Basia Baran: Sposób mówienia o seksualności w naszym kraju jest przesycony zawstydzaniem i zastraszaniem

- Problem polega na tym, że natura ludzkiej seksualność jest niezwykle różnorodna i jeśli promuje się tylko jeden ściśle określony styl jej realizowania, to wiele osób zostanie wykluczonych, a następnie dyskryminowanych. W naszym kontekście dotyka to np. osób z niepełnosprawnością, osób LGBT+, aktywnych seksualnie osób 70+, osób, które nie uprawiają seksu i wielu innych - mówi Basia Baran, psycholożka, seksuolożka związana z fundacją SEXEDpl oraz ekspertka cyklu rozmów Agi Kozak o seksie - "Rubryka SEXEDpl".

"Rubryka SEXEDpl" to miejsce otwartych rozmów o edukacji seksualnej, cielesności, bez podziałów na wiek, płeć czy pochodzenie. Na łamach naszego cyklu publikujemy rozmowy, w których obalamy mity, dopowiadamy to, co o seksie jest niedopowiedziane po to, żeby każdy mógł cieszyć się swoją seksualnością w świadomy i bezpieczny sposób. Kobieta.gazeta.pl wraz z Fundacją SEXEDpl zaprasza do czytania co dwa tygodnie, w niedziele o godz. 19.

Aga Kozak: Dlaczego w ogóle warto rozmawiać o seksie?

Basia Baran*: Warto rozmawiać nie tylko o seksie, lecz także o seksualności, bo seksualność jest wpisana w bycie człowiekiem, to po prostu dział naszego życia. Więc jeśli w ogóle rozmawiamy o życiu, to dlaczego mamy omijać ten wątek, który jest tak ważny? Zwłaszcza że rozmawiając o seksualności, rozmawiamy o rzeczach związanych z naszym ciałem, uczuciami, ale też z bliskimi związkami z innymi ludźmi, które dla większości z nas są ważnym źródłem szczęścia w życiu.

Czy można by powiedzieć, że nasz seks określa to, kim jesteśmy?

Tak, większość osób powiedziałaby, że seksualność to część naszej tożsamości. Tego, kim jesteśmy, jak się określamy, jak o sobie myślimy, jak siebie wyrażamy. To część naszego "ja".

Dopytuję, bo z jednej strony rozmowy o seksie to cała ta "praktyczna" część - jak dobrać właściwie prezerwatywę czy kiedy ma się dni płodne - a z drugiej strony to też rozmowy o przyjemności, pożądaniu, ale też wstydzie i lęku. I o kulturze, w jakiej zostaliśmy wychowani.

A ja jeszcze do tego dodałabym, że tematy tych rozmów zmieniają się na przestrzeni życia i wcale nie kończą się po osiemnastych urodzinach. Wydaje nam się, że rozmowy o seksie są ważne dla dzieci, bo trzeba im na jakimś etapie powiedzieć, o co chodzi. Tymczasem w przypadku małego dziecka nie tylko rozmowa jest ważna, bo ono bardzo uważnie obserwuje otoczenie - w jaki sposób opiekunowie w codzienności poruszają ten temat, jak sobie nawzajem okazują uczucia i jak odnoszą się do dziecka. To też jest - nieformalny, ale bardzo silny - rodzaj edukacji. SEXEDpl zajmuje się edukacją seksualną. Wielu ludziom kojarzy się to z rozmowami z nastolatkami, ale z naszego wsparcia korzystają też osoby dojrzałe. Piszą do nas osoby, które mają 40, a nawet 70 lat. Najczęściej nie pytają o kwestie związane z opieką nad dziećmi, tylko chcą omówić swoje osobiste doświadczenia.

To, co wchłoniemy w domu jako maluszki, zwraca się potem przez całe życie, nie tylko seksualne, prawda?

Tak, psychologia mówi, że schematy, które wtedy nabędziemy - dotyczące życia intymnego, bliskości, miłości - to wszystko będzie podstawą naszego życia, choć można nad nami pracować w dorosłości. Chodzi tu nie tylko o przekaz niewerbalny od dorosłych, rodziców - najważniejszych osób dla dziecka - ale też treści, które dziecko usłyszy, np. te dotyczące stereotypów płciowych typu "dziewczynka musi być grzeczna i cicha". Potrafią one nawet już dorosłym kobietom utrudniać stawianie granic i mówienie o swoich potrzebach.

Ale na nasze życie seksualne wpływa nie tylko dom, wpływa na nie też kultura. Czy seks ma narodowość? Czy różne rzeczy zawstydzają lub podniecają w różnych państwach?

Nasze podstawowe potrzeby są raczej uniwersalne, ale różne kody kulturowe sugerują nam, jak je realizować. Mówią o tym, co w danej kulturze wypada, czego nie, co się powinno - to zazwyczaj niepisane style, wzorce dotyczące seksualności, samego seksu, związków, a nawet dorastania. Z jednej strony mogą dawać jakieś wskazówki i pomagać odnaleźć się w społeczności, z drugiej mogą utrudniać zrozumienie, kim ja jestem i czego pragnę.

A jednak większości się wydaje, że jakoś seks to seks, co tu do gadania: narządy mamy te same, całujemy się podobnie, penis, wagina... Wszędzie to samo!

A tymczasem mamy różne zwyczaje, konteksty również religijne, a w wielu krajach - w tym w naszym - kościół bardzo jasno wskazuje, jaką ekspresję seksualną uznaje, a jaką odrzuca. Problem polega na tym, że natura ludzkiej seksualności jest niezwykle różnorodna i jeśli promuje się tylko jeden ściśle określony styl jej realizowania, to wiele osób zostanie wykluczonych, a następnie dyskryminowanych. W naszym kontekście dotyka to np. osób z niepełnosprawnością, osób LGBT+, aktywnych seksualnie osób 70+, osób, które nie uprawiają seksu i wielu innych. Dlatego w SEXEDpl zależy nam, aby mówić otwarcie o tej różnorodności. Nie podajemy jednego wzoru, jak u każdego musi wyglądać seksualność. Pomagamy budować narzędzia pozwalające na świadome wybory i kształtowanie tej sfery we własnym życiu w zgodzie z sobą.

fot. Zuza Krajewska fot. Zuza Krajewska  dla SEXEDpl

Twoim zajęciem na co dzień jest właśnie rozmawianie z ludźmi na temat seksu i seksualności. Jakich pytań dostajesz więcej? Tych "technicznych" czy bardziej "emocjonalnych"?

Edukacja seksualna jest tak bardzo mało dostępna, że rzeczywiście dużo pytań jest o podstawy, co pewnie mieściłoby się w tej części "technicznej". Gdzie kupić prezerwatywę i jak ją założyć? O co chodzi z tą miesiączką, gdzie przykleić podpaskę: do ciała czy do majtek? Dostajemy też dużo pytań dotyczących emocji, uczuć, związków. Jak powiedzieć bliskiej osobie, czego pragnę? Jak polubić siebie? Dzielą się też swoimi zmartwieniami, opowiadają o doświadczonej przemocy. Osoby są też po prostu ciekawe, dlaczego ich ciała się zmieniają, po czym poznać swoją orientację. To wszystko powinna pokryć rzetelna edukacja w szkole, ale jej nie mamy. Czasem pytania pokazują też brak dostępu do opieki medycznej, gdy młoda osoba widzi krostki na narządach intymnych, a rodzic wstydzi się zabrać ją na wizytę lekarską. Pytania są więc szalenie różnorodne.

Obserwowałam parę twoich live’ów na TikToku. Bardzo wiele pytań się powtarza. A wydawałoby się, że skoro odpowiedziałaś na nie sto razy, to przecież "wiadomo".

A jednak nie. I tak, wiele pytań się powtarza albo są do siebie podobne, choć między ludzkimi historiami zawsze są drobne różnice. I nawet gdy nasi obserwatorzy i obserwatorki widzą u nas jakiś temat, to jeśli jest aktualny w ich życiu - ponieważ żyjemy w takim miejscu, gdzie edukacja seksualna jest bardzo mocno piętnowana - wielu z nich nie ma gdzie o to zapytać, z kim porozmawiać, więc czują się z tym bardzo osamotnieni i mają wrażenie, że ich przypadek jest jedyny na świecie. Więc nawet jeśli widzieli już ten wątek na rozmowie na TikToku, to i tak wielu potrzebuje tej odpowiedzi skierowanej właśnie do nich. Dlatego my odpowiadamy każdej osobie, choćby po setny raz na podobne pytanie. Wszystkich traktujemy poważnie. W każdym tygodniu publikujemy kilka takich pytań z odpowiedziami oraz przesłane nam historie w ramach cyklu "OD WAS". Częste reakcje to właśnie "myślałem, że tylko ja tak mam", "ja też tak czułam". Widać, że takie pokazanie, że nie jesteś sam, ani nie jesteś sama, a w razie pytań u nas dostaniesz pomoc - to przynosi ulgę i dodaje otuchy.

Łatwiej zapytać "panią od seksu w internecie" niż mamę, tatę, nauczyciela lub lekarza?

Czemu nie każdą z tych osób? Każda z nich ma pewne wykształcenie, kompetencje, rolę. To jest wspaniałe, jeśli w rodzinie są tak zbudowane relacje, że dziecko, a potem nastolatek/nastolatka wiedzą, że mogą z danym pytaniem przyjść do rodzica czy opiekuna. Choć młoda osoba może być do tego niechętna, gdy jest w momencie budowania swojej prywatności, odseparowywania się, a szczególnie wtedy, gdy rozmów o seksualności z rodzicami nie było, gdy była młodsza. Poza tym pamiętajmy, że rodzice też przeszli system edukacji, w którym ten temat był pomijany. A edukacja seksualna to po prostu konkretny dział wiedzy, bazuje na informacjach m.in. z medycyny, psychologii, nauk społecznych. Tak samo jak w przypadku matematyki czy geografii w szkole, młode osoby powinny mieć dostęp do zajęć prowadzonych przez ludzi wykształconych w tym kierunku, do wsparcia rodziców i do opieki zdrowotnej.

Ale nawet jak jesteś dorosły, to kontakt z seksuologiem nie jest łatwy. Nie mówię już o tym, że jest was niewielu.

Więc przyjście do nas oznacza przyznanie, że naprawdę masz problem i to W TEJ dziedzinie życia? O osobach, które do nas przychodzą, myślę, że szukają zdrowia i szczęścia właśnie W TYM obszarze. Mówisz o tym, że nie jest jasne, na czym polega wsparcie, które oferujemy. Dlatego w SEXEDpl zależy nam na tym, abyśmy byli platformą dostępną. Każdy może wejść na naszą stronę, Instagrama, Facebooka, TikToka i nas poznać. Mam nadzieję, że różne osoby czują, że to jest przyjazna przestrzeń. Dbamy o język, którym się posługujemy: jest mocno oparty na danych naukowych, ale jest też bardzo swobodny, czasami potoczny, lekki i pozytywny, żeby pokazać, że o seksualności można po prostu naturalnie porozmawiać.

Gdybym ja miała zadać teraz na swoim etapie życia seksuologowi pytanie, tobym zapytała o przyjemność: jak mieć jej więcej. Szukałam takich pytań na waszych czatach i bardzo mało ich znalazłam, co mnie zasmuciło.

Masz rację, że ich jest raczej mało. O wiele częściej niż pytania o to, jak zbudować swoje szczęście, dostajemy pytania o to, co jest normalne albo co jest nienormalne lub o to, czy jesteśmy dobrzy, czy źli. Jeśli tak mało jest normalnej rozmowy o seksualności, to skupiamy się bardzo na kategoriach moralnych, zewnętrznych od nas - bo te pytania rzadko są o tym, kim jestem i co bym chciała zmienić, raczej czy pomyślą o mnie jako o złym. Czy jestem normalny, czy nie odstaję od grupy, czy nie jestem...

...dziwadłem, wręcz potworem.

W wielu pytaniach słychać bardzo dużo lęku. Ale jeśli sposób mówienia o seksualności w naszym kraju jest tak bardzo przesycony zawstydzaniem i zastraszaniem lub po prostu to tabu, to wyniki są proste: nie ma warunków do rozmowy, dojrzewania, dokonywania świadomych wyborów - bo mało jest w takim klimacie bezpiecznej wolności do poznawania siebie, ciągle się bronisz przed wykluczeniem, oceną, stereotypami, wykorzystaniem. Trudno tu spokojnie stać się w pełni sobą.

W swoich pytaniach kobiety - bo jednak nadal głównie kobiety widzę na waszych live'ach, choć coraz więcej jest mężczyzn - pytają nie o to, jak samej osiągnąć przyjemność, lecz jak zaspokoić mężczyznę. I to często do czegoś się zmuszając.

Większość osób, które nas czytają, to dziewczyny i kobiety, ale przychodzi też coraz więcej chłopców i mężczyzn. Pisze też do nas sporo osób niebinarnych, czyli takich, których tożsamość płciowa nie wpisuje się w tradycyjny podział na kobiety i mężczyzn. Podkreślam to, bo działamy w kraju, który według rankingu ILGA Europe jest najbardziej homofobiczny w całej Unii Europejskiej i chcemy, aby również dla osób spod tęczowego parasola kontakt z nami był bezpieczny. Ale - wracając do twojego pytania - zdarzają się mężczyźni pytający o to, jak sprawić przyjemność partnerce lub partnerowi. Pytają o to, co robić, żeby było miło drugiej osobie, czy jest jakiś tajemniczy zestaw konkretnych ruchów albo dotyku, który zawsze zdziała cuda. Wspaniale, że o to pytają.

I co na to mówisz?

Rozmawiamy o tym, co wiedzą i o seksie, i o tej osobie. Zastanawiamy się razem, jak odkryć, co lubi ta konkretna partnerka lub partner i często okazuje się, że tym tajemniczym sposobem jest zapytanie o to, czego potrzebuje ta osoba, żeby czuć się dobrze, co sprawia jej/jemu przyjemność, na co ma ochotę. Ten cudowny efekt zaczyna się od rozmowy przed i w trakcie dotyku. A co do kobiet, to mam wrażenie, że one częściej zadają to pytanie. Zauważam wśród nich pewną grupę młodych kobiet, które pytają o dawanie przyjemności komuś, ale nie wspominają o własnej. Chciałyby się czegoś dowiedzieć lub czegoś nauczyć, ale kwestia ich przeżyć jest jakby zepchnięta na drugi plan. Gdy dłużej rozmawiamy, to często okazuje się, że nie zastanawiają się nad tym, jaki seks może być dla nich radosny i przynieść im satysfakcję.

Seks jako powinność?

Nawet nie chodzi o powinność. Te osoby chcą mieć dobry związek, chcą być dobrymi partnerkami, a wokół słyszą i widzą bardzo dużo rzeczy, jakie powinny być, co powinny robić w relacji seksualnej, jak mają wyglądać i właśnie o to pytają. W patriarchalnej kulturze nakładane jest na nie wiele wymagań, a ich seksualność jest tłumiona. Za naturalne wyrażanie swojej seksualności spotka je slut-shaming, czyli zawstydzanie lub narzucanie poczucia winy. Dostają komunikat, że własne potrzeby muszą schować. A to krzywdzące! Rozmawiamy wtedy o tym, jak wyrzucić z głowy zewnętrzne standardy, po czym poznać, czego się autentycznie pragnie i jak to realizować. Na szczęście coraz więcej kobiet o tym mówi i ich głos coraz mocniej wybrzmiewa.

Wygląda na to, że rozmowy o seksie potrafią być też bardzo smutne i dołujące. To nie tylko ptaszki i pszczółki, lecz dotykanie wielu wymiarów człowieczeństwa.

Wydaje się, że seks to taki "gorący temat". A tymczasem to przecież nie jest tylko rozmowa o tym, co dzieje się w sypialni (albo w innym pomieszczeniu), to również rozmowa o bardzo prywatnych przeżyciach, o akceptacji, samotności, spełnieniu, tęsknocie, traumach. Szczególnie widać to na naszych czatach. Anonimowe czaty na naszej stronie internetowej to jedna z form rozmowy z nami. Po jednej stronie siedzi ekspert lub ekspertka z SEXEDpl, a po drugiej osoba pytająca i ten czat jest widoczny tylko dla tych dwóch osób. Takie warunki do rozmowy budują zaufanie między stronami. I widzimy, że te rozmowy są bardzo autentyczne, bliskie, że te osoby, które być może nie są gotowe, żeby pójść do eksperta lub ekspertki na wizytę lub nie mają takiej możliwości choćby finansowej, tu mogą się otworzyć i porozmawiać.

Skoro mamy od teraz rozmawiać co dwa tygodnie o seksie, chciałabym jeszcze wiedzieć, jak ty stałaś się seksuolożką i trafiłaś do SEXEDpl.

Głównie dlatego, że sama byłam dziewczynką, która przeszła system nieistniejącej edukacji seksualnej. Zostałam wychowana w tradycyjnej, katolickiej rodzinie. Nie pamiętam z lekcji anatomii w liceum, żeby padło tam słowo łechtaczka, ani nawet to, że nikt nie ma prawa mnie dotknąć, jeśli ja tego nie chcę. Wraz z dorastaniem miałam coraz więcej pytań, a nie miałam komu ich zadać. Studia - najpierw z psychologii klinicznej, a potem z seksuologii, były u mnie naturalną konsekwencją szukania wiedzy. Zawsze też czułam wewenętrzną potrzebę reagowania na niesprawiedliwość, angażowałam się w wolontariaty, prace społeczne, dawałam warsztaty i to jest punkt, który połączył mnie z Anją Rubik. Poznałyśmy się w czasie protestów przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Anja była bardzo zdeterminowana, żeby coś zmienić i zaprosiła mnie do współpracy nad pierwszą kampanią SEXEDpl. Ta przerodziła się w kolejne akcje, książkę i prężnie działającą fundację. Od początku dbam o stronę merytoryczną naszych działań. Uwielbiam moją pracę w fundacji. Teraz mogę być profesjonalnym wsparciem, którego sama bardzo potrzebowałam jako nastolatka.

***

*Basia Baran – psycholożka, seksuolożka. Związana jest z ruchem Anji Rubik SEXEDpl od początku jego istnienia. Opiekunka merytoryczna książki "SEXEDpl" oraz działań fundacji. Każdego dnia bezpośrednio wspiera osoby zgłaszające do fundacji po pomoc.