Morderstwo Sarah Everard dotknęło kobiety na całym świecie. Na jej miejscu mogła być każda z nas

Każda z nas zna to uczucie, gdy podczas nocnych powrotów do domu, wciąż czujemy na plecach czyjś oddech. Nasza głowa jest pełna czarnych scenariuszy. Zaciśnięte pięści, przyspieszony krok, głowa wbita w chodnik. Ruszamy. Sarah Everard padła ofiarą wydarzenia, którego wszystkie się boimy. Gdy wracała od koleżanki została porwana, a następnie zamordowana.

Samotne powroty do domu mogą dla wielu z nas być najgorszymi chwilami w życiu. Brzmi żałośnie, banalnie, przesadnie? Każda z nas, której chociaż raz przyszło zmierzyć się z samotnym przemieszczaniem się nocą, dobrze wie, że nie ma w tym ani odrobiny kpiny. Idziemy spięte, czujne, rozglądamy się na boki. Udajemy Wonder Woman nie do pokonania – gramy pozorami, w które same nie wierzymy. Głowa pełna jest mrocznych scenariuszy, które niestety są prawdopodobne. Sprawa morderstwa Sarah Everard jest spełnieniem naszych najgorszych koszmarów. 33 – letnia kobieta nigdy nie wróciła do domu.

Zobacz wideo Dr Kasia: Najwyższy czas, żeby opowiedzieć historię Polski jako „herstorię”

Morderstwo Sarah Everard obudziło Brytyjki

3 marca około godziny 21:00 Sarah Everard wyruszyła w drogę do domu od koleżanki. Pół godziny później kamery zarejestrowały obraz kobiety po raz ostatni. Czy ktokolwiek spodziewał się, że nigdy nie dotrze do domu? Prawdopodobnie nie. Dziś wszystkie Brytyjki wychodzą na ulice, by uczcić pamięć zamordowanej. Wiedzą, że to mogło spotkać każdą z nas. Bez względu na wiek, wygląd, stan majątkowy. Wystarczy samotność. Nawet na chwilę.

Tydzień później ciało Sarah odnaleziono w lesie w hrabstwie Kent, 80 km od Londynu. Została porwana, a następnie bestialsko zamordowana. Zarzuty w tej sprawie usłyszał funkcjonariusz policji, Wayne Couzens. Historia 33 – letniej kobiety wywołała falę dyskusji, krzyków, strachu i walki. Brytyjki głośno mówią na temat braku bezpieczeństwa, które czyha kobietę podczas wieczornych wyjść. Protestujące, wychodząc z cienia, zaczęły opowiadać o przerażających sytuacjach, które je spotkały.

Londyn. Czuwanie po brutalnym zabójstwie Sarah EverardSetki osób na czuwaniu w Londynie po zabójstwie Sarah Everard. Policja krytykowana za użycie siły

Walczymy z tym każdego dnia. Niezależnie od tego, skąd wracamy. Każdego dnia, pędząc przez puste, nocne ulice, boimy się, że nigdy nie dotrzemy do domu. Czy życie w takim świecie można nazwać wolnością? Nie czujemy się bezpieczne. Każda z nas jest dowodem, że problem istnieje i nikt z nim nie walczy. Jedna z brytyjskich aktorek, Sandi Toksvig, przyznała podczas czuwania upamiętniającego Sarah:

W równym stopniu przepełnia mnie głęboki smutek i wściekłość. Wiem, że jest wielu, którzy podzielają tę wściekłość, która moim zdaniem jest całkowicie uzasadniona. Potrzebna jest zmiana kulturowa dotycząca sposobu postrzegania i traktowania kobiet zarówno w przestrzeni publicznej, jak i prywatnej 

'To mogłam być ja'. Wielka Brytania wstrząśnięta zabójstwem Sarah Everard. Kobiety domagają się zmian w prawie"To mogłam być ja". Wielka Brytania wstrząśnięta zabójstwem Sarah Everard. Kobiety domagają się zmian w prawie

Polski identyfikują się z brytyjską walkę o bezpieczeństwo kobiet

W sprawie Sarah zabrały głos także Polki, które nie czują się bezpieczne w swoim kraju. Zawrzała dyskusja na temat historii i sytuacji, które spotykają je na co dzień. Jedna z dziennikarek, Karolina Rogaska, napisała:

Trzęsę się ze strachu, kiedy wracam do domu po zmroku. Gdy kilka metrów ode mnie idzie mężczyzna lub ich grupa w mojej głowie z automatu pojawiają się tragiczne scenariusze. Cała się pocę, a serce wali tak, jakby miało zaraz wyskoczyć z piersi
 

Czy tak powinien wyglądać wolny świat? Czy można pozwolić na to, by tak czuły się kobiety? Te pytania nie wymagają odpowiedzi. Można się z tym kłócić – teoretycznie – ale nie można pozwolić na to, by głosy kobiet ucichły. Milczenie o problemach nie wyklucza ich istnienia - mówienie o nich zwiększa świadomość. Nie żyjemy po to, by się bać.

 
Więcej o: