Kobiety w Afganistanie boją się o życie. "To nie jest histeria. Ja im wierzę"

- Przyjdą po ludzi takich jak ja i mnie zabiją - mówi Zarifa Ghafari, burmistrzyni miasta Majdanszahr. - Mój czas się kończy, szukają nas dom po domu, talibowie mają listy z naszymi nazwiskami - dodaje Nilofar Ajoubi, aktywistka z Kabulu. - W oczach talibów kobiety nie są istotami ludzkimi, a jedynie mięsem do bicia i poniewierania - zauważa 33-letnia Khatera, która w ubiegłym roku została postrzelona przez rebeliantów w afgańskiej prowincji Ghazni. Po ataku bojownicy wyłupili jej oczy. Gdy tymczasem rzecznik talibów po przejęciu władzy w Afganistanie informuje, że prawa kobiet będą respektowane zgodnie z prawem szariatu. - Talibowie próbują wysłać przekaz do świata, że się zmienili, ale nikt nie wierzy w te zapewnienia - mówi prof. Patrycja Matusz z Uniwersytetu Wrocławskiego.

– Po 20 latach talibowie zwyciężyli i wróciło stare za przyzwoleniem całego świata zachodniego. Nigdy nie mówili, że wprowadzą rządy demokratyczne, a mimo to administracja Trumpa podpisała z nimi w 2020 roku porozumienie, zgodnie z którym Joe Biden wyprowadził amerykańskie wojska z tego kraju – słyszę od dr Magdaleny El Ghamari z Collegium Civitas, ekspertki ds. tematyki bliskowschodniej, kierowniczki Pracowni Bezpieczeństwa Kulturowego, autorki czterech książek, w których opisuje doświadczenia afgańskie od początku rozpoczęcia misji w 2001 roku. Miała okazję wielokrotnie szkolić polskich żołnierzy i pracować w instytucjach międzynarodowych działających w Afganistanie. 

Takie są fakty, jednak cały świat jest wstrząśnięty, nie tylko chaosem na lotnisku w Kabulu, ale głównie dlatego, że talibowie w ciągu zaledwie kilku dni, bez większego oporu, zdobyli stolicę. – Niestety nie dziwi mnie zaistniała sytuacja, dlatego że w ciągu 20 lat nie udało się w Afganistanie zbudować jednolitej społeczności afgańskiej, jak i wypracować trwałej stabilności. Problematyka międzykulturowości w Afganistanie polega przede wszystkim na różnorodności etnicznej, językowej, religijnej, która istotnie wpływa na edukację, rolę liderów oraz system decyzyjny, sprawowany przez tak zwane szury w islamskiej Republice Afganistanu. Dlatego nie ma społeczności "Afgańczyków" w rozumieniu zachodnim. To twór, hybryda, pewna mozaika etniczna, na którą wpływ mają nie tylko zaszłości historyczne, położenie geopolityczne, ale również szlaki handlowe. Ostatnie dni pokazały, że działania koalicji zachodniej w ciągu dwóch dekad, ale i pośpiech, złe decyzje polityczne i brak wyidealizowanej stabilności w Afganistanie stały się nieudolną próba ratowania wizerunku medialnego. Zaś siły afgańskie są zbyt kruche, żeby stawić opór talibom, przez co tak szybko udało się przejąć władzę nad krajem – tłumaczy El Ghamari.

– Mój czas się kończy, szukają nas dom po domu, talibowie mają listy z naszymi nazwiskami - działaczy społecznych. Jestem w niebezpieczeństwie. Ja i moja rodzina. Potrzebuję pomocy. Nieważne gdzie, ważne, żebyśmy mogli poczuć się bezpiecznie – pisze Nilofar Ajoubi, aktywistka i działaczka społeczna. Wczoraj starała się dostać w nocy na lotnisko w Kabulu, ale nie udało jej się przejść posterunku talibów. – Obok stratowali rodzinę z małymi dziećmi.

To zdjęcie przejdzie do historiiTo zdjęcie przejdzie do historii Fot. AP

Nowa twarz talibów?

Na lotnisku dzieją się dantejskie sceny, ludzie w desperackim akcie czepiają się samolotu, żeby uciec z tego kraju. Coraz trudniej też dostać się na lotnisko i na pokładzie samolotu opuścić ten kraj. Kobiety protestują i publikują w mediach społecznościowych rozpaczliwe apele, że ich życie właśnie się skończyło, grozi im śmierć. Studentki uciekają z campusów, głęboko chowają dyplomy. Z witryn salonów fryzjerskich znikają fotografie kobiet z odsłoniętymi twarzami i włosami, a zakłady prowadzone w większości przez kobiety, są zamykane. Media donoszą, że bojownicy poszukują dwunastolatek, żeby w pełni je sobie podprządkować i uczynić z nich niewolnice seksualne. Zapanował strach, panika, ludzie zaczęli opuszczać kraj, w którym grozi im niebezpieczeństwo. 

Gdy tymczasem rzecznik talibów udzielił wywiadu w telewizji dziennikarce, zapowiedział, że dziewczynki będą mogły iść do szkoły, kobiety do pracy, poinformował także, że rząd nie będzie się składał z samych mężczyzn, a do jego tworzenia zaproszone zostaną panie. Ale zmian nie da się nie zauważyć, dziennikarka w stacji telewizyjnej wystąpiła w chuście, zasłaniając włosy, a kobiety poruszają się po ulicach w burkach.

– Czuję się ofiarą wojny, którą rozpoczęli mężczyźni. W listopadzie tego roku miałam ukończyć Amerykański Uniwersytet w Afganistanie i Uniwersytet w Kabulu. Teraz wszystko to stało się niemożliwe. Dzisiaj rano, gdy dotarłam do domu, pierwszą rzeczą, jaką zrobiłyśmy z siostrami, było ukrycie dyplomów, certyfikatów i dowodów tożsamości. Miałam wiele planów na przyszłość. Nie sądziłam, że to wszystko tak się skończy. Nie mogę śmiać się głośno w miejscach publicznych, spotykać się ze znajomymi na mieście. Gdy wracałyśmy z uniwersytetu, nie wpuszczono nas do pojazdów komunikacji miejskiej. Usłyszałyśmy, że "to nasze ostatnie dni na ulicy" – opowiada studentka w magazynie "The Guardian".

– Talibowie na razie przejmują władzę i deklarują, że nic nie stanie się nie tylko kobietom, ale również tym Afgańczykom, którzy współpracowali z Amerykanami czy z innymi przedstawicielami sił NATO. Pamiętając poprzednie rządy talibów, wiemy, że prawa kobiet nie były przestrzegane – mówi prof. Patrycja Matusz z Zakładu Studiów Strategicznych i Europejskich na Uniwersytecie Wrocławskim. –  Talibowie próbują wysłać przekaz do świata, że się zmienili, ale nikt nie wierzy w te zapewnienia. Trwa ewakuacja przedstawicieli środowiska międzynarodowego i myślę, że do czasu całkowitego przejęcia władzy i utworzenia rządu przez talibów takie sygnały będą wysyłane. Ale czy możemy być pewni, że nie dojdzie znowu do publicznego chłostania kobiet? Już teraz mówi się o poszukiwaniach kobiet, które były zaangażowe w politykę, pracowały w mediach czy organizacjach międzynarodowych.

Talibowie w ciągu kilku dni zdobyli KabulTalibowie w ciągu kilku dni zdobyli Kabul Fot. Rahmat Gul / AP Photo

 Prof. Matusz zauważa, że talibowie na początku mówili, że być może kobiety nie będą musiały chodzić w burkach na ulicach, a już teraz po zachodnim stylu ubierania nie ma śladu na ulicach Kabulu.

– To jeden z przykładów. A przecież trzeba postawić zasadnicze pytania. Co z dostępem do edukacji? Możliwością studiowania? Podejmowaniem pracy? Prowadzeniem działalności gospodarczej? Kobiety prowadziły przecież własne firmy i zatrudniały inne kobiety, były aktywne zawodowo. Te pytania o przyszłość dziewczyn i kobiet w Afganistanie są w tej chwili najważniejsze – słyszę od prof. Patrycji Matusz.

– Siedzę tu i czekam, aż po mnie przyjdą. Nie ma kto pomóc mi i mojej rodzinie. Siedzę tu razem z nimi i moim mężem - mówi Zarifa Ghafari w rozmowie z inews.com.uk. – Będą przychodzić po takich ludzi jak ja i zabijać nas. Nie mogę zostawić mojej rodziny. Poza tym, gdzie mogłabym teraz pójść? – dodaje kobieta, która w wieku zaledwie 26 lat (w 2018 roku) została wybrana na burmistrzynię miasta Majdanszahr i od lat walczy o prawa kobiet w Afganistanie.

Chaman na granicy z PakistanemChaman na granicy z Pakistanem Fot. AP

Niepotrzebna histeria?

Niektórzy eksperci sądzą jednak, że zdobycie kraju przez talibów oznacza wreszcie bezpieczeństwo po tylu latach wojny domowej. Jeśli chodzi zaś o sytuację kobiet, uważają, że z dobrodziejstw równouprawnienia korzysta jedynie grupa uprzywilejowanych kobiet mieszkająca w większych miastach.

– Tak, słyszałam te opinie. Niektórzy uważają, że wreszcie w Afganistanie zapanuje stabilizacja, a zachowania kobiet są objawem histerii. Jeśli rzeczywiście przejęcie władzy byłoby tak bezproblemowe, to czy ludzie podejmowaliby tak dramatyczne próby, żeby stamtąd uciec? Teraz wprawdzie talibowie mówią, że zagwarantują dziewczynkom i kobietom dostęp do edukacji, ale już wiadomo, że będą chodziły do szkół wydzielonych raczej dla kobiet, a edukacja będzie na poziomie podstawowym. A co z dostępem do pracy, lekarza? – zastanawia się prof. Matusz. 

Dodaje: – Musimy pamiętać, że współczesne Afganki zostały wychowane w pewnych swobodach, zostały wykształcone, wiele z nich wyjechało na studia zagraniczne. To było pokolenie, które chciało zmieniać ten kraj. Patrząc na exodus, trudno powiedzieć, że nic złego tam się nie dzieje, że następuje zwykłe przejęcie władzy. Wprowadzenie prawa szariatu oznacza bardzo niepewną przyszłość dla kobiet, ale także dla przedstawicieli środowiska LGBT. Grupa ta narażona zostanie na poważne represje, jeśli nie na utratę życia.

Kobiety szukają bezpiecznej przystani po opanowaniu państwa przez talibówKobiety szukają bezpiecznej przystani po opanowaniu państwa przez talibów Fot. Rahmat Gul / AP Photo

I choć rzeczywiście w Kabulu czy innych większych miastach więcej kobiet żyło na modłę zachodnią, a na prowincji zapewne bardziej przestrzegano konserwatywnych zasad, to teraz najprawdopodobniej wszystkie zostaną pozbawione podstawowych praw. –  Nie ignorowałabym apeli kobiet o pomoc. Zamiast mówić o histerii czy fake newsach, warto wsłuchać się w ich słowa, bo one najlepiej wiedzą jak sytuacja wyglądała wcześniej i jakie zagrożenie niosą rządy talibów. Ja im wierzę – podkreśla prof. Matusz.

 – Wcześniej talibom było dużo łatwiej, bo wtedy kobiety nie miały tyle możliwości, co teraz. Dwadzieścia lat temu, one nie wiedziały, że można żyć inaczej, nie miały choćby dostępu do internetu. Przez te dwie dekady poczuły smak wolności. Mogą korzystać z siłowni, reprezentują Afganistan w różnych zawodach sportowych, pracują jako piloci i stewardesy. To była dla nich pewna nadzieja na lepszą przyszłość. Teraz to ograniczenie wolności będzie stopniowo im odbierane w mikro- i w makroskali – dodaje El Ghamari.

33-letnia Khatera pracowała jako policjantka, gdy w październiku ubiegłego roku została brutalnie zaatakowana przez talibów w afgańskiej prowincji Ghazni. Była wówczas w drugim miesiącu ciąży. Wracała do domu z pracy. Najpierw sprawdzono jej dokumenty, a następnie wykonano w jej kierunku osiem strzałów, zadano kilka ciosów nożem, a na koniec wyłupiono jej oczy. - W oczach talibów kobiety nie są istotami ludzkimi, a jedynie mięsem do bicia i poniewierania - mówiła. - Talibowie najpierw nas torturują, a następnie pokazują, co może spotkać innych. Czasami naszymi ciałami karmią psy. Życie w Afganistanie pod ich rządami oznacza piekło dla kobiet, dzieci i mniejszości.

Puste słowa

– Talibowie mówią, że kobiety mogą wszystko, dziewczynki więc jakby nic poszły w Heracie do szkoły, natomiast dziennikarki w mediach społecznościowych informują, że nie mogą wrócić do pracy, podobnie będzie pewnie w bankach czy innych organizacjach międzynarodowych. Talibowie będą tłumaczyć, że decyzje te podyktowane są kwestią ekonomiczną, a nie społeczną – wyjaśnia specjalistka od islamu. – I tak też będą mówić, gdy pewnego dnia dziewczynki zostaną w domach i nie wrócą do szkoły. 

El Ghamari dodaje: – Oczywiście w mediach będą opowiadać, że będą respektować prawa kobiet, może nawet którąś obsadzą w roli minister, żeby pokazać światu zachodniemu nową twarz. Powtórzę. Kobiety zostaną najprawdopodobniej podporządkowane ekonomii i kwestii gospodarczej. Nie zdziwię się, gdy w najbliższych dniach dowiem się z mediów społecznościowych od dziennikarek, że ich głos jest uciszany.

Szariat. Co to znaczy?

El Ghamari tłumaczy, że Afganistan jest słaby ekonomicznie, połowa kraju finansowana jest ze źródeł amerykańskich, brytyjskich, a także unijnych i tego strumienia finansowego bardzo im będzie brakować. – Mimo że kraj ma liczne nieeksploatowane złoża naturalne, to należy do najbiedniejszych państw świata, w którym ponad połowa ludności żyje poniżej progu ubóstwa – zauważa ekspertka od obszaru MENA [Middle East & North Africa - do tego obszaru zalicza się m.in. Arabia Saudyjska, Irak, Iran, Liban, Libia, Maroko, Syria - przypis red.]. 

 –  Talibowie zapewniają, że uznają prawa kobiet, ale przecież nie w rozumieniu świata zachodniego. Oni mówią o prawach, jakie daje szariat. Gdyby rzeczywiście zaszła w nich zmiana, jeśli chodzi o postrzeganie roli kobiet, to w szeregach talibów byłyby kobiety – a ich tam nie ma. Jeśli więc są tam sami mężczyźni, to czy naprawdę jesteśmy w stanie uwierzyć, że kobiety będą sprawowały władzę i będą miały dostęp do życia publicznego? Nie sądzę – mówi gorzko prof. Patrycja Matusz.

– Talibowie są bardzo dobrze zorganizowaną, zwartą strukturą. Zawsze cechowała ich niezwykle surowa i antynowoczesna ideologia, która została opisana jako innowacyjna forma szariatu, łącząca plemienne kodeksy Pasztunów lub Pasztunwali z radykalnymi interpretacjami islamu. Widzimy, że Afgańczycy bardzo szybko im się podporządkowują i prawdopodobnie, mimo prób tworzenia ruchu oporu, talibowie dopełnią swojego dzieła – zauważa specjalistka od terroryzmu. Kwestia szariatu, który chcą wprowadzić jest bardzo niejednoznaczna. Talibowie stworzyli swój model gałęzi prawa szariatu, wykorzystując je dla własnych potrzeb politycznych. Na czele talibów stoi Haibatullah Akhunzada, znany jako "Przywódca Wiernych", islamski naukowiec prawniczy, który jest najwyższym przywódcą talibów, ma ostateczną władzę nad politycznymi, religijnymi i wojskowymi sprawami grupy. Religia jest więc w pełni podporządkowana władzy – zauważa dr El Ghamari.

Szariat to islamski system prawny, który wywodzi się z Koranu oraz fatw, czyli opinii i komentarzy islamskich autorytetów teologicznych. Gdy talibowie sprawowali władzę w Afganistanie w latach  1996-2001 dziewczynki nie mogły chodzić do szkoły ani studiować, a kobietom zakazano podejmowania aktywności zadowowej. Z domu mogły wychodzić jedynie w towarzystwie krewnego płci męskiej ubrane w burkę. Same nie mogły pójść np. do lekarza. "Pod koniec lat 90. nie było w Afganistanie kobiet lekarzy, a jeśli kobieta chciała iść do lekarza, to mogła pójść do mężczyzny, który i tak nie mógł jej leczyć. Mieliśmy absurdalną sytuację, w której mężczyzna-lekarz badał pacjentkę w zasadzie nie widząc jej. Kobiety powinny obawiać się, że nie będą mieć dostępu do ochrony zdrowia, co już w Afganistanie jest problematyczne" – mówił w "Wysokich Obcasach" afganolog Mateusz Kłagisz.

– Talibowie nie pozwalają kobietom odwiedzać lekarzy mężczyzn, a jednocześnie zabraniają im chodzić do szkoły i pracy. Więc co pozostaje kobiecie pozostawionej na śmierć? Rodzenie dzieci. Ale to nie zdrowy rozsądek, ale czysta nienawiść. Jak mamy rodzić zdrowe dzieci bez opieki medycznej? – zastanawia się Khatera.

Na jakich słowach z Koranu opierają się talibowie? Chociażby na tym cytacie, że "Wasze kobiety są dla was polem uprawnym. Przychodźcie więc na wasze pole, jak chcecie, i czyńcie pierwej coś dobrego dla samych siebie". Poza tym wymierzano kary chłosty, gdy ktoś sprzeciwiał się konserwatywnemu prawu. Za cudzołóstwo i homoseksualizm można było zostać skazanym na karę śmierci. Za kradzież złodziejom odcinano ręce lub stopy. Nielegalne było spożywanie wieprzowiny oraz alkoholu. Część zawodów, takich jak malarz czy fotograf, było zakazanych. Mężczyźni nie mogli golić bród i poza domem musieli nosić turbany.

Afgańska studentka o sytuacji kobiet w KabuluAfgańska studentka o sytuacji kobiet w Kabulu Zdjęcie ilustracyjne/shutterstock. Autor: kursat-bayhan

Wybraźcie sobie, że w jednej chwili wszystko straciliście

 – W ciągu ostatnich 20 lat zbudowałyśmy marzenia. Teraz ich nie ma. Dla nas to już koniec. Kobiety, które pracują dla rządu lub policji były ścigane i zastraszane jeszcze przed przejęciem kraju przez talibów. Boję się, czy zostawią te kobiety przy życiu. Talibowie są plamą na islamie" – powiedziała Khatera.

Jak informuje Khatera już na początku lipca tego roku talibowie wydali rozkaz lokalnym przywódcom religijnym, aby dostarczyli im listę dziewcząt w wieku powyżej 15 lat i wdów poniżej 45. roku życia. Będą one musiały wyjść za mąż za bojowników w prowincjach Badachszan i Takhar. 

– Już od stycznia tego roku ośrodek dla uchodźczyń pod Kabulem znacznie się zapełnia. Obawa o własne życie i strach jest ogromny – zauważa El Ghamari. 

– Afganistan może stać się drugą Arabią Saudyjską, jeśli chodzi o prawa kobiet – zauważa prof. Matusz. – Gdy czytam w brytyjskich mediach wyznanie jednej z kobiet: "Właśnie muszę pogrzebać 24 lata mojego życia, moje wykształcenie, moją pracę", przechodzą mi ciarki po plecach. Wyobraźmy sobie, że ktoś nagle każe nam przestać pracować, żyć, rozwijać się. Gdy rozmawiam o z moimi studentami o uchodźcach, o ludziach, którzy szukają swojego miejsca do życia, to zawsze ich proszę, żeby odnieśli ich sytuację do siebie: jak by to było, gdybyście nagle musieli się spakować i wyjechać? Uważam, że takie duże państwo jak Polska ma pewne możliwości, żeby pomagać kobietom, które straciły nadzieję na lepszą przyszłość dla siebie i swoich bliskich. Musimy pomagać.

 Eldorado terrorystów

– O życie walczą nie tylko kobiety, ale też młodzi mężczyźni i dzieci. Od miesięcy trwa namierzanie tych, którzy współpracowali z amerykańskim rządem, którzy krytykują przejęcie władzy przez talibów, życie straciło już kilkunastu dziennikarzy – zauważa dr Magdalena El Ghamari. – Al Jazzeera ujawniła ten fakt w filmie dokumentalnym, giną ci, którzy pokazują, że talibowie współpracują z Al Kaidą czy innymi organizacjami terrorystycznymi, dla których Afganistan stał się nowym domem, nową mekką, nowym eldorado.

Specjalistka od terroryzmu i bezpieczeństwa kulturowego zauważa, że Stany Zjednoczone nie wyciągnęły lekcji z poprzednich błędów.

 – Gdy na na przełomie 2008 i 2009 roku podejmowano decyzje o wycofywaniu wojsk amerykańskich z Iraku, to przegapiono moment powstania tzw. państwa islamskiego: Daesz/ISIS. Można powiedzieć o trzech najważniejszych momentach w działalności terrorystów. 11 września 2001 roku Osama Bin Laden doprowadził do ataku na World Trade Center. W 2014 roku proklamowano kalifat Al.-Bagdadiego, natomiast w 2021 roku w Afganistanie powstała nowa "ziemia obiecana" dżihadystów. To oczywiście ogromne uproszczenie, ale to pewne punkty zapalne, do których będą odnosić się liczne analizy z obszaru bezpieczeństwa. Decyzja administracji Bidena może przyczynić się do reorganizacji organizacji terrorytycznych, o których będziemy rozmawiać i dyskutować za pięć, sześć lat, że to był właśnie ten moment, który organizacje terrorystyczne wykorzystały do tworzenia nowych, silniejszych struktur. Potwierdza już to narracja propagandowa Al Kaidy z Jemenu, która wysyła gratulacje dla rządu talibów, oraz przeciwstawna narracja o antyislamskich talibach w organizacji Daesh, którzy mimo wielu doniesień, nigdy nie zostali pokonani i znacząco się zdefragmentowali (w tym również w Afganistanie) – przestrzega badaczka z Collegium Civitas.

Afganistan. Zdjęcie ilustracyjneAfganistan. Zdjęcie ilustracyjne Afganistan. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Shekib Rahmani / AP Photo

Magdalena El Ghamari zwraca też uwagę na nowe zależności geopolityczne. Na pewno po złoża   litu, kobaltu, węgla, gazu i miedzi chciałyby sięgnąć Chiny i Rosja, które nie będą walczyć z rządem talibów. Do nowego układu sił dołączy zapewne Pakistan. Afganistan poza tym pozostaje największym nielegalnym dostawcą opium i zapewne pozostanie nim po przejęciu władzy przez talibów.

– Temat jest więc bardzo złożony. Z jednej strony powraca stara narracja, jeśli chodzi o prawa człowieka, migrację, ale też tworzy się nowa geopolityczna układanka. Nikt w mojej opinii nie wypełni luki po odchodzącej hegemonii USA. Od 2001 roku Stany Zjednoczone wydały w Afganistanie 2,26 bln dolarów (według raportu na temat kosztów wojny w Afganistanie). W trakcie 20 lat operacji wojskowych na terenie Afganistanu życie straciło 44 polskich żołnierzy oraz ok. 250 tys. osób cywilnych a także wojskowych. Rosja czy Chiny nie będą koncentrować swojej działalności na kwestiach humanitarnych czy programach pomocowych dla lokalnej ludności. Wręcz przeciwnie, prawdopodobnie dogadają się z nowym rządem i rozpoczną nową odsłonę w afgańsko-azjatyckich relacjach polityczno-gospodarczych. Tak samo jak Pakistan czy Turcja. Szkoda, że to wszystko dzieje się za przyzwoleniem całego świata zachodniego, na naszych oczach – mówi ze smutkiem El Ghamari.

Więcej o: