Pierwsze spotkanie z teściami to dla wielu osób powód do stresu. "Mam zupełnie inne poglądy niż cała ich rodzina"

W przypadku Agnieszki problemem jest polityka. Nie dość, że rodzice jej partnera mają zupełnie inne poglądy niż ona, to dodatkowo jego ojciec jest radnym z ramienia ugrupowania, którego ona nie popiera. Z kolei Marta nie wie, jak rodzice jej chłopaka zareagują na fakt, że jest po rozwodzie. Wizja pierwszego spotkania jest więc dla nich bardzo stresująca.

Agnieszka i jej chłopak Adam, z którym jest od ośmiu miesięcy, mają zupełnie inne poglądy polityczne. To jednak zupełnie nie przeszkadza im na co dzień. Rzadko rozmawiają o polityce, a jeśli już do tego dochodzi, prowadzą spokojną wymianę zdań. Jednak ojciec Adama jest politykiem miejskim z ramienia ugrupowania, którego Agnieszka nie popiera.

- Mimo że jesteśmy razem już od ośmiu miesięcy i mamy poważne plany na przyszłość, nie poznałam jeszcze rodziców Adama. Ciągle przekładam wizytę, gdyż dla mnie to bardzo stresujące. Obawiam się, że nie zaakceptują mnie ze względu na fakt, że mam zupełnie inne poglądy niż cała ich rodzina. Najpierw pomogła mi w tym pandemia. Teraz moją wymówką są obowiązki zawodowe. W końcu jednak będziemy musieli się poznać - mówi Agnieszka. 

Z kolei Marta jest rozwódką. Niedługo ona i jej partner Kamil wybierają się na pierwsze spotkanie z jego rodzicami. Dla pary to bardzo stresujące. - Wiem, że moja sytuacja może budzić złe skojarzenia. Wiele osób nie bierze pod uwagę faktu, że w życiu zdarzają się różne historie i nie można wszystkich rozwodników wrzucać do jednego wora - mówi Marta. 

Dlaczego to takie stresujące?

Tego typu sytuacje to nie rzadkość. Dla wielu osób pierwsze spotkanie z rodzicami partnera to bardzo stresujące doświadczenie. Jak podkreśla psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz, wiąże się to z przeświadczeniem, że poznajemy kogoś, kogo opinia jest bardzo ważna, a czasami wręcz decydująca o naszym być lub nie być w związku. 

- Często mamy dość stereotypowe przekonanie, że teściowie patrzą surowo na wybory swoich dzieci i mogą być znacznie mniej wyrozumiali na nasze słabości niż zakochany partner. Wokół teściów, a zwłaszcza teściowych, narosło wiele krzywdzących mitów - na przykład, że nie akceptują z automatu, że są złośliwe i nieprzyjemnie pouczające. To jest niestety błędne koło, bo kiedy nastawiamy się, że ktoś będzie wobec nas arogancki, to sami przyjmujemy postawę pełną wrogości albo wycofania. W efekcie dopada nas samospełniające się proroctwo, czyli swoim zachowaniem doprowadzamy do niezręcznych sytuacji - wyjaśnia ekspertka. 

Zobacz wideo Najszczęśliwsze pary - jak to robią?

Lepiej mieć neutralne nastawienie

Jak zauważa Katarzyna Kucewicz, jeśli relacja naszych partnerów z rodzicami jest skomplikowana, to może zdarzyć się, że będziemy mieli poczucie udziału w przesłuchaniu albo w konkursie. - Jeśli tak jest, nie panikujmy, tylko podejdźmy do sprawy dojrzale, przyjrzyjmy się temu, co się dzieje. Czasami partnerzy przy rodzicach zamieniają się w zalęknione albo przymilające się dzieci. Na spokojnie popatrzmy na to, co się dzieje i nie dajmy się wplatać w taką grę - zaznacza nasza rozmówczyni.

- Jeśli będziemy świadkami nieprzyjemnej wymiany zdań, porozmawiajmy z partnerem lub partnerką na ten temat. Zapytajmy o to, jak się te relacje układają. Nierzadko jest tak, że partnerzy, dopóki nie poznają nas z rodzicami, chętnie ich idealizują, przedstawiają w korzystnym świetle, żeby podbić swoją wartość. Albo przedstawiają w świetle przesadnie niekorzystnym, żeby uzyskać nasze wsparcie. Dlatego przed pierwszym spotkaniem lepiej jest mieć neutralne nastawienie - radzi ekspertka.

Jak się przygotować do spotkania?

Zdaniem Katarzyny Kucewicz przed pierwszym spotkaniem z rodzicami partnera lub partnerki nie powinniśmy zakładać żadnego scenariusza i przestać się bać. - Zachowajmy należyty im szacunek. Pamiętajmy jednak, że to ludzie tacy jak my, a ich zachowanie to także wypadkowa różnych czynników. Zawsze zachęcam w takich chwilach, by mieć postawę radosnego oczekiwania, a nie nerwówki. Warto się uśmiechać, być miłym i przyjacielsko nastawionym - radzi. 

A co polityką i innymi tematami dotyczącymi kwestii światopoglądowych? Często możemy spotkać się z radą, by w ogóle ich nie poruszać. Zdaniem Katarzyny Kucewicz nie zawsze jest to słuszne podejście.

- Porozmawiajmy na ten temat z partnerem lub partnerką. To oni znają światopogląd swoich rodziców i wiedzą doskonale, gdzie leżą różnice. Niektórzy mówią, żeby nie rozmawiać o polityce, ale nie jest to taki zły temat, jeśli wszyscy mają w miarę podobne poglądy. To samo dotyczy kwestii światopoglądowych. Możemy je poruszać, jeśli mamy jakiś punkt zaczepienia i jeśli wiemy, że wszyscy przy stole są otwarci na dyskusje. Jeżeli zaś jakieś tematy różnią nas bardzo, to darujmy sobie polemiki, przepychanki czy próby nawracania kogoś. To jest niegrzeczne i niepotrzebne - zauważa nasza rozmówczyni. 

Jak powiedzieć o rozwodzie? 

Co powinniśmy zrobić, jeśli znajdujemy się w podobnej sytuacji jak Marta i Kamil? Jak zakomunikować rodzicom, że nasz partner lub partnerka są po rozwodzie? - Najczęściej ludzie informują o tym rodziców przed spotkaniem. Dzięki temu pozwalają im na oswojenie się z tą informacją. Jednak w takich przypadkach istnieje ryzyko, że rodzice będą źle nastawieni. Natomiast poinformowanie po spotkaniu może sprawić, że poczują się oszukani - zauważa Katarzyna Kucewicz. 

- Na pewno odradzałabym kłamstwa i brnięcie w jakieś zmyślone historie. Lepiej powiedzieć o tym wprost albo przyjąć zasadę, że to sprawa naszej nowej rodziny, czyli moja i partnera, a nie rodziców. Nie musimy prosić o zgodę i akceptację, tak naprawdę nie potrzebujemy jej do niczego oprócz poczucia, że zadowalamy rodziców. Przez długą cześć życia potrzeba spełniania ich oczekiwań mogła być dla nas kluczowa. Jednak często właśnie w takich podbramkowych sytuacjach zaczynamy odpuszczać rolę "idealnego dziecka" i realizować nie tyle ambicje rodziców, co własne potrzeby - podsumowuje ekspertka.

Może cię także zainteresować: