Urban Magia: Ludzie rezygnują teraz z panieńskich i oczepin, bo to "wiocha". Tymczasem to ważny dla nas obrzęd

- Współcześnie wydaje się nam, że wesele to hiperradosna okazja. Tymczasem sporo moich znajomych panien młodych opowiadało mi, że mimo że są zakochane, że już mieszkają nawet z wybrankiem, wszystko niby jest takie piękne - czuły smutek. Potrafiły nawet całą noc poślubną przepłakać - mówi Kasia Dorota znana też jako Urban Magia.

Aga Kozak: Czym się zajmujesz jako Urban Magia? I co to ma wspólnego z obrzędami okołoweselnymi?

Kasia Dorota*: Znana jestem z tego, że uczę, jak wykonywać tradycyjne pająki - rodzaj ozdób o sakralnym znaczeniu. Powołuję również Lalki Mocy w odpowiedzi na przekazywane mi intencje, zgodnie z tym, czego nauczyłam się od kobiet na Białorusi kultywujących tę tradycję od pokoleń. I zajmuję się obrzędami, przede wszystkim weselnymi. Towarzyszę - głównie kobietom - w ważnych życiowych zmianach.

Moją pracę opieram na trzech filarach: intuicji, naturalnych cyklach przyrody oraz na elementach kultury tradycyjnej.

Ta pozornie niezwiązana mieszanka połączona w Urban Magii przybiera całkiem konkretne, namacalne formy, takie jak wieczory panieńskie czy oczepiny będące częścią wesela.

Lalka mocy robiona przez Kasię Dorotę/Urban UagiaLalka mocy robiona przez Kasię Dorotę/Urban Uagia fot. Agata Maziarz

Co ciekawe, większość współczesnych obrzędów - nawet pozornie związanych z katolicyzmem - ma bardzo silne zakorzenienie w tradycji pogańskiej czy uniwersalnej.

Na przykład taki tort, który kroi para młoda.

Byłam na weselu, na którym miały być tylko ciasta i ciasteczka. Jak się o tym dowiedziała babcia jednego z młodych, od razu zaprotestowała!

Ja też nieraz tłumaczę, o co chodzi z tym, że "ma być tort". Ma on bardzo silną symbolikę: jedno ciasto, którym się dzielisz ze wszystkimi, którzy są obecni w czasie tego obrzędu. Poczęstowanie nim przez parę młodą, a zjedzenie przez gości oznaczało akceptację związku. Nadal funkcjonuje zwyczaj, że jeżeli ktoś nie był obecny na weselu, to też mu się zanosi kawałek tortu i to jest ważniejsze niż inne ciasta, bigos czy gołąbki. To takie symboliczne łamanie się jednym bochenkiem chleba.

Kasia Dorota/Urban Magia z pająkiemKasia Dorota/Urban Magia z pająkiem fot. Agata Maziarz

Oczepiny czy wieczór panieński to pożegnanie ze starym i wejście w stan przejścia, "bycie pomiędzy"?

Tak to rozumiem.

Z chwilą zaręczyn wchodzimy na pewną drogę - w moim odczuciu w jedną stronę. To jest tak, jakbyśmy szły przez las czy łąkę i za każdym postawionym krokiem zarastała za nami ścieżka.

Lalka przejścia i transformacji zrobiona przez Kasia Dorota/Urban MagiaLalka przejścia i transformacji zrobiona przez Kasia Dorota/Urban Magia fot. Kasia Dorota

Oczywiście jest to trochę inaczej niż kiedyś, kiedy na panieńskim były same panny i żegnały swoją koleżankę, która często przeprowadzała się do innego domu, a nawet miejscowości. Teraz często na panieńskim są zamężne już koleżanki, a my mieszkamy z narzeczonym od jakiegoś czasu we wspólnym domu.

Kasia Dorota/Urban MagiaKasia Dorota/Urban Magia fot. Agata Maziarz

Ale ludzie rezygnują teraz z panieńskich i oczepin bo…

…bo to "wiocha". Albo "po co to komu"? Czasem hasło "oczepiny" kojarzy się też z niewybrednymi zabawami np. w pompowanie balonów na teściowej. Tymczasem można inaczej: mnie bliskie jest podejście, które znalazłam w tekście Ewy Grochowskiej, badaczki tradycji muzycznych wsi polskiej.

W jej ujęciu obrzędy istnieją po to, by nam pomóc uchwycić i przytrzymać nieco dłużej te momenty przejścia, które są w zasadzie nieuchwytne, choć zauważalne. Dają możliwość zatrzymania o chwilę dłużej tego, co właściwie jest tak krótkie, jak mgnienie oka – pstryk i już nie ma.

Lalka Mocy zrobiona przez Kasia Dorota/Urban MagiaLalka Mocy zrobiona przez Kasia Dorota/Urban Magia fot. Kasia Dorota

Więc proponujesz kobietom owo zatrzymanie się. W byciu w grupie, w siostrzeństwie.

I rozmaitość uczuć. Bo współcześnie jest taka konotacja, że wesele to hiperradosna okazja.

Tymczasem sporo moich znajomych panien młodych opowiadało mi, że mimo tego, że są zakochane, że przecież już mieszkają nawet z wybrankiem, że wszystko niby takie piękne - czuły smutek. Potrafiły nawet całą noc poślubną przepłakać.

Myślę, że może to być związane z tym, że nie za bardzo dajemy sobie miejsce na emocje - na wszystkie, jakie przychodzą, bez oceniania.

Bo ślub jest i wesoły i smutny jednocześnie. Jest to pożegnanie i powitanie.

A pomiędzy jest czas zawieszenia, kiedy nic się nie dzieje. W kulturze tradycyjnej ten czas był szanowany i doceniany, gdyż pozwalał na przestawienie się. Otwierała się wtedy przestrzeń na nowe.

We współczesnym świecie promowania produktywności taki czas nie jest mile widziany. Nie da się go bowiem zmoderować, zaplanować.

To dlatego obrzędy, które proponujesz na wieczory panieńskie, możemy nazywać magią?

Tak, można je tak nazwać. Jest to sposób na spotkanie się z niecodziennością, czyli przestrzenią sacrum, świętą.

Proponuję różne warianty nowych rytuałów, inspirując się dawnymi zwyczajami.

Chodzi w nich przede wszystkim o uwzględnienie tych trzech elementów: pożegnanie tego, co już odchodzi, uszanowania czasu zawieszenia, oraz wzmocnienie przyszłej panny młodej na to, co ją czeka. Czasami jest to wykonanie jednej wspólnej rzeczy, która darowana jest pannie młodej jako wspólne, siostrzane wsparcie na drogę. Jest to bezpośrednio inspirowane dawnym zwyczajem rózgowin, czyli wykonywania rózgi weselnej czy wspólnego pieczenia korowaja - pieczywa obrzędowego. Inną z propozycji jest np. rytuał poproszenia o spełnienie marzenia. Każda kobieta biorąca udział w takim wieczorze wykonuje dla siebie swoją Lalkę Mocy, strażniczkę marzeń. Jest to o tyle wyjątkowe, że panna młoda, podobnie jak i kobieta w ciąży, jest nośnikiem spełnienia, błogosławieństwa. Jest to rodzaj myślenia magicznego, ale to właśnie ono pomaga nam odnaleźć wyjątkowość w tym wydarzeniu. 

Jak wygląda "zamawianie" u ciebie oczepin czy wieczoru panieńskiego?

Organizacja wieczoru jest zazwyczaj na głowie drużki. Panna młoda wybiera najczęściej jedną osobę i daje jej kredyt zaufania. I to ta najbliższa kobieta musi zgadnąć, co pannie młodej się spodoba. Czasami robię krótki wywiad, ale najczęściej to, co będzie na wieczorze, to jest sekret i dla panny młodej tajemnica. Kobiety, które jadą na takie wydarzenie, mają bardzo ważne zadanie: wspierać pannę młodą. Czasem robimy razem np. wspomnianą rózgę weselną.

Teraz słowo rózga kojarzy nam się z niechcianym prezentem od Mikołaja.

Ale rózga weselna to konstrukcja z kwiatów i innych roślin, która była ważnym przedmiotem podczas zaślubin.

Żadanica zrobiona przez Kasię Dorotę/Urban MagiaŻadanica zrobiona przez Kasię Dorotę/Urban Magia fot. Kasia Dorota

Ludzie nie wyobrażają sobie wesela bez wspomnianego tortu, białej sukienki, a nie różgi!

A widzisz, są miejsca, gdzie tradycyjnie były to suknie czarne.

I to na Śląsku - tak napisała jedna z dziewczyn na mojej grupie facebookowej "Przymiarki Weselne", gdzie badaliśmy i analizowałyśmy zwyczaje oczepinowe. Podjęliśmy próbę przebudowania ich i dostosowania do współczesnych realiów. Powstał scenariusz nowych oczepin, z którego można korzystać i inspirować się do własnych poszukiwań. Bo ten czas oczekiwania na ślub i przygotowywań jest bardzo specyficzny i wyjątkowy - pełen różnych wydarzeń i emocji, Na pewno warto to sobie obserwować. Też dlatego, że w tym starym często odbija się nowe - na poziomie konkretnej osoby, ale też całych zwyczajów.

Coś starego, coś nowego!

Ale trzeba za każdym razem sprawdzać, czy to połączenie działa. Bo przyznaję się, że jak byłam na takich oczepinach bardzo tradycyjnych, rekonstrukcyjnych, to mi tam coś nie pasowało.

Osobiście uważam, że nie wszystkie pieśni, choćby te najpiękniejsze, powinno się śpiewać.

To jest oczywiście moje osobiste zdanie, ale ja nie mam ochoty śpiewać tych słów, które mówią o opresji kobiet. Uważam, że słowa mają moc i znaczenie, więc niektóre słowa nie powinny już padać przy zaślubinach.

Uważasz jednak, że dobrze jest znać tradycyjne pieśni.

Bo właśnie w nich widać, że wesele to była ogromna zmiana dla kobiety, która nierzadko była poddawana całemu rytuałowi weselnemu bez swojej zgody. Zdarzało się, że ślub był częścią transakcji majątkowej i dziewczyna przenosiła się do obcego domu teściowej, w którym trafiała na pozycję pomocy domowej, bezpłatnej siły roboczej.

Dodatkowo oczepiny były obrzędem głównie skupionym wokół kobiety.

Po pierwsze żegnała się z życiem panny i stawała się żoną.

Było to oficjalnym i społecznym rytuałem przyzwalającym kobiecie na rozpoczęcie życia seksualnego, co wiązało się często z rychłym macierzyństwem. Stąd wzięły się w tradycji zabawy płodnościowe z jajkiem w roli głównej, ale przede wszystkim niewybredne przyśpiewki, czyli krótkie pieśni rymowane z podtekstem seksualnym.

Opowiadają o tym właśnie oczepiny, na które w punkcie kulminacyjnym składa się zdejmowanie wstążek  i wianka - symbolu panieństwa - oraz zakrywania włosów chustą. Panna młoda w krótkim czasie traciła wypracowane miejsce w swoim domu rodzinnym, przenosząc się po ślubie do domu męża, gdzie zaczynała z niskiej pozycji. 

Pan młody nie doświadczał aż takich zmian, więc też wokół niego nie było aż takich rytuałów. 

No dobrze wróćmy do współczesności: co dokładnie robicie na takich wieczorach panieńskich?

Na przykład wspomniane pająki - konstrukcje z kolorowej bibuły i słomek robione zazwyczaj na przełomie roku, na przesilenie zimowe - co roku nowe. Później zaczynały się pojawiać na Wielkanoc, a współcześnie wykonuje się je cały rok.

Pająk pomaga "zmapować" mieszkanie. To pod nim niegdyś znajdowała się sfera sacrum - tak zwany święty kąt, czyli nieużywany codziennie stół z białym obrusem, świętymi obrazkami.

Taki ołtarzyk domowy. Ludzie, z którymi lub dla których robię pająki, mówią, że bardzo im pomagają w zlokalizowaniu takiego kąta w domu. Przepiękne pająki powstają również podczas wieczorów panieńskich. Jak jest kilka, kilkanaście kobiet, to zrobienie pająka dla panny młodej zajmuje już tylko kilka godzin. 

Zaczątek tradycyjnego pająka/Urban MagiaZaczątek tradycyjnego pająka/Urban Magia fot. Agata Maziarz

Robicie też razem laleczki.

Ta tradycja wywodzi się z Białorusi. Robimy Lalki Mocy - Żadanice, strażniczki marzeń. Ich zadaniem jest skontaktować nas z najgłębszymi marzeniami. Kobiety podczas wieczoru robią je same dla siebie. Czasami też zamawiają dla panny młodej Lalkę Przejścia - taką specjalną, która jest symbolicznym pożegnaniem panieństwa i przywitaniem małżeństwa.

Taka lalka ma dwie strony i ukazuje w sposób dotykalny to, że mimo że już jesteś mężatką, masz też w sobie cały czas dostęp do swojej przeszłości -  doświadczenia panieństwa w tobie. 

Pomaga ona w takich momentach, w których jesteśmy w trakcie zmiany, kiedy nie wiemy, czy to, co się w nas pojawia jest echem poprzedniego statusu panny, czy już pochodzi ze świata mężatek.

Kasia Dorota/Urban Magia z Laleczkami MocyKasia Dorota/Urban Magia z Laleczkami Mocy fot. Agata Maziarz

Trzeba się znać na szyciu, żeby zrobić taką lalkę?

Te lalki się mota, więc nie trzeba dużo umieć. Tu chodzi o to, by wprowadzić się w odpowiedni stan świadomości, a proces powstawania fizycznego przedmiotu tutaj bardzo pomaga. Robi się je powoli - w trakcie rozmawiamy, pijemy, jemy i motamy parę godzin. Ostatnio robiłam to nawet online.

Zrobienie czegoś razem dla panny młodej daje jej symboliczny pakiet startowy na całe życie. Kiedyś zrobiłam na zamówienie grupy kobiet dla ich przyjaciółki - panny młodej - bardzo wyjątkowy naszyjnik. Każda z kobiet wysłała mi wiadomość z intencją, życzeniem i kolorem, a ja w ich imieniu zrobiłam malutkie laleczki - Karmicielki. Każda laleczka w tym naszyjniku symbolizował jedną z tych kobiet – jej przyjaciółkę. Taki naszyjnik to przedmiot mocy: przysłała mi ostatnio zdjęcie, że go zakłada, jak chce poczuć znowu wsparcie przyjaciółek. Można też zrobić taki samemu np. z koralików, z których każdy symbolizuje jedną osobę.

Co słyszysz po takim wieczorze wspólnej pracy i snucia opowieści?

Jest mnóstwo wzruszenia i wdzięczności. I to i od panny młodej, i od uczestniczek. Z resztą o tym, jak to jest ważne, świadczyć może fakt, ze wieczory panieńskie zwykle się przeciągają o parę godzin, nawet takie online. 

Lalki - nierozłączki zrobione przez Kasia Dorota/Urban MagiaLalki - nierozłączki zrobione przez Kasia Dorota/Urban Magia fot. Kasia Dorota

A co z mężczyznami w tym wszystkim? Czy oni nie potrzebują obrzędu?

Jak się przyglądam temu wszystkiemu, to faktycznie kiedyś w obrzędzie oczepinowym mężczyźni mieli nikłą rolę, a to dlatego, że panna młoda po prostu się przenosiła do pana młodego, a on sam zostawał w domu rodzinnym. Też większość czasu spędzał w pracy na polu. Dla niego nie była to aż tak wielka zmiana jak dla kobiety.

Ale jak teraz patrzę na współczesnych mężczyzn, to widzę, że ich przeżywanie tej zmiany powinno być zaopiekowane w rytuale. 

W ramach mojego ubiegłorocznego stypendium z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - na grupie Przymiarki Weselne mierzyliśmy się też z tym tematem i powstały dopisane zwrotki do już istniejących pieśni. Obecnie dalej pracuję nad tym tematem w ramach Stypendium Twórczego Miasta Krakowa. Projekt "Próba Generalna" - będzie spotkaniem naszych propozycji z realną sytuacją weselną. Chcemy sprawdzić nasze pomysły w praktyce i przeprowadzić oczepiny, które będą połączeniem starych tradycji i aktualnego kontekstu.

Na szczęście ciągle możemy tworzyć kulturę i nowe obrzędy. Możemy ściągnąć z tradycji warstwę kurzu i tchnąć w nią nowe życie i bliskie nam obecnie wartości.

Kasia Dorota/Urban MagiaKasia Dorota/Urban Magia fot. Agata Maziarz

Kasia Dorota - artystka, edukatorka i animatorka. Od 2010 roku regularnie jeździła na Białoruś i na Ukrainę, gdzie pracowała przy projektach aktywistów lokalnych oraz realizowała projekty społeczno- artystyczne. Od 2014 roku pracuje jako edukatorka w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie. Prowadzi projekt Urban Magia, w ramach którego powołuje przedmioty mocy i przekłada tradycję na współczesne realia. W 2020 w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zrealizowała projekt "Przymiarki Weselne" czyli o weselu inaczej. W 2021 dostała Stypendium Twórcze Miasta Krakowa na kontynuację pracy nad projektem oczepinowym "Próba Generalna".

Więcej o: