Polka w Dubaju: To jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie

- Spotkałam się z kobietami, które już po przyjeździe mówiły, że obawiały się tego wyjazdu, bo to kraj arabski. Na miejscu okazywało się, że te obawy były nieuzasadnione. Moim zdaniem Dubaj i Abu Dhabi to jedne z najbezpieczniejszych miejsc na świecie - mówi Grażyna Wójcikowska, która od 11 lat mieszka w Dubaju.

Grażyna Wójcikowska od 11 lat mieszka w Dubaju. Jest przewodniczką, która pokazuje turystom mniej znane oblicze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i właścicielką biura podróży Dubaj Inaczej oraz członkinią międzynarodowego projektu Przewodnicy Bez Granic. W rozmowie z nami opowiedziała między innymi o turystyce w czasie pandemii oraz sytuacji kobiet w Dubaju.

Natalia Kondratiuk-Świerubska: Nie bałaś się przeprowadzki do tak dalekiego kraju?

Grażyna Wójcikowska: Nie. Przede wszystkim już wcześniej mieliśmy w rodzinie podobny przypadek - mój Tato spędził 14 miesięcy w Iraku na przełomie lat 1979/80. Natomiast dla mnie i mojego męża nie było to pierwsze doświadczenie pobytu za granicą - wcześniej mieszkaliśmy dwa lata w Pradze, skąd przeprowadziliśmy się do Monzy pod Mediolanem we Włoszech.

Grażyna Wójcikowska od 11 lat mieszka w DubajuGrażyna Wójcikowska od 11 lat mieszka w Dubaju TVN Style

Czy po 11 latach w Dubaju rozważasz w ogóle taką opcję, jak powrót do Polski?

Wychodzę z założenia: nigdy nie mów nigdy. My robimy swoje plany, a życie pisze własne scenariusze. Zobaczymy, co czas pokaże.

Jak to w ogóle się stało, że zostałaś przewodniczką po Dubaju i Abu Dhabi?

W czerwcu 2010 mój mąż rozpoczął pracę w Dubaju, a ja wraz z córkami dołączyłam do niego trzy miesiące później. Po powrocie z Włoch ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania w turystyce. W Dubaju początkowo pracowałam jako nauczycielka w przedszkolu. Pewnego dnia trafiłam na ogłoszenie o kursie dla przewodników. Pomyślałam, że skoro mam już podstawy teoretyczne zdobyte na studiach w Polsce, dlaczego nie wykorzystać ich w praktyce?

Zrobiłam licencję na Dubaj i Abu Dhabi, a potem jeszcze na Szardżę i zamieniłam pracę nauczycielki na przewodnika - freelancera. Praca ta przynosiła mi na tyle satysfakcji, że powstał pomysł posiadania czegoś własnego - i tak wraz z mężem założyliśmy firmę Dubaj Inaczej. Kilka lat temu, dzięki naszej wspólnej znajomej poznałam Renatę Płoską, również przewodniczkę. Sytuacja trochę komiczna: dwa lata mieszkałyśmy w Polsce na jednym osiedlu, a poznałyśmy się dopiero w Dubaju przez wspólną sąsiadkę, która przyjechała tu na wakacje. Poprowadziłyśmy z Renatą wspólnie kilka projektów i jak to się potocznie mówi: kliknęło między nami. Świetnie nam się razem pracowało, dogadywałyśmy się i uzupełniały. Z czasem zrodził nie pomysł połączenia sił i teraz ja i Renata jesteśmy twarzami Dubaj Inaczej.

Jesteś bohaterką jednego z ostatnich odcinków programu TVN Style "Jestem z Polski". Porównując ten odcinek z innym o Dubaju, którego bohaterką jest polska stewardessa, możemy odnieść wrażenie, że to dwa zupełnie inne miejsca.

Jako przewodniczka chcę pokazywać również inne atrakcje, niż te znane z popularnych przewodników. Czasami o tych miejscach nie mają pojęcia nawet przewodnicy. Dubaj to nie tylko luksus, drapacze chmur i wyspa w kształcie palmy. Dubaj to również ludzie, którzy mają swoje zwyczaje, kulturę, religię i korzenie. Bardzo często zdarza się, że obawiamy się tego, czego nie znamy. Staram się więc przybliżyć swoim gościom ten aspekt na tyle, o ile to możliwe. I oczywiście na tyle, na ile pozwolą nam lokalne obyczaje, a musimy pamiętać, że Emiratczycy bardzo cenią sobie prywatność.

Grażyna Wójcikowska od 11 lat mieszka w DubajuGrażyna Wójcikowska od 11 lat mieszka w Dubaju TVN Style

Grażyna Wójcikowska od 11 lat mieszka w DubajuGrażyna Wójcikowska od 11 lat mieszka w Dubaju TVN Style

W naszym kraju nadal panuje wiele stereotypów na temat państw arabskich. Czy Twoim zdaniem kobieta może sama bez obaw wybrać się w podróż do Dubaju?

Spotkałam się z kobietami, które już po przyjeździe mówiły, że obawiały się tego wyjazdu, bo to kraj arabski. Na miejscu okazywało się, że te obawy były nieuzasadnione. Moim zdaniem Dubaj i Abu Dhabi to jedne z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Pamiętajmy jednak, że przyjeżdżamy do kogoś w gości. Trzeba więc przestrzegać reguł, które tu obowiązują.

Jakie to reguły?

Jedną z nich jest ubiór. Nie ma obowiązku zasłaniania włosów, jednak przy wejściach do centrów handlowych, szkół, czy urzędów są tablice informacyjne z prośbą o przestrzeganie odpowiedniego dress code’u

Dubaj uchodzi jednak za bardzo liberalny pod względem ubioru kobiet na tle innych państw arabskich.

Owszem, tutaj możemy ubierać się, jak chcemy. Musimy jednak pamiętać o tym, że w miejscach publicznych po prostu nie wypada być zbyt roznegliżowanym. Ze względu na lokalną kulturę, religię i prawo, nie należy spacerować po ulicach w bikini czy bez podkoszulka. Mieszkając tu, z czasem przywykamy do chronienia się przed niszczycielską siłą promieni słonecznych, nie tylko używając kremów z wysokim filtrem przeciwsłonecznym. Używanie parasola zgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem, czy zakrywanie ramion staje się czymś automatycznym. Chronimy się przed słońcem tak samo jak lokalni mieszkańcy czynią to od wieków, używając ubrań zasłaniających ciało i głowę. 

Grażyna Wójcikowska od 11 lat mieszka w DubajuGrażyna Wójcikowska od 11 lat mieszka w Dubaju TVN Style

A jak jest w kwestii zasłaniania włosów?

Teoretycznie kobiety powinny to robić. Wiele osób jednak nie przestrzega tej zasady. Nie ma za to żadnych kar. W praktyce jest to więc nasz indywidualny wybór.

A jak jest w innych dziedzinach życia?

Kobiety normalnie pracują, mają prawo do edukacji, posiadania własnych pieniędzy i dziedziczenia nieruchomości, głosowania w wyborach. Co ciekawe, Emiraty zostały ogłoszone numerem jeden na świecie pod względem liczby kobiet w parlamencie (odsetek stanowi 50 procent) i drugim krajem pod względem równości praw mężczyzn i kobiet w regionie Mena (Środkowy Wschód i Północna Afryka).

Ostatnio jesteś wyjątkowo zapracowana. Trudno było nam nawet umówić się na rozmowę.

Dubaj otworzył się na turystykę już w zeszłym roku w lipcu. Wysoki sezon turystyczny zaczynał się zwykle w okolicach października, w tym roku jednak ruszył z małym poślizgiem. Ruch turystyczny zaczął wzrastać tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Z moich obserwacji wynika, że ludzie, chociaż na chwilę chcą uciec przed pandemią, a Dubaj jest w tej chwili jednym z najbezpieczniejszych kierunków pod tym względem.

Słyszałam, że rządzącym bardzo zależy, by jak najszybciej uporać się z pandemią.

Dubaj świetnie sobie radzi w tej sytuacji. Dziennie przeprowadza się około 250 tysięcy testów, a wykrywalność jest poniżej dwóch tysięcy. Początkowo przez kilka tygodni byliśmy zamknięci w domach. Aby pojechać na zakupy, trzeba było poprzez aplikację w telefonie otrzymać zgodę policji na opuszczenie domu. Jeśli ktoś w czasie kontroli policyjnej nie miał pozwolenia w telefonie, dostawał mandat.

I to działało?

Nie do końca. Ludzie zaczęli wykorzystywać sytuację i czas przeznaczony na zakupy w centrum handlowym poświęcali na spotkania. Ograniczono więc wyjścia z domu - mogliśmy to robić raz na trzy dni. Wprowadzono także dostępność godzin. Przykładowo, aplikowałam o wyjazd na zakupy i aplikacja pokazywała, w jakich godzinach mogę to zrobić.

Po czasie zaczęto jednak luzować obostrzenia. Od kilku miesięcy wszystko jest już dostępne. Otwarte są baseny, restauracje, siłownie, centra handlowe. Obowiązują jednak limity osób - do 50 procent. Poza tym musimy nosić maseczki ochronne i zachowywać dystans społeczny.

Ludzie stosują się do tych wszystkich obostrzeń?

Tak, większość jest bardzo zdyscyplinowana. Wszyscy mają na sobie maseczki ochronne. Możemy z nich zrezygnować tylko wtedy, gdy uprawiamy sport lub w restauracjach, gdzie oprócz społecznego dystansu, stoliki oddzielone są od siebie ekranami z pleksi. Jeśli ktoś zapomina o obowiązku noszenia maseczki, może otrzymać mandat w wysokości trzech tysięcy dirhamów (to w przeliczeniu na złotówki mniej więcej trzy tysiące złotych - przyp.red). Wszędzie, nawet na plażach można spotkać wolontariuszy, którzy przypominają o maseczkach ochronnych. Zauważyłam, że dzięki tym wszystkim działaniom, ludzie sami siebie pilnują.

Poza tym od kilku miesięcy ludzi szczepi się na potęgę. Na dzień dzisiejszy (22 kwietnia) w całych Zjednoczonych Emiratach Arabskich zostało rozdysponowanych prawie dziesięć milionów szczepionek na ponad dziewięć milionów mieszkańców.

I nikt się nie buntuje?

Nie słychać tu głosów, że nie ma pandemii, a obowiązek noszenia maseczek jest niekonstytucyjny. Turystyka jest w Emiratach bardzo ważną gałęzią gospodarki przynoszącą spore dochody. Opanowanie pandemii i zapewnienie bezpieczeństwa turystom jest podstawą jej szybkiego powrotu do normalności - na czym zależy wszystkim, zarówno nam, pracującym w turystyce, jak i odwiedzającym nas gościom. Dlatego buntowanie się byłoby sprzeczne z logiką i zdrowym rozsądkiem. Większość przyjezdnych też bez problemu się dostosowują do obowiązujących tu praw - w końcu nikt nas nie zmusił, abyśmy tu przyjechali, zrobiliśmy to z własnej woli.

Zobacz wideo Zwiedzamy Dubaj