Sprawa kobiet połączy opozycję? "Chcemy, żeby politycy się opamiętali, zanim dojdzie do tragedii"

Restrykcyjne prawo aborcyjne stało się faktem. Miliony Polek i Polaków zostało postawionych pod ścianą, a nad lekarzami wisi bat w postaci kary pozbawienia wolności do lat trzech. Niektórzy politycy z prawicy przyznają, że zerwanie kompromisu było błędem. Ludzie wychodzą na ulice i protestują. Jak wyjść z tego pata? Lewica zaproponowała rozwiązanie.

Z inicjatywy Lewicy 5 lutego doszło do spotkania, w którym, w zamyśle, wziąć mieli udział  przedstawiciele zarówno Zjednoczonej Prawicy, jak i partii opozycyjnych. Wstępnie swoją obecność na spotkaniu potwierdzili politycy partii Porozumienia, jednak wewnętrzne zawirowania w partii, sprawiły, że w końcu nikt z niej nie przybył na spotkanie. Ostatecznie wzięli w nim udział przedstawiciele partii: PSL, Koalicji Obywatelskiej, Nowoczesnej, Zielonych, Inicjatywy Polskiej i Polski 2050.

- To odpowiedź na potrzebę Polek i Polaków, aby dyskusja na temat aborcji odbyła się wreszcie w Sejmie. Uważamy, że jako opozycja powinniśmy się jednoczyć nie przeciwko komuś lub czemuś, ale wokół wspólnej sprawy, która jest dla nas wszystkich bardzo ważna. A taką właśnie sprawą są prawa kobiet. Choć długofalowo proponujemy różne rozwiązania i nie jest żadną tajemnicą, że Lewica będzie dążyć do liberalizacji i legalizacji prawa do przerywania ciąży, to dziś chcemy rozmawiać o tym, co wspólnie chcemy zrobić i co możemy zaproponować Polkom i Polakom tu i teraz – mówi posłanka Lewicy Magdalena Biejat, inicjatorka spotkania i autorka ustawy ratunkowej. – Podczas spotkania padły wstępne deklaracje ze strony niektórych posłów, że nie jest to ostatnie spotkanie – a pierwsze z serii spotkań – które będziemy odbywać, żeby reagować na zmieniającą się sytuację i wypracowywać wspólne rozwiązania.

Organizacje kobiece popierają ustawę ratunkową

Magdalena Biejat jest autorką ustawy ratunkowej, która została poparta przez Wielką Koalicję za Równością i Wyborem (WKRW) zrzeszającą ponad sto organizacji kobiecych i ruchów nieformalnych działających na rzecz praw reprodukcyjnych. Projekt tej ustawy trafił do Kancelarii Sejmu tuż po ogłoszeniu decyzji Trybunału Konstytucyjnego w październiku. Od tego czasu nie dostał nawet sejmowego numeru druku, a to znaczy, że nie trwają nad nim prace. 

"Aborcja to doświadczenie osobiste, intymne, zdrowotne. Gdy ma miejsce za zgodą osoby w ciąży, pomoc w jej przeprowadzeniu nie powinna być karana. Są takie sfery życia, w które regulacja prawnokarna nie powinna się wtrącać. Kryminalizacja aborcji służy jednemu: utrudnić lub wręcz uniemożliwić dostęp do aborcji – w tym tej gwarantowanej już dziś w przepisach. Ma na celu zastraszenie, odebranie odwagi mówienia o aborcji i wspierania. Odbiera możliwość konsultowania swojej decyzji czy pytań dot. przebiegu aborcji. To zaś utrudnia pracę lekarzom/lekarkom i niszczy zaufanie pacjentek do personelu medycznego. I chociaż kodeks karny nie zabrania rozmów o aborcji, to w praktyce tak działa – zamyka usta i spycha w niebyt, podczas gdy potrzeba aborcji nie znika. Taka regulacja nie jest potrzebna, a osoby w ciąży są już dziś chronione prawnie przed przymusową aborcją za pomocą art. 153 kk" – czytamy w stanowisku koalicji.

Posłanki i posłowie Lewicy zwrócili się do innych ugrupowań o poparcie ustawy ratunkowej, która zdejmuje z lekarzy karę za pomoc w aborcji i odpowiedzialność prawną z matek, które usiłowały pomóc swoim nieletnim córkom przerwać ciążę.

- Dekryminalizacja aborcji jest konieczna, bo powoduje "efekt mrożący" u lekarzy – mówi posłanka. - To jest ustawa, która, w mojej opinii, może zostać przyjęta przez Sejm. Wprowadza depenalizację pomocy, po to, żeby lekarze nie bali się narażać swojego życia zawodowego, pomagając kobietom. Składamy tę ustawę, mając na uwadze to, co stało się w Irlandii. Kiedy umarła kobieta, ponieważ lekarze bali się przerwać ciążę, aby nie narazić się na oskarżenia. Chcemy, żeby politycy się opamiętali, zanim dojdzie do tragedii.

- Liczymy na poparcie naszej ustawy ratunkowej przez posłów Zjednoczonej Prawicy. Wielu z nich dostrzega barbarzyński wymiar wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Liczę, że potraktują projekt ustawy jako szansę na poprawienie tej sytuacji - dodaje Biejat. 

Tym bardziej że po prawej stronie są politycy, którzy mówią, że nigdy nie zmusiliby swojej córki do donoszenia ciąży obciążonej wadą. Iwona Michałek z Porozumienia powiedziała w rozmowie z WP, że żałuje poparcia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. "Kiedy się podpisywałam pod tym wnioskiem, nie przewidziałam konsekwencji. Nie przemyślałam tego. Nie sądziłam, że może to wywołać takie emocje" - przyznała posłanka. 

Inny poseł związany z koalicją rządzącą również nie ukrywa, że popełnił błąd: - "Żałuję tego, że się pod tym wnioskiem do TK w sprawie aborcji podpisałem. Czasem też polityk popełnia błąd" – mówił w Radiu Zet Andrzej Sośnierz.

Jest chęć współpracy

I choć ostatecznie nikt ze Zjednoczonej Prawicy się nie pojawił, to Magdalena Biejat ocenia, że spotkanie było bardzo konstruktywne. Wspólnie złożony zostanie wniosek do marszałek Witek o niezwłoczne nadanie numerów druku i włączenie do porządku obrad najbliższego posiedzenia Sejmu wszystkich projektów złożonych przez kluby opozycyjne dotyczące praw reprodukcyjnych kobiet. Lewica już wcześniej złożyła projekt ustawy "Legalna aborcja bez kompromisów" oraz omawianą ustawę ratunkową. PSL również złożył projekt ustawy przywracającej kompromis aborcyjny.

"Żadna z ustaw, które proponuje Lewica, nie ma szans w tym parlamencie" – mówiła w rozmowie z OKO.press Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. - "Ale gdyby projekt ustawy ratunkowej trafił pod obrady, zagłosowałabym za nim".

– Ustaliliśmy, że wspólnie chcemy działać na rzecz przywrócenia debaty do parlamentu. Złożymy również wniosek o informację do Ministerstwa Sprawiedliwości o przedstawienie obecnej sytuacji prawnej kobiet i lekarzy, która jest bardzo niejasna. Posłowie Solidarnej Polski, ale także Prawa i Sprawiedliwości zapewniają, że nadal obowiązuje przesłanka dotycząca ochrony i życia kobiety, że mieszczą się w niej sprawy psychiczne i w przypadku śmiertelnych wad płodu możliwe będzie dokonanie aborcji. Nie wystarczą nam zapewnienia poszczególnych posłów w mediach. Oczekujemy konkretnych informacji z Ministerstwa Sprawiedliwości i będziemy o to wnioskować – zapewnia Biejat.

Debata w Sejmie

Posłanka chciałaby, aby debata na temat przerywania ciąży wreszcie odbyła się w parlamencie. 

- Prawo i Sprawiedliwość unika debaty o aborcji jak ognia. A przecież należy się ona nam wszystkim. Kobietom, ich najbliższym i ich lekarzom. Wszystkim nam należy się rzetelna debata nad tymi  propozycjami – na trybunie sejmowej, na mównicy, żebyśmy mogli porozmawiać na ten temat w sposób merytoryczny, a nie przez pryzmat ideologii – podkreśla.

Ustawa ratunkowa 

Projekt ustawy ratunkowej Lewicy: 

- przerwanie ciąży do 12. tygodnia za zgodą kobiety nie jest przestępstwem, 

- pomoc w przerwaniu ciąży nie byłaby w ogóle karana,

- w przypadku wykonania aborcji naruszającej przepisy karę pozbawienia wolności do lat trzech projekt zastępuje grzywną, ograniczeniem lub pozbawieniem wolności, ale do roku,

- nie byłoby też karane wykonanie aborcji po 12. tygodniu, jeżeli "badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu".

Pomoc lekarza, pomoc matki dla nieletniej dziewczynki, która zdobędzie dla niej środki wczesnoporonne, ponieważ została zgwałcona; pomoc partnera, który pomoże znaleźć jej miejsce, w którym usunie ciążę z wadami śmiertelnymi, aby nie była poddawana torturom – nie będzie karana.