Historia miłości Marii i Lecha Kaczyńskich. "Najlepiej, żebyśmy odeszli razem"

10 kwietnia minęło jedenaście lat od katastrofy rządowego samolotu pod Smoleńskiem, w którym zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią. To wydarzenie szczególnie odbiło się na Marcie Kaczyńskiej, która tego dnia straciła oboje rodziców. Jak wyglądał związek pary prezydenckiej? Oto historia miłości Lecha i Marii Kaczyńskich.

Lech i Maria Kaczyńscy byli małżeństwem przez 32 lata. Poznali się w 1976 roku dzięki wspólnej znajomej. Dwa lata później zakochani wzięli ślub cywilny.

"Czułam, że bezgranicznie mogę Leszkowi ufać"

- U nas przyjaźń bardzo szybko zamieniła się w kochanie. Czułam, że bezgranicznie mogę Leszkowi ufać - powiedziała prezydentowa w rozmowie z "Galą". Po ślubie w 1978 roku Lech Kaczyński rzucił się w wir pracy zawodowej oraz działalności opozycyjnej. Prowadził wykłady i szkolenia dla robotników, a także wspierał represjonowanych działaczy. Z kolei pani Maria dla rodziny poświęciła karierę zawodową. Pracowała w Urzędzie Morskim, marzyła o dalekich podróżach. Znała cztery języki obce - francuski, angielski, hiszpański i rosyjski. W 1980 roku na świat przyszła Marta. Wówczas pani Maria zrezygnowała z pracy zawodowej, by móc zająć się córką. 

Zobacz wideo "Smoleńsk" zwiastun:

Lech Kaczyński został internowany po wprowadzeniu stanu wojennego. Przez blisko rok przebywał w obozie internowania w Strzebielinku. Był to bardzo trudny okres dla pani Marii. - W nocy z 12 na 13 zabrali męża z domu. Najpierw myślałam, że na chwilę, a okazało się, że trwała ona prawie rok. Zima była wówczas bardzo mroźna, zasypało całą Polskę. Nie myślałam wtedy o świętach, tylko szukałam męża - wyznała w jednym z wywiadów. 

"Dobrane małżeństwo jest jak jabłko"

Gdy Lech zaangażował się w politykę, żona wspierała go w jego działaniach. Bliscy pary podkreślali, że była prawdziwą strażniczką domowe ogniska. Co ciekawe, to ona była pomysłodawczynią rodzinnych billboardów, które pojawiły się w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi. - Dobrane małżeństwo jest jak jabłko, które składa się z dwóch połówek. Jedna powinna pasować do drugiej, co nie znaczy, że muszą być identyczne. My z mężem jesteśmy takim właśnie "jabłkiem" - mówiła w rozmowie z "Gazetą Lubuską" pani Maria. 

"Najlepiej, żebyśmy odeszli razem"

10 kwietnia minęło jedenaście lat od katastrofy rządowego samolotu pod Smoleńskiem, w którym zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią. Po tragicznych zdarzeniach często były przypominane słowa pani Marii:

Będę zawsze stać u boku Leszka, opiekować się nim aż do śmierci. Jestem ostoją męża, przy mnie czuje się bezpiecznie. Nie wyobrażam sobie, żeby jednego z nas miało zabraknąć. Najlepiej, żebyśmy odeszli razem.

Może cię także zainteresować:

Więcej o: