Mam 1 euro w portfelu. Czy to wystarczy, by kupić dom we Włoszech?

- Domy za 1 euro sprzedawane są w wyludnionych miasteczkach, oddalonych minimum pół godziny jazdy samochodem od morza. Co najważniejsze, nie są to domy wolnostojące, a kamienice w centrach starych, średniowiecznych miasteczek. W dodatku najczęściej - rozpadające się kamienice. Czasem nawet słowo "kamienica" do nich nie pasuje, nie mają bowiem ani dachu, ani drzwi, a zamiast okien są dziury w ścianach. Co więcej, czasem którejś ze ścian po prostu nie ma. Ewentualnie brakuje im dachów. Mówiąc wprost i dosadnie - to rudery, których nikt nie chce - zdradza Małgorzata Ciuksza.

Poniższy fragment pochodzi z e-booka Małgorzaty Ciukszy i Piotra Wojtasika „Domy za 1 euro we Włoszech, czyli jak kupić nieruchomość w słonecznej Italii" (wyd. How2).

Piotr:

Wszyscy znajomi, którzy usłyszeli o moim pomyśle kupienia domu we Włoszech, rzucali: „A, tak, słyszałem o tym… Kupujesz ten dom we Włoszech za jedno euro?". No właśnie. Wszyscy, a już na pewno zainteresowani kupnem domu we Włoszech, słyszeli o tych słynnych włoskich akcjach. Ta pierwsza, zorganizowana przez obrotnego burmistrza Sambuca di Sicilia, obiegła najpierw nowojorskie gazety i portale, a chwilę później cały świat. W teorii 1 euro wystarczy, w praktyce – nie bardzo. Chodzi o specyficzny sposób kupowania nieruchomości i tak zwaną propostę (propozycję - przyp. red.). Odbywa się to na zasadzie, kto da więcej. Domyślacie się, jak zdjęcie w „New York Times" średniowiecznego sycylijskiego miasteczka położonego tysiąc metrów nad poziomem morza działa na ludzi pozamykanych w małych domach i ciasnych miastach, którzy mają trochę gotówki. Szał! Po każdym takim ogłoszeniu miasteczko, w tym konkretnym przypadku Sambuca di Sicilia, dostaje milion telefonów i dom za 1 euro staje się domem za... no właśnie, kto da więcej, kto napisze więcej w propoście. Im więcej chętnych – a w przypadku ogólnoświatowej promocji jest ich bardzo dużo – tym dom staje się droższy i ostatecznie kosztuje 1 euro plus kilka zer, czyli raczej 10 tysięcy euro. To wciąż tak naprawdę mało, dlatego posuwamy się w tej opowieści dalej.

Akcja „Domy za 1 euro" rozlała się na całe Włochy. Przoduje w niej Sycylia, mając kilka miasteczek na wielu listach najpiękniejszych wsi i miasteczek świata, ale podobnie jest również w Umbrii, Kalabrii czy Ligurii.

Opcje się zmieniają. Słynne Sambuca już nie sprzedaje domów za 1 euro, w tym roku powiedzieli: 2 euro. W innych miasteczkach mówią: zapraszamy rodzinę 2+3, dajemy dom i dopłacamy 27 tysięcy euro. W końcu Italia odkryła, że nie o sam dom i remont chodzi, ale również o wydawanie pieniędzy na miejscu i rzadko się już zdarza, że może to być po prostu wakacyjny dom. Burmistrzowie chcą ludzi na miejscu co najmniej przez 180 dni w roku, a nie tylko w sierpniu na miesiąc na wakacje. Bo w praktyce tak to trochę wygląda: w sierpniu tłumy, a pozostałe jedenaście miesięcy – miasteczka-duchy. Choć to też ma swój urok.

Napisałem remont? Tak, trzeba brać pod uwagę duży remont. Za każdym razem. Domy przepiękne! Jak w „Ojcu chrzestnym". Niektóre mają nawet po dwieście czy trzysta lat. (Swoją drogą, słynne Corleone czeka. Tam też można coś upolować). Koszt remontu często kilkakrotnie przewyższa cenę domu. Kupujesz dom za 10 tysięcy, to znaczy, że remont będzie kosztował 30 tysięcy, kupujesz za 20, to remont 20, kupujesz za 40, to remont 10. To jasno wskazuje, w jakim stanie są nieruchomości. Dodatkowo remont musi być zrobiony zgodnie z projektem, który ustalicie z miastem. Zapomnijcie też o polskiej kulturze wyjątkowości i pomalowaniu domu, jak chcecie. To we Włoszech nigdy nie przejdzie. Jeśli miejscowość jest biała, wasz dom też będzie biały. Dopilnują tego mieszkańcy. Znam przykład rosyjskiej rodziny, który postanowiła mieć żółty dom. Przemalowali go na biało, zanim pismo od mieszkańców dotarło do urzędu. Więc musicie wyremontować dom zgodnie z projektem, zazwyczaj jest na to 18–30 miesięcy.

Warto też wiedzieć, że domy we Włoszech mają swoje kategorie energetyczne. Informacja na ten temat widnieje w każdej ofercie sprzedaży, gdyż dla wszystkich nieruchomości są tam wydawane świadectwa energetyczne. W przypadku „domów za 1 euro", które zwykle mają stare okna i wilgotne mury, kategorii w teorii brak, co w praktyce oznacza domy najniższej kategorii, więc zapomnijcie o ogrzewaniu, chociaż średnia najniższa temperatura dla Sycylii to 14 stopni w styczniu. Trzeba jednak pamiętać, by podczas kupna takiej posiadłości zwrócić na to uwagę i dopytać o dokumenty związane z kwestiami energetycznymi – one zobrazują nam chociażby to, ile energii potrzeba, by nagrzać dom. Jednym z zadań dla nowych właścicieli nieruchomości jest podwyższenie klasy energetycznej, na przykład z klasy F do D.

Inną interesującą kwestią są łazienki. Byłem bardzo zaskoczony, gdy, oglądając kolejne domy, nie mogłem dopatrzeć się wanny albo prysznica, a toaleta często znajdowała się przy schodach, jakby na widoku. Pewien starszy pan, gdy zauważył, że szukam łazienki i dziwię się, że jej nie ma, powiedział: „Wiem, wiem... Sycylia biedna, nie było łazienek. Rodzice to byli starsi ludzie. Obmywali się ręcznikami. Nie byli nauczeni kąpieli". Od tej pory wiem, że zawsze trzeba sprawdzić, czy w domu jest łazienka, czy jest w planach i księdze wieczystej.

Co dostaje się w zamian? Średniowieczny kamień, stiuki, freski pavimento – włoską zabytkową podłogę. Zdarzają się przypadki zakupu domów przez Amerykanów za grosze tylko po to, żeby zdjąć podłogi i wywieźć je na Florydę. Uważam, że to straszne, ale piszę o tym, żebyście mieli świadomość, że taka podłoga to dzieło sztuki i zabytek.

Mam 1 euro w portfelu. Czy to wystarczy, by kupić dom we Włoszech?Mam 1 euro w portfelu. Czy to wystarczy, by kupić dom we Włoszech? Materiały prasowe, wyd. How2

Małgorzata:

Jeśli chcecie krótkiej i konkretnej odpowiedzi na pytanie, czy mając jedno euro w kieszeni, możecie kupić dom we Włoszech, odpowiedź brzmi: nie. Jedno euro nie wystarczy, by kupić dom we Włoszech w ramach programu „Domy za 1 euro".

„Domy za 1 euro" to chwytliwa nazwa programów sprzedaży nieruchomości, które organizują gminy przede wszystkim na południu Włoch, choć nie tylko. Nazwa sama w sobie jest doskonałym chwytem marketingowym. Przyciąga, wzbudza zainteresowanie i – przede wszystkim – pobudza wyobraźnię. Kto nie chciałby mieć swojego własnego domu we Włoszech, tuż nad brzegiem Morza Śródziemnego, najlepiej przy samej plaży, w otoczeniu gór lub pagórków? Kto nie chciałby się budzić we własnej sypialni z dużym oknem, z którego rozpościera się widok na morze? Wstawać o wschodzie słońca, oddychać świeżym powietrzem, cieszyć się codziennie włoskim słońcem, jeść świeże posiłki na swoim tarasie z widokiem na lazurowe morze... Czyż to nie piękna wizja?

Absolutnie tak! Ale nie ma możliwości, by ją spełnić w ramach zakupu domu za 1 euro. Dlaczego? Ponieważ domy za 1 euro sprzedawane są w wyludnionych miasteczkach, oddalonych minimum pół godziny jazdy samochodem od morza. Co najważniejsze, nie są to domy wolnostojące, a kamienice w centrach starych, średniowiecznych miasteczek. W dodatku najczęściej – rozpadające się kamienice. Czasem nawet słowo „kamienica" do nich nie pasuje, nie mają bowiem ani dachu, ani drzwi, a zamiast okien są dziury w ścianach. Co więcej, czasem którejś ze ścian po prostu nie ma. Ewentualnie brakuje im dachów. Mówiąc wprost i dosadnie – to rudery, których nikt nie chce. Czasem to zapomniane przez rodziny nieruchomości, często zostawione przez ludzi, którzy wyjechali pół wieku temu do Stanów Zjednoczonych lub Kanady w poszukiwaniu lepszego życia. Niektóre z nich zostały już dawno przejęte przez gminę z racji nieopłacania podatków przez właścicieli. Inne mają nieuregulowany status prawny, a mimo to gmina je sprzedaje w ramach programu za 1 euro jako własne.

Mam 1 euro w portfelu. Czy to wystarczy, by kupić dom we Włoszech?Mam 1 euro w portfelu. Czy to wystarczy, by kupić dom we Włoszech? Materiały prasowe wyd. How2

Jeśli mimo tego wszystkiego zechcecie kupić dom za 1 euro, to pamiętajcie, że oprócz jednego euro musicie liczyć się z następującymi wydatkami:

  • wpłatą wadium, zwykle w wysokości około 5 tys. euro, jako zabezpieczenie dla gminy waszego zobowiązania, że wyremontujecie dom w określonym przez gminę czasie; kwota ta jest zwracana po zakończeniu remontu, ewentualnie po tym, jak okaże się, że nie wygraliście przetargu;
  • kosztami remontu, które zależą od tego, jak dużych nakładów wymaga remont wybranej przez was kamienicy i tego, jak chcecie wyremontować swój dom – może to być między 20 tys. a nawet 200 tys. euro;
  • kosztami notariusza oraz podatków, które musicie opłacić przy nabywaniu własności domu, tak jak każdej innej nieruchomości, którą kupilibyście z wolnego rynku. Zwykle wynoszą one między 2 tys. a 5 tys. euro. Najwięcej zależy od tego, czy kupujecie daną nieruchomość jako prima casa, czy jako seconda casa – czyli jako pierwszy czy kolejny dom, co wyjaśnię później.

Wydatki te są uśrednione, a zasady zgeneralizowane. Każda gmina bowiem ma swoje własne zasady sprzedaży domów w ramach programu za 1 euro. Do tego trzeba doliczyć wydatki związane z waszym dotarciem na miejsce, zapewne nie raz, ale kilka razy w trakcie budowy. Dochodzą również ewentualne koszty tłumacza, jeśli nie mówicie po włosku oraz ewentualnego pośrednictwa, jeśli chcielibyście, by firma zewnętrzna przeprowadziła całą procedurę nabycia „domu za 1 euro" w waszym imieniu. Łatwo więc policzyć, że 1 euro w portfelu to zdecydowanie za mało.

Dobra informacja jest taka, że na południu Włoch, zwłaszcza na Sycylii, można kupić z wolnego rynku nieruchomości w cenach od 5 tys. do 20 tys. euro. Te za 20 tys. euro zwykle wymagają jedynie „odświeżenia", a nie kompletnego remontu. W dodatku remontujecie je wtedy, kiedy chcecie i nie jesteście uzależnieni od gminy.

***

Małgorzata Ciuksza jest radczynią prawną z kilkunastoletnim stażem. Mieszka we Włoszech i pomaga Polakom w spełnianiu ich marzeń o własnej posiadłości w Italii. Z kolei Piotr Wojtasik to dziennikarz, który po prawie roku poszukiwań kupił dom na Sycylii. W związku z tym, że oboje niezwykle często byli pytani o to, jak kupić nieruchomość we Włoszech i ile to naprawdę kosztuje, postanowili napisać ebook, w którym podzieli się swoimi doświadczeniami i wiedzą na ten temat. Opisali, jak proces zakupu nieruchomości wygląda w praktyce, na co należy uważać i z jakimi problemami można się spotkać.

Mam 1 euro w portfelu. Czy to wystarczy, by kupić dom we Włoszech?Mam 1 euro w portfelu. Czy to wystarczy, by kupić dom we Włoszech? wyd. How2

Więcej o: