Prof. Łętowska o opublikowaniu wyroku TK w sprawie aborcji: Wszystkie drogi są otwarte

27 stycznia zostało opublikowane uzasadnienie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które uznało za niezgodną z konstytucją aborcję ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. Jeszcze tego samego dnia o godz. 23:15 wyrok został opublikowany w Dzienniku Ustaw i niniejszym kompromis aborcyjny z 1993 roku został złamany. Na ulice wyszły tłumy. Miliony Polek i Polaków nie zgadzają się z tym wyrokiem. - Wyrok trybunału nie zamyka legislatorowi - Sejmowi - żadnej drogi. Wszystkie drogi są otwarte - mówi w rozmowie z Kobieta Gazeta.pl prof. prawa Ewa Łętowska, była pierwsza Rzeczniczka Praw Obywatelskich i była sędzia w Trybunale Konstytucyjnym.

Urszula Abucewicz, Kobieta Gazeta.pl: Po trzech miesiącach od wydania orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny w sprawie delegalizacji aborcji, gdy u dziecka stwierdzono wady letalne, TK opublikowało uzasadnienie i otworzyło drogę do publikacji wyroku.

Prof. Ewa Łętowska: Uzasadnienie nic nie wnosi do wyroku. To jest z dużej chmury mały deszcz. Nic nowego tam nie ma. Czekaliśmy na ten wyrok bardzo długo, najpierw leżał w Trybunale Konstytucyjnym prawie trzy lata. Orzeczenie zostało wydane 22 października, czekaliśmy na uzasadnienie wyroku trzy miesiące. Zwłokę tłumaczono kłamliwymi pretekstami, jakoby miały przeszkadzać w publikacji orzeczenia w Dzienniku Ustaw.

W ostatnim akapicie tego uzasadnienia, czytamy usprawiedliwienie, dlaczego trybunał nie zastosował konstrukcji umożliwiającej legislatorowi, czyli Sejmowi, dokonania zmian stanu prawnego zanim wyrok zostanie wprowadzony w życie, czyli odroczenia wejścia wyroku w życie. Czytamy tam, że trybunał nie mógł zwlekać z opublikowaniem uzasadnienia dłużej, ponieważ sprawa była tak doniosła, że należało natychmiast usunąć z porządku prawnego dopuszczalność aborcji w przypadku przesłanki patoembriologicznej. Przecież to jest czysta hipokryzja. To jest obraza logiki. Najpierw trzymają projekt w zamrażarce trzy lata, potem wstrzymują się z wydaniem uzasadnienia trzy miesiące, a następnie się tłumaczą, że to było pilne. To jest obraza logiki albo potwornego zakłamania.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego został już opublikowany, a zatem nowe prawo obowiązuje. Jakie niesie skutki dla obywateli RP?

Wyrok trybunału nie zamyka legislatorowi – Sejmowi – żadnej drogi. Można aborcję zliberalizować, zaostrzyć, można wreszcie przywrócić to samo, co było. Sejm ma pełny wachlarz możliwości, stoi w obliczu decyzji i nikt mu niczego nie narzuca i nie broni. W tej chwili wszystkie drogi są otwarte, grupa posłów odpowiednich do tego może choćby dziś składać odpowiedni projekt np. liberalizacji aborcji.

Sytuacja się powtarza. W 1997 roku Trybunał Konstytucyjny sprzeciwił się aborcji z przesłanek ekonomicznych, a w tej chwili mamy wyrok zakazujący aborcji z przyczyn patoembriologicznych.

Ostatnimi czasy, w tej wojnie ideowej, która na naszych oczach i uszach się toczy, słyszę, jako prawnik, wiele bzdur na temat prawa. Argumenty, które są przytaczane, są fałszywe. Nie ma czegoś takiego jak fakt, że TK uznaje niekonstytucyjność jakiegoś rozwiązania i zamyka tym samym parlamentowi drogę do powtórzenia tego samego rozwiązania. Oczywiście to może znaczyć, że to rozwiązanie znowu może zostać zaskarżone i prawdopodobnie trybunał, chcąc wykazać się stałością poglądów, powtórzy tę drogę, natomiast historycznie, geograficznie, także w naszym systemie prawnym – nie ma takiego prawnego zakazu.