Maja Staśko komentuje oświadczenie Kingi Dudy. "Nie stanęła obok, nie wsparła. Tak działają strażniczki patriarchatu"

- To nie jest odwaga. To jest tchórzostwo, typowy "prawdopośrodkizm". "Zadowolę i jednych, i drugich" - tak Maja Staśko skomentowała oświadczenie Kingi Dudy dotyczące wyroku Trybunału Konstytucyjnego. - Możliwość decydowania o sobie to nie jest "nagroda" za gwałt czy skrzywdzenie nas! Jakbyśmy nie miały prawa decyzyjności o sobie tak po prostu, musiały dopiero na nią "zasłużyć" traumą - dodaje aktywistka i publicystka. Córka i doradczyni prezydenta potępiła metody strajkujących i ich rzekomą agresję, następnie zapewniła, że sama nie poddałaby się aborcji w wypadku terminalnej wady płodu. Dodała też, że jest za wyborem kobiet. I że to jej prywatna opinia.

"Nie potrafię w pełni postawić się w sytuacji, w jakiej znajduje się kobieta, która oczekując dziecka, dowiaduje się, że stwierdzono u niego ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu. Wierzę, że zgodnie z moimi osobistymi przekonaniami, ja nie zdecydowałabym się na przerwanie ciąży. Nie uważam jednak, że inne kobiety mają myśleć i działać w taki sam sposób jak ja. Każdy człowiek ma wolną wolę" - napisała doradczyni prezydenta. O skomentowanie słów Kingi Dudy i wciąż zaostrzającego się konfliktu w kraju poprosiliśmy aktywistkę, autorkę i feministkę, Maję Staśko.

Zobacz wideo Protesty po wyroku TK w całym kraju:

Aleksandra Pajewska-Klucznik: „Oświadczeniem” Kingi Dudy żyje większość mediów. Co o nim sądzisz?

Maja Staśko: Potworne! Zdaje się, że większym problemem niż sam wyrok są dla niej protesty… Bo owszem, nie zgadza się na wyrok, ale zaczyna cały tekst wstawką o protestach, oskarża protestujące osoby o agresję…

Taki jest wydźwięk tego tekstu. Ku mojemu przerażeniu - wiele jest głosów, które niemal pieją z zachwytu nad tym, że taka jest odważna…

To nie jest odwaga. To jest tchórzostwo, typowy "prawdopośrodkizm" - "Zadowolę i jednych, i drugich". Od kilku dni kobiety proszą ją o reakcję. To jest wyraz koniunkturalizmu - nie da się zadowolić i tych, którzy chcą torturować kobiety, i tych, którzy się sprzeciwiają. Trzeba wybrać. Sama Kinga pisze o wyborze, że to jest istota. Tymczasem ona nie wybiera, chce być i po stronie dręczących, i dręczonych, a to niemożliwe.

W tym oświadczeniu ciekawy jest też ten wątek, w którym Kinga Duda przekonuje, że jest "osobą prywatną i ma prywatne poglądy" - a przecież jest... doradcą prezydenta!

No właśnie! Jej stanowisko jest publiczne. I też nie udawajmy - kwestia tego, czy kobiety będą torturowane, to nie jest żadna prywatna opinia! To jest sprawa publiczna, dotyczy nas wszystkich, ciała każdej z nas - tego prywatnego ciała, które staje się publiczne i tak jest nadużywane. Chociaż oczywiście prywatnie to panią Kingę dotyka mniej, bo stać ją, by w takiej sytuacji wyjechać za granicę i zrobić aborcję. Większości kobiet na to nie stać.

Ja nie rozumiem w ogóle, po co u niej - i kilku innych postaci publicznych - te wtręty "ja bym sobie nie zrobiła" - po pierwsze nikt nie wie, dopóki nie będzie w tej sytuacji, po drugie - właściwie, co to kogo obchodzi? Jaki to ma wpływ na moje życie i wybory? Mam poczucie, że te wypowiedzi z niby dobrymi intencjami - "No ja bym nie zrobiła, ale niech będzie wybór", wcale nie pomagają, bo utrwalają takie poczucie, że jak podejmujesz tę decyzję, to jesteś gorsza.

Dokładnie - jest w nich już ocena. Rodzaj poczucia wyższości. Zwłaszcza w świecie, który kobiety po aborcji stygmatyzuje. Później słyszą, że są morderczyniami. Po co w ogóle ta narracja? "Ja bym nie zrobiła, ale Wam pozwalam".

Dokładnie! Z całym szacunkiem, ale nikogo nie powinno obchodzić, co kto sobie by zrobił, czy nie i o tym przecież są te protesty!

Tak, nie potrzebujemy zgody ważnych osób, żeby mieć kontrolę nad ciałem. Nikt nie ma prawa nam zabierać tej kontroli. I jeszcze to zaznaczanie, że "dotychczas był wybór"! Nie było. Był przymus rodzenia z trzema wyjątkami. To prawo z wyjątkami jest absurdalne - jakbyśmy mogły decydować o tym, co się dzieje z naszym ciałem, dopiero gdy ktoś nas zgwałci albo zagraża to naszemu życiu. Możliwość decydowania o sobie to nie jest "nagroda" za gwałt czy skrzywdzenie nas! Jakbyśmy nie miały prawa decyzyjności o sobie tak po prostu, musiały dopiero na nią "zasłużyć" traumą.

Swoją drogą - po słowach Jarosława Kaczyńskiego to chyba ta Kinga Duda miała być takim "plasterkiem na ranę" dla tego elektoratu PiS mniej radykalnego. Ale mam wrażenie, że dla protestów to raczej benzyna do ognia.

Tak, tak to wygląda. Zwłaszcza że to oświadczenie doradczyni prezydenta. Kaczyński mógł zadziałać na radykalną prawicę, a Duda na tę bardziej nowoczesną. Wygląda to jak ciągła walka o elektorat, który także się podzielił po tym wyroku. I PiS jakby chciał powiedzieć: jesteśmy i za wyrokiem, i przeciw - żeby zadowolić cały podzielony elektorat. Przeraża mnie, że tak łatwo można łączyć te twierdzenia: jesteśmy za torturowaniem kobiet, ale i przeciw, bez obaw! Dla nich to gra o zyski i władze, dla nas - o życie.

I do tego te komentarze - w tym Mateusza Morawieckiego, premiera Polski, że kobiety… źle zrozumiały! I nie wiedzą, o co chodzi w wyroku, o co protestują.

Ja mam wrażenie, że oni ciągle nas traktują jak totalnie bezmyślne istoty, którymi łatwo manipulować. Tak jest od lat: infantylizacja, uprzedmiotowienie, a gdy wreszcie się sprzeciwiamy - słyszymy, że jesteśmy agresywne, bo przestałyśmy być posłuszne i ciche. I przestałyśmy im pasować. I to ciągłe dyscyplinowanie - źle protestujecie, źle wyglądacie - to ich jedyna reakcja, bo nie potrafią rozmawiać podmiotowo z kobietami. Potrafią tylko dyscyplinować i oczekiwać posłuszeństwa. Ogłaszać, że nie da się nic zmienić - i myślą, że my się na to nabierzemy! Da się zmienić - właśnie zmieniamy. To oni potrzebują nas, a nie my ich.

Swoją drogą - też to trochę tak wygląda, jakby Kingę Dudę wykorzystywali jako marionetkę, tu pogłaszcze LGBT, tu pochucha na kobiety… Internauci często sugerują, że to wygląda, jakby była ubezwłasnowolniona. A może jest?

W skrajnie mizoginicznej partii rola kobiety niestety jest bardzo trudna. Podmiotowość to my na ulicy, to krzyczące posłanki, to sprzeciw wobec mizoginii, a nie jej wybielanie i układanie w bardziej strawne formułki.

Mnie chyba przerażają najbardziej nie Ci krzyczący mężczyźni - tylko na przykład te posłanki PiS poubierane na biało, bo są za życiem.

Tak, są kobiety, które szczują na inne kobiety, tak jak na przykład Kaja Godek

To syndrom sztokholmski?

To też skrajny egoizm, brak empatii i często uprzywilejowanie. Bogate kobiety w sejmie mogą pojechać na aborcje, stać je na to, więc mają gdzieś niezamożne kobiety z małych miejscowości. Ale to, co niezwykle - to, że te właśnie kobiety teraz walczą! W Rybniku, Czarnkowie, Zduńskiej Woli, Łomży, Raciborzu, Zabrzu, Nowym Targu, Inowrocławiu, Zielonej Górze, Świnoujściu i Opolu, i Śremie. Setki małych miejscowości, poniżej 10 tysięcy mieszkańców! To jest masowy sprzeciw kobiet, w które ta decyzja najbardziej uderzy. To ich sposoby walki, ich wku*w. Kinga Duda z prezydenckiej wysokości pogroziła im palcem, skrytykowała je i oceniła. Nie stanęła obok, nie wsparła. Tak działają strażniczki patriarchatu. Może nie wie, z czym muszą się mierzyć, za ile żyć, jakie mają renty i świadczenia? Ale wystarczyłoby ich wysłuchać, to wszystko jest na protestach - codzienne życie, warunki życia i pracy. Zamiast tego wolała je skarcić jak małe dziewczynki - bo może. Bo może nie słuchać, ignorować. Bo zarabia nieporównywalnie więcej i ma większe możliwości. I to jest bardzo przykre.

Lepiej już było, kiedy milczała?

To mi przypomina Annę Lewandowską, która identycznie starała się powiedzieć, że ona wspiera, że nie musi o tym pisać, bo to prywatne i tak dalej. Byle nie stracić reklamodawców… W czasach, gdy kobiety ryzykują pracę, gdy krzyczą, gdy ciągle obrywają, takie gesty to zwyczajny brak solidarności ze strony elit. Są jak policzek. Takie pokazanie: interesy (partyjne/marki) są ważniejsze niż Wasze życia. Tyle mówią o wyborze i same tez muszą wybrać: albo są za kobietami, albo przeciwko. Albo wspierają osoby mniej zamożne, których nie stać na wyjazd na aborcję, albo stają przeciwko nim. Nie można być i tu, i tu, zadowolić prawicowych fanatyków i strajkujące kobiety.

Może cię także zainteresować: