"Rodziłam tam, gdzie księżna Kate i Diana", czyli jak przebiega poród w miejscu, gdzie doba kosztuje 27 tys. zł

Miejsce, w którym od kilku pokoleń rodzą się m.in. następcy brytyjskiego tronu, to Lindo Wing, czyli skrzydło szpitala pod wezwaniem św. Marii. Na świat przyszli tam synowie księżnej Diany i dzieci Kate Middleton. Na poród w tej znanej placówce zdecydowała się również blogerka, która postanowiła podzielić się swoimi wrażeniami w sieci.
Zobacz wideo Wpadki na królewskich ślubach Windsorów

Choć Lindo Wing znana jest głównie z królewskich porodów, to każdy może wybrać tę placówkę, jako miejsce porodu. W ten sposób, każda mama może poczuć się niczym księżna Kate. Z oferty porodowej Lindo Wing postanowiła skorzystać założycielka bloga "Silver Spoon London", czyli blogerka Angie Silver, która wrażeniami z pobytu w tym miejscu postanowiła podzielić się ze swoimi czytelniczkami oraz czytelnikami.

"Moja rodzina z rozbawieniem podeszła do informacji o wyborze tego miejsca. Teraz nazywają mnie księżniczką"

- Gdy tylko dowiedzieliśmy się o mojej ciąży, pojawiło się pytanie, gdzie przeżyć tę porodową podróż. Od razu wiedziałam, że chcę skorzystać z prywatnej opieki zdrowotnej. Pojawiły się więc przed nami cztery możliwe warianty. Choć USG wykonywałam w światowej sławy szpitalu Portland, to zrezygnowaliśmy z niego, gdyż nie był połączony z NHS i wymaganymi przez nas udogodnieniami. Lepszym wyborem były dla nas Westminster Suite w Guy's and St Thomas 'Hospital, Kensington Wing w Chelsea and Westminster lub Lindo Wing w St Mary's. Nazwę tego ostatniego można rozpoznać jako szpital, gdzie na świat przyszły dzieci księżnej i księcia Cambridge. Wcześniej rodziła tu zaś księżna Diana, a także Amal Clooney - czytamy na blogu Angie. 

PQueen,Elizabeth,Prince,Philip,,Princess,Charlotte,Buckingham,Palace,,London,JuneŻyją po królewsku z dala od blasku fleszy. Zapomniani członkowie rodziny królewskiej, którzy "wygrali życie"

Blogerka nie ukrywa, że na jej wyborze zaważył fakt, iż z tej placówki od lat korzysta brytyjska monarchia, zatem poziom opieki musi być tam wyjątkowy. - Moja rodzina z rozbawieniem podeszła do informacji o wyborze tego miejsca. Teraz nazywają mnie księżniczką - przyznaje Angie.

Aby jeszcze przed porodem zobaczyć wybrane miejsce, kobieta wraz z mężem postanowiła odwiedzić szpitalne skrzydło. Okazało się wówczas, że wnętrza Lindo Wing odbiegały nieco od ich wyobrażeń. - Naiwnie spodziewałam się nieco bardziej wyszukanych pokoi, choć te nadal można nazwać szykownymi. Jeśli chodzi o sam pokój, to nadal była to sala szpitalna, ale ładniejsza od przeciętnej. Osobiście nigdy wcześniej nie przebywałam w szpitalu, więc nie mam wiele do porównania, ale po prostu posiadanie prywatnego pokoju, w którym mogę dojść do siebie, jest niesamowite! Dostępna jest opcja apartamentów lub luksusowego zakwaterowania, przy czym apartament jest znacznie droższy niż pokój deluxe, który wybraliśmy. Każdy pokój wyposażony jest w telewizję satelitarną, a także telefon i lodówkę (którą zaopatrzyliśmy we własne przekąski) oraz darmową sieć WIFI - to w zasadzie szpitalna wersja hotelu. Każdy pokój ma własną łazienkę (u nas był tylko prysznic, ale w niektórych jest wanna), która zaopatrzona jest w produkty marki Elemis - opisuje blogerka. 

 

Jak wyglądało wyżywienie? Okazuje się, że placówka posiada własną firmę cateringową, która dba o jakość oraz różnorodność dań. Jak napisała Angie, jej posiłki były wliczone w pakiet, natomiast dopłacić musiała za posiłki swojego partnera. - Jeśli chodzi o jedzenie, na miejscu jest firma cateringowa. Codziennie z menu zamawialiśmy śniadania, obiady i kolacje. Śniadanie składało się z wyboru pożywnych opcji, takich jak owsianka, jajka, tosty itp. Po cesarskim cięciu miałam ochotę na lekkie, ale pocieszające jedzenie, więc moje obiady składały się zwykle z ziemniaków w mundurkach, kanapek z łososiem lub sałatek, a na obiad lasagne, lekkie curry i dania wegetariańskie. Posiłki są podawane tylko w określonych godzinach, co może być nieco niewygodne podczas karmienia dziecka. Pewnego dnia doświadczyliśmy również słynnej popołudniowej herbaty Lindo Wing, serwowanej na srebrnym talerzu - czytamy. Jak podaje blogerka, szpital św. Marii spełnia wszystkie wymagania religijne oraz dietetyczne pacjentów, a w placówce nie ma godzin przeznaczonych na odwiedziny. Goście mogą przyjść w dowolnym, dogodnym dla nich czasie.

Nie jedzą ziemniaków i nie odkurzają w Pałacu Buckinham. Zaskakujące zasady rodziny królewskiej (zdjęcie ilustracyjne)Nie jedzą ziemniaków i nie odkurzają w pałacu Buckingham. Dziwne zasady rodziny królewskiej

Czy Angie jest zadowolona z placówki i nie żałuje swojego wyboru? Okazuje się, że jak najbardziej. Co więcej przyznaje, że w przypadku pojawienia się drugiego dziecka, ponownie wybrałaby tę placówkę na miejsce porodu. - Opiekowały się mną cudowne położne. Niektóre nieco bardziej surowe niż pozostałe, ale wszystkie miały ten sam cel, jakim była pomoc w opiece nad maleństwem. Miałam też do dyspozycji specjalny przycisk, który wzywał pomoc, kiedy jej potrzebowałam. Położne nauczyły nas kąpieli, przewijania i przewijania Oscara, a przede wszystkim wprowadziły mnie w tajniki karmienia piersią. Czy wybrałbym Lindo Wing dla drugiego dziecka? Absolutnie! Pomimo wygórowanych kosztów, nasza opieka osobista była niesamowita i nie moglibyśmy być szczęśliwsi. Oczywiście nie chodzi tylko o popołudniową herbatę, suszenie włosów i sesje zdjęciowe. To fantastyczne dodatki, ale częste wizyty u naszego lekarza sprawiły, że nasze komplikacje zostały wcześnie wykryte, dziecko urodziło się zdrowe i teraz kwitnie! - podsumowała blogerka.

Ile kosztuje poród w Lindo Wing?

Ceny pobytów za skorzystanie z usług szpitala św. Marii zależą od indywidualnych ofert, długości pobytu czy rodzaju wybranego pokoju. Jednak ceny za 24-godzinny pobyt rozpoczynają się od 5215 funtów (czyli około 27 tys. zł). W przypadku cesarskiego cięcia, koszt wzrasta o 1530 funtów (czyli o prawie 8000 zł). W przypadku każdych dodatkowych wizyt, badań czy innych atrakcji, również należy przygotować się na większe dopłaty.

Więcej o: