Ostatni wywiad Durczoka. Mówił o alkoholizmie. "Największy błąd mojego życia"

- Podstawowy problem każdego alkoholika polega na tym, że najpierw musi przyznać się sam przed sobą, że jest chory. Bez tego nie da się zacząć leczenia. A mechanizm wyparcia jest bardzo silny. To największy wróg - wyznał kilkanaście dni przed śmiercią Kamil Durczok.

Kamil Durczok zmarł we wtorek nad ranem w Katowicach. Do szpitala został przyjęty dzień wcześniej. Informację o śmierci dziennikarza potwierdziła Marianna Dufek, jego była żona, dziennikarka w TVP3 Katowice. - Pacjent został przyjęty wczoraj o godzinie 13:45 na Izbę Przyjęć, przekazany na oddział Chorób Wewnętrznych, Autoimmunologicznych i Metabolicznych, a następnie przekazany na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. [...] Stan pacjenta określano jako bardzo ciężki. Pacjent zmarł o godzinie 4:23 (16.11 br.) w wyniku zaostrzenia przewlekłej choroby i zatrzymania krążenia - poinformowało Uniwersyteckie Centrum Kliniczne im. prof. K. Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Zobacz wideo Diego Maradona zmarł w wieku 60 lat

Andżelika Borys i Andrzej Poczobut więzieni są przez reżim Łukaszenki już od rokuBiałoruś. Borys i Poczobut siedzą już 34. tydzień w areszcie

"Warto byłoby odczarować piętno pijaka"

Kilkanaście dni przed śmiercią dziennikarz udzielił wywiadu serwisowi "Plejada". W rozmowie z Michałem Misiorkiem w nim między innymi o swoich problemach ze zdrowiem, a tym o chorobie alkoholowej. W 2019 roku Durczok został zatrzymany za jazdę pod wpływem. Dopiero wtedy uświadomił sobie, że ma problem. 

Idąc tropem mojego wyznania dotyczącego choroby nowotworowej, pomyślałem, że warto byłoby odczarować piętno pijaka. Nie umiem pogodzić się z tym, że pijaczek zbierający na piwo w ogromnej części naszego społeczeństwa budzi coś pomiędzy zrozumieniem a sympatią. Z kolei jeżeli ktoś chce walczyć z tą ciężką, śmiertelną i podstępną chorobą, to za każdym razem, gdy popełni jakiś kontrowersyjny wpis czy zrobi coś odstającego od normy, spotyka się z komentarzami w stylu: "chyba chleje od rana", "pół litra już poszło". Stwierdziłem, że być może przykład Durczoka - znanego człowieka, który też mierzy się z tym g*wnem, da trochę siły tym, którzy walczą, próbują walczyć lub wygrali walkę z tą chorobą 

- wyznał Durczok.

"Największy błąd mojego życia"

Następnie dziennikarz odniósł się do głosów, według których zdecydował się na szczere wyznanie po to, by się wybielić. 

Nie bolało mnie to, bo wiedziałem, że takie komentarze wynikają wyłącznie z niezrozumienia. Ale nie jest to dla mnie nic nowego. Po latach dowiedziałem się na przykład, że wiele osób uważało, że opowiedziałem o swojej walce z rakiem po to, by wzbudzić sympatię.

Durczok odniósł się także do incydentu z 2019 roku. 

Kolizja uświadomiła mi to, że jednak jest coś, z czym sobie nie radzę. To był największy błąd mojego życia. Nie da się tego w żaden sposób usprawiedliwić. Podstawowy problem każdego alkoholika polega na tym, że najpierw musi przyznać się sam przed sobą, że jest chory. Bez tego nie da się zacząć leczenia. A mechanizm wyparcia jest bardzo silny. To największy wróg. [...] Nie chcę udawać teraz terapeuty, bo podobno nie ma nic gorszego, jak terapeutyzowana osoba, która próbuje terapeutyzować innych, ale faktem jest, że alkoholizm jest często wypierany i bagatelizowany. Wydaje nam się, że panujemy nad naszym życiem. Wmawiamy sobie, że w porównaniu z innymi, wcale nie jest z nami tak źle. A dopiero gdy powiemy sobie, że naprawdę sobie z tym nie radzimy, będziemy mogli zacząć z tym walczyć. Ja walczę

- wyznał dziennikarz. 

Może cię także zainteresować:

Więcej o: