Najgorszy kraj do życia dla kobiet. Całkowity zakaz aborcji to nie jest jedyny problem

Natalia Kondratiuk-Świerubska
W dyskusjach po wyroku Trybunału Konstytucyjnego często przytaczany jest przykład Salwadoru. Całkowity zakaz aborcji bez względu na okoliczności oraz powszechna przemoc domowa czynią ten kraj jednym z najgorszych miejsc na świecie do życia dla kobiet.

Salwador to jeden nielicznych krajów na świecie z całkowitym zakazem aborcji. Restrykcyjne prawo obowiązuje tam od 1998 roku. 

Zakaz aborcji dotyczy nawet przypadków, gdy życie kobiety jest zagrożone. - Jeśli wiem, że powinienem ratować pacjentkę, nie mogę, bo zarodek jest wciąż żywy. Musimy więc czekać, aż zacznie się krwotok, inaczej interwencja będzie nielegalna - powiedział Amnesty International jeden z medyków.

Poronienie jak zabójstwo umyślne

Za poddanie się aborcji kobieta może zostać skazana na karę pozbawienia wolności od dwóch do ośmiu lat. Jednak w ostatnich latach zostały także udokumentowane przypadki, gdy skazywano je za zabójstwa umyślne, które są w Salwadorze obarczone karą więzienia od 30 do 50 lat. Kilka lat temu media na całym świecie obiegła historia Marii Teresy Rivery. 27-latka nie zdawała sobie sprawy z faktu, że jest w ciąży. Pewnego dnia jej teściowa znalazła ją krwawiącą na podłodze w łazience. W szpitalu okazało się, że kobieta poroniła. Przez to została skazana na 40 lat więzienia. 

Zobacz wideo Salwador ostrzeżeniem dla Polaków:

Dzięki interwencji organizacji międzynarodowych po pięciu latach Maria została uwolniona. Jednak kobieta obawiała się, że po odwołaniu prokuratora wróci do więzienia. Dlatego w 2017 roku Maria wyjechała do Szwecji, która udzieliła jej azylu.

Niestety nie wszystkie kobiety mają tyle szczęścia, co Maria. Wiele z nich nadal przebywa za kratkami. - W Salwadorze konserwatyści są w wojującej zmowie z klerem przeciw kobietom, które bezwzględnie prześladują - powiedziała w jednym z wywiadów Martha Maria Blandon, która od lat walczy w obronie praw kobiet w Ameryce Środkowej.

Nie tylko zakaz aborcji

Salwador nazywany jest jednym z najgorszych miejsc do życia dla kobiet. Przyczynia się do tego nie tylko całkowity zakaz aborcji. Jak informuje Amnesty International, kraj ten ma bardzo wysokie wskaźniki przemocy seksualnej, także wobec nieletnich. Szacuje się, że osiem procent tamtejszych kobiet przynajmniej raz w życiu zostało zgwałconych. Aż 28 procent z nich doświadczyła tego przed ukończeniem 15. roku życia. 

Poza tym Salwador wraz z Hondurasem i Gwatemalą jest zaliczany do morderczego obszaru - tak zwanego północnego trójkąta Ameryki Środkowej. Współczynnik zabójstw na 100 tysięcy kobiet wynosi w tym kraju 13,5. To aż sześć razy więcej niż USA.

Jak dowiadujemy się z reportażu Juana Forero, który ukazał się na łamach "The Wall Street Journal" w grudniu 2018 roku, kobiety w Salwadorze giną głównie z rąk partnerów. - Ataki na kobiety stały się tak powszechne, że salwadorskiemu społeczeństwu zupełnie spowszechniały - powiedziała w rozmowie z dziennikarzem prokurator Graciela Sagastume, która szefuje nowej jednostce badającej przemoc przeciwko kobietom.