Jessika Mercedes i "afera metkowa". UOKiK przygląda się marce Veclaim

Jessika Mercedes to jedna z najbardziej znanych blogerek modowych w Polsce. Stworzyła aspirującą do luksusowej markę Veclaim. Brand był pozycjonowany jako "made in Poland", jednak jak się okazało, t-shirty sprzedawane przez Veclaim jako produkowane w Polsce, były produkowane przez markę Fruit of the Loom w Maroko.

Jessika Mercedes ma poważny wizerunkowy problem. Kilka dni temu wybuchła afera związana z jej marką i nie zapowiada się, aby miała szybko przycichnąć. Atmosferę zagęszcza fakt, że sprawą interesuje się UOKiK. Blogerka po kilku dniach mileczenia i jednym dość mętnym oświadczeniu menagera marki, w końcu zabrała głos. Jessica Mercedes nagrała filmik, w którym przeprosiła swoich fanów i mówiła, że rozważa zamknięcie interesu.

Veclaim - afera. O co chodzi?

Jak zaczęła się afera z marką Veclaim? 22 maja stylistka Karolina Domaradzka na swoim stories na Instagramie opublikowała zdjęcie, które ma być dowodem na oszustwo marki Veclaim. W komunikacji o marce wyraźnie zaznaczano, że działa całkowicie w trendzie lokalnym, produkuje wszystkie swoje ubrania w Polsce. Tymczasem stylistka pokazała zdjęcie od jednej ze swoich obserwatorek. Kobieta kupiła koszulkę, od której nie oderwano metki popularnej w latach 90., firmy Fruit of the Loom, która z pewnością nie szyje swoich produktów w Polsce. Firma, któej dyrektorem kreatywnym jest Jessika, kupowała gotowe produkty a w Polsce nadawała im swojego modowego sznytu – postarzała je i dodawała autorskie nadruki. Z punktu widzenia prawnego samo przerabianie produktów w Polsce daje prawo do używania określenia, że zostały tu wyprodukowane. Ale w przypadku marki Jessiki to nie tylko sama metka, to cała komunikacja marki skupiona na podkreślaniu wyjątkowości, wysokiej jakości i produkcji ubrań w Polsce. Nic więc dziwnego, że fani poczuli się zwyczajnie oszukani i zaczęli zwracać zakupione produkty marki Veclaim.

Koszulki Veclaim. Jakie było założenie kolekcji?

Koszulki Jessici Mercedes należały do tańszej linii jej kolekcji, można je było kupić w przedziale cenowym 199-319 zł. Cieszyły się z tego powodu dużym zainteresowaniem. Były zapowiadane jako wygodny, uniseksowy element garderoby, część transparentej marki, która produkuje ubrania w polskich szwalniach. Być może, gdyby Jessika od początku szczerze mówiła o współpracy z Fruit of the Loom i nadawaniu ich ubraniom modowego sznytu nad Wisłą, wszystko rzeczywiście odbyłoby się uczciwie i transparentnie, a marka nie straciłaby na popularności. Teraz, jak mówi Karolina Domaradzka, Jessica straciła zaufanie klientów, które do tej pory udało jej się zbudować. 

Fruit of the Loom

Fruit of the Loom to marka, której ubrania większość z nas miała na sobie przynajmniej raz w życiu. Firma ma w ofercie mnóstwo tanich t-shirtów, topów i koszulek polo, które często są wykorzystywane jako basic do przygotowywania np koszulek z nadrukami. Jeśli robiliście dla kogoś koszulkę z nadrukowanymi zdjęciami to najprawdopodobniej wykorzystaliście do tego koszulkę Fruit of the Loom. Jednak w "aferze metkowej" nie chodzi o tanie koszulki, tylko o przekłamanie w komunikacji marki, która pozycjonuje się jako luksusowa. Duża część obserwatorów konta Mercedes na Instagramie jest oburzona, na blogerkę spadła ogromna krytyka, która w niektórych przypadkach przerodziła się w hejt. Komentarze na profillu Jessici została wyłączone.

Jessica Mercedes i koszulki z przeszytymi metkami. Jak odpowiada blogerka?

Początkowo influencerka opublikowała oświadczenie w formie notatki, w którym właściwie nie przyznała się do błędu. Jessica przyjęła narrację, że:

najważniejsze jest dla bycie fair wobec Was (…) Przede wszystkim, DNA marki Veclaim od początku jej istnienia jest pokazanie, że tu, w Polsce możemy tworzyć rzeczy wyjątkowe, na światowym poziomie.

W dalszej części oświadczenia wspomina o tym, że jej firma płaci w Polsce podatki i zatrudnia ludzi, a koszulki "stanowią zaledwie kilkanaście procent obecnego stocku". Po kilku dniach blogerka opublikowała przeprosiny w formie wideo:

Przepraszam kochani, że nie było mnie tutaj przez ostatnie kilka dni. One mnie naprawdę mocno dojechały. Musiałam się nad tym wszystkim zastanowić, uspokoić, postawić swoje decyzje w jednym konkretnym punkcie. Przede wszystkim chciałabym was przeprosić. Przepraszam was za wszystko. Veclaim jest podpisane moim nazwiskiem, biorę to na klatę. To jest moja wina 

Mercedes dodała, że przyjmie wszystkie zwroty i rozważa zamknięcie firmy. 

UOKiK bada sprawę Veclaim

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów odniósł się już do "afery metkowej". Prezes Tomasz Chróstny oświadczył, że UOKiK przygląda się działaniom Veclaim:

Tutaj jest kwestia wprowadzenia w błąd, praktyka wyszła wprost. Przedsiębiorca już teraz ponosi daleko idące konsekwencje, m.in. utratę wartości marki, ale też negatywne konsekwencje ze strony rynku. W zeszłym tygodniu zaczęliśmy przyglądać się sprawie i po tym, jak przeprowadzimy działania w kolejnych tygodniach będziemy wiedzieli, czy jest to materiał na postępowanie, czy nie. 

Jeśli UOKiK dopatrzy się nieprawidłowości, niewykluczone są także kary finansowe:

Jeżeli kwalifikowałoby się to do wprowadzenia konsumenta w błąd to mówimy tu o karze finansowej do 10 proc. obrotów. Natomiast jest to zbyt wczesny etap, abyśmy mogli powiedzieć, czy z tego otworzymy postępowanie, czy nie.