Karolina Hamer: Mam się tylko urodzić i to z nakazu? Być statystyką i umrzeć? To przemoc systemowa

Karolina Hamer jest pływaczką, paraolimpijką, wielokrotnie zdobywała medale Mistrzostw Europy i Świata. Reprezentowała Polskę. Sama nie czuje, żeby Polska reprezentowała ją. - Dla mnie najważniejsze jest to, żeby mieć prawo wyboru, żeby to kobieta była na pierwszym miejscu w podejmowaniu decyzji dotyczących samej siebie, żeby kobiety - w tym ja! - nie były spychane do roli inkubatorów, tudzież do roli maszynek do rodzenia. Decyzja o moim ciele musi zawsze należeć do mnie. I każda decyzja musi być chroniona prawnie - mówi Karolina Hamer, znana również ze swojej działalności społecznej i zaangażowania w walkę o prawa człowieka.

Karolina Hamer: Chcesz mój komentarz? Proszę. Nie ma mojej zgody, na grzebanie w mojej macicy. Nie ma mojej zgody na uprzedmiotowienie mnie. Cierpienie i upodlenie. Nie ma mojej zgody na "piekło kobiet". Nikt z nami – Kobietami - jeszcze nie wygrał. I nikt nie wygra. Siostry! Nic o Nas bez Nas. Siła!

Aga Kozak: A ja zadzwoniłam właśnie do ciebie, bo mam wrażenie, że to ty możesz się szczególnie w tym kontekście wypowiedzieć…

A ja z kolei uważam, że przede wszystkim głos powinno się tu oddać kobietom – matkom osób z niepełnosprawnościami, to one mogą opowiedzieć, jak to jest. Mogłaby ci o tym opowiedzieć moja mama, ale jej już nie ma na tym świecie. Moja mama zawsze mówiła: "Karola, twoja niepełnosprawność to jest jeszcze lajt" i ja się z tym zgadzam. Ja mogę tylko opowiedzieć, co ja czuję jako dorosła kobieta w Polsce.

Wybacz, że dopowiem, ale w tym kontekście to ważne: z niepełnosprawnością.

Zgadza się, jak się urodziłam, miałam być roślinką, nie chodzić, nie mówić. Dziś wiem, że ostatecznie miałam dwa milimetry więcej szczęścia niż znaczna część osób z niepełnosprawnościami. Bo ta niepełnosprawność u różnych osób jest bardzo różna. Czasem bywa "arcyhardkorowa". Byłam w szpitalach, miałam siedem operacji, widziałam rożne rzeczy. Gdy słucham, co się dzieje wokół, czuję głęboki wku*w i niezgodę. Od 30 lat osoby z niepełnosprawnością są dla państwa niewidzialne: nasze problemy zamiatane były pod dywan, albo co gorsza przyciskane butem. Nie powstał żaden prawdziwy i efektywny system wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami i ich bliskich. Wszystko pozostaje sprawą prywatną. Często to męczarnia. To walka z żywiołem, walka o usprawnienie i nie zawsze można ją wygrać, bo zależy to od tego, jaka jest ta niepełnosprawność. Czasami jest ich kilka. Im więcej, tym trudniej. Czasami od urodzenia można nie mówić, nie widzieć, nie słyszeć, nie chodzić, nie kumać i oddychać przez respirator. Wszystko jednocześnie!

A co mówi Karolina Hamer – kobieta?

Dla mnie najważniejsze jest to, żeby mieć prawo wyboru, żeby to kobieta była na pierwszym miejscu w podejmowaniu decyzji dotyczących samej siebie, żeby kobiety – w tym ja! – nie były spychane do roli inkubatorów, tudzież do roli maszynek do rodzenia. Decyzja o moim ciele musi zawsze należeć do mnie. I każda decyzja musi być chroniona prawnie. Chcę urodzić? Świetnie! Ale to też jest moja decyzja. I jak każda moja decyzja, powinna być prawnie chroniona.

Zastanawiałaś się skąd w ogóle taki koncept, że jeśli kobiety będą mogły nie urodzić dziecka z niepełnosprawnościami, to na pewno podejmą decyzję o aborcji?

A zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego w Polsce nie mamy osób z niepełnosprawnościami w sferze publicznej? Nie mamy. Nie ma aktorów, prawniczek, lekarzy, polityczek. Nie znamy nazwisk paraolimpijczyków. Nie wspieramy działaczek, feministek z niepełnosprawnością. Dlaczego? Gdzie tu jest wsparcie społeczne? Mam się tylko urodzić i to z nakazu. Być statystyką i umrzeć? Serio? To przemoc systemowa. Zobacz, co się stało z kobietami głuchymi.

Co?

W ogóle się o nich nie mówi. Choćby o tym, że kobieta głucha, która doświadcza przemocy, żeby nie powiedzieć od razu gwałtu – nawet nie może krzyknąć. Zaalarmować. O tym nie mówimy, ale o tym, żeby rodzić pod przymusem – tak.

Jesteś mega wkurzona, to słychać.

Bo ja trzymam stronę wszystkich kobiet. Ja chcę rozmawiać o dostępie do nowoczesnej medycyny, służby zdrowia, o badaniach prenatalnych, a nie o tym! A poza tym jestem wku*wiona, bo ta sprawa po prostu mnie dotyczy! Przecież moje życie to nie jest tylko niepełnosprawność. Ja do tego mam różne pasje, potencjały, ambicje i jestem kobietą. Mogę być mamą. Niepełnosprawność nie wyklucza macierzyństwa. Mogę adoptować dziecko. Więc tak, stoję po stronie wyboru i jestem wku*wiona, że panowie w sutannach czy prezes PiS mają decydować o mnie i za mnie.

To, że wyrok zapada teraz…

…to jest jakaś cyniczna gra. Ale z kobietami jeszcze nikt nie wygrał, pokazywałyśmy to wielokrotnie. Po raz kolejny miarka się przebrała. To jest początek wielkiej rewolucji, początek końca państwa PiS. Nic o nas bez nas – nie jesteśmy w średniowieczu.