Szkoła odmówiła usprawiedliwienia nieobecności z powodu bólu miesiączkowego. "To problem społeczny"

Około 75 proc. młodych kobiet i 25-50 proc. kobiet dorosłych cierpi na bóle menstruacyjne, które dla co piątej z nich są tak silne, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Problem wciąż jest jednak bagatelizowany przez społeczeństwo, o czym świadczy, chociażby sytuacja, do jakiej doszło w jednej ze szkół w Wielkiej Brytanii.

Marcus Alleyne skontaktował się ze szkołą, chcąc usprawiedliwić nieobecność swojej 13-letniej córki, której bóle menstruacyjne były tak silne, że nie była ona w stanie pójść do szkoły. Spotkał się jednak z odmową. Zdaniem szkoły nie był to bowiem wystarczający powód do opuszczenia zajęć.

Zobacz wideo

"Musimy też zmienić prehistoryczny sposób myślenia"

- Szkoła spytała, czy to z powodu bólów miesiączkowych, co potwierdziłem. Usłyszałem, że obecność nie zostanie usprawiedliwiona. Odnieśliśmy wrażenie, że gdyby chodziło o jakąkolwiek inną chorobę albo ból, zostałoby to właściwie odnotowane, a nie potraktowane jako nieusprawiedliwiona nieobecność - powiedział mężczyzna rozmowie ze Sky News. Zbulwersowany postawą placówki, zdecydował się bowiem nagłośnić całą sprawę.

W tym celu stworzył petycję na stronie change.com, w której postuluje o uznanie bólów menstruacyjnych za uzasadniony powód nieobecności w szkole. Poparło go już niemalże 70 tys. internautów.

The Best of New BeautyRuszył plebiscyt "The Best of New Beauty 2021". Głosujcie na swoich ulubieńców

- Jestem przekonany, że każda osoba, która miesiączkuje potwierdzi, że zdarzyło jej się cierpieć z powodu dysmenorrhoei. Tak, istnieje medyczna nazwa dla "bólu miesiączkowego". (...)  Niewyrażanie zgody na nieobecność z powodu dysmenorrhoei (uznając ją za nieusprawiedliwioną) okazuje wyraźne różnice w traktowaniu. Nieusprawiedliwiona nieobecność z powodu problemu medycznego, który dotyczy tylko kobiet i osób menstruujących jest oczywistym dowodem na to zjawisko. (...) Od zarania ludzkości miesiączkuje jej 50 procent. To nie tylko całkowicie naturalne zjawisko, ale także jest ono kluczowe dla przetrwania ludzkiej rasy – to fakt. Faktem jest również, że przez stulecia ten powtarzający się cykl przez wielu jest postrzegany jako słabość - głównie przez mężczyzn. To przełożyło się na dziesięciolecia nierówności kobiet oraz osób, które niekoniecznie identyfikują się jako kobiety, ale mimo to regularnie cierpią. Wciąż jesteśmy świadkami tego zjawiska, a objawia się ono jako podejście do nieobecności w szkole. Ileż to młodych kobiet, uczniów transpłciowych i niebinarnych zostaje pominiętych w systemie edukacji poprzez umniejszanie ich doświadczeń oraz jednostronną decyzję o tym, że ich dyskomfort nie ma znaczenia - brzmi fragment petycji Alleyena, pod którą podpisał się jako "dumny ojciec silnych, odważnych i inteligentnych młodych córek".

Jego inicjatywa błyskawicznie zyskała rozgłos, a o sprawie informują już międzynarodowe media.

- Musimy dokonać istotnych zmian, nie tylko w ramach instytucji odpowiedzialnych za wychowywanie młodych kobiet i przyszłych liderek. Musimy też zmienić prehistoryczny sposób myślenia osób, które tworzą prawo i podejmują decyzje. Myślę, że niektórzy czują się zachęceni faktem, że to ojciec wstawia się za młodymi kobietami. Wydaje mi się, że to dlatego, iż jest nam to wpajane - że to tylko "kobiecy problem". To nieprawda. To problem społeczny - tłumaczył Alleyen w rozmowie z ITV.

Porozmawiajmy o urodzie. Wypełnij naszą ankietę

Rozmowy bez granicNarinder przyleciała do Polski z Indii. "Porzucenie swojej ojczyzny nigdy nie jest łatwe"

Więcej o: