularnym dostarczaniu energii Huel sprawdził się idealnie.

Nie chodziłam głodna, jadłam regularnie, nie pomijałam posiłków – to ogromny plus. Kolejnym jest szybkość i łatwość przygotowywania – wystarczy blender, mleko i proszek. Kiedy nie chciałam hałasować rano, przygotowywałam sobie koktajle wieczorem i chowałam go do lodówki.

Mniej śmieci

Być może Huel ze swoim produktem przyczyni się do zmieniany myślenia na temat przyszłości jedzenia. Obecny system żywności jest odpowiedzialny za ok. 30 procent globalnej emisji gazów cieplarnianych. Zgodnie z badaniami, których wyniki opublikowano w „Dietary greenhouse gas emissions of meat-eaters, fish-eaters, vegetarians and vegans in the UK. Climatic Chang” gdybyśmy solidarnie przestawili się na jeden roślinny posiłek dziennie, udałoby się obniżyć emisję dwutlenku węgla związaną z jedzeniem nawet o 35 procent. Wybierając dwa posiłki, można go zmniejszyć do prawie 50 procent.

Zmniejszenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego jest jednym z najbardziej skutecznych działań, jakie możemy podjąć, aby jednogłośnie i natychmiastowo ograniczyć zmiany klimatu. Jeśli wszyscy zrobimy „trochę”, wspólnie możemy wywrzeć ogromny wpływ i ostatecznie będzie to również lepsze dla naszego zdrowia.

Posiłki HuelPosiłki Huel Fot. Materiały prasowe

Julian Hearn, założyciel marki roślinnej Huel, nie jest weganinem i jednocześnie wyjaśnia, że taki styl życia nie jest dla wszystkich. Podkreśla jednak, że lepszą opcją jest dokonywanie bardziej zrównoważonych wyborów żywieniowych przez większą liczbę osób i zwiększanie ilości pokarmów roślinnych w diecie.

Wszyscy jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, jak powinniśmy jeść, aby dbać o siebie, a ludzie są obecnie coraz bardziej świadomi wpływu swojej diety na zmiany klimatu i tego, że sposób, w jaki jemy, powoduje ogromne obciążenie planety. Jedno opakowanie Huel wystarcza na ok. 17 posiłków, co sprawia, że powstaje znacznie mniej odpadów, a roczny termin przydatności pozwala marnować mniej żywności.

Kolejny krok

Po miesiącu stosowania Huel mogę powiedzieć, że jeśli waszym celem nie jest wzrost wagi, to warto wziąć sobie do serca wyliczenia kaloryczne. Ponieważ łączyłam proszek z mlekiem roślinnym, kaloryczność każdego była znacząco wyższa niż gdybym piła je rozrobione z wodą. Dodatkowy jeden normalny posiłek plus kubek kawy dziennie także robił swoje. Po miesiącu ładnie się zaokrągliłam, teraz czas sprawdzić, jak z pomocą koktajli trochę się krągłości pozbyć. Na pewno będzie to proste i nieokupione skomplikowanym komponowaniem posiłków oraz obawą o to, czy dostarczam organizmowi wszystkiego, czego potrzebuje.

Huel doskonale może się sprawdzić także teraz, kiedy nie za bardzo chcemy wychodzić z domu, wałęsać się po sklepie. Worki z produktem dostarczy nam kurier, a oprócz wody niczego więcej nie będziemy potrzebować, żeby przestrzegać zbilansowanej diety.

Sugerowana cena detaliczna: 265 PLN – dwa opakowania Huel Powder (34 posiłki). Dostępny wyłącznie na stronie Huel.