Zdjęcie "pobitej" Kate Middleton zszokowało Brytyjczyków. "Zgłosiła go. Nikt jej nie uwierzył..."

Zdjęcie posiniaczonej i zakrwawionej Kate Middleton pojawiło się na plakatach w kilku europejskich miastach. Brytyjczycy i rodzina królewska są zszokowani tym faktem, głównie dlatego, że księżna Cambridge nie była świadoma, że jej wizerunek zostanie wykorzystany w taki sposób.

Więcej o rodzinie królewskiej przeczytasz na Gazeta.pl 

Kate Middleton i książę William od ponad dekady są szczęśliwą parą. Brytyjczycy nie tylko ich uwielbiają za wszystko, co dla nich robią, a warto dodać, że para mocno angażuje się w sprawy społeczne, ale również za brak kontrowersji wokół nich. Tym bardziej wiele osób było zaskoczonych, kiedy zobaczyło zdjęcia "pobitej" Kate Middleton z napisami sugerującymi, że jest ona ofiarą przemocy domowej. 

Zobacz wideo

"Zgłosiła go. Nikt jej nie uwierzył..."

Kate od lat podkreśla, że jest szczęśliwa. Co prawda, surowy protokół zabrania jej okazywania czułości wobec Williama w miejscach publicznych i na oficjalnych wyjściach, ale księżna z pasją mówi o roli gospodyni domowej, towarzyszki życia następcy tronu, którego podczas rozmów nazywa "mój William". Zwykle na jej twarzy pojawia się wtedy szeroki uśmiech. Nic więc dziwnego, że Brytyjczycy poczuli się zdezorientowani, widząc zdjęcia zakrwawionej i "pobitej" Kate Middleton

Wstrząsające fotografie sugerujące, że księżna Cambridge jest ofiarą przemocy domowej, obiegły Europę. Wielki napis: - "Zgłosiła go, ale: nikt jej nie uwierzył, została sama, nie była chroniona – on nie został zatrzymany. I tak została zabita" - miały jeszcze bardziej przyciągnąć uwagę, jakoby książę William wyrządzał krzywdę swojej żonie. 

Bezprawnie wykorzystany wizerunek Kate Middleton w kampanii włoskiego artystyBezprawnie wykorzystany wizerunek Kate Middleton w kampanii włoskiego artysty fot. www.instagram.com/alexsandropalombo/

Choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Kate Middleton przyznała się do bycia ofiarą przemocy domowej, to okazuje się, że wcale tak było. Przedstawione fotografie zostały graficznie przerobione, by zwrócić uwagę na problem przemocy wobec kobiet. Plakaty  pojawiły się na przystankach autobusowych i tablicach ogłoszeniowych w Mediolanie oraz w miasteczku Los Alcazares na południowym wybrzeżu Hiszpanii. Problem tkwi jednak w tym, że wizerunek księżnej Kate został bezprawnie wykorzystany bez jej wiedzy i zgody. 

Jennifer Lopez pokazała się bez makijażu na wideo. Fani: Po co używasz filtrów? (zdjęcie ilustracyjne)Jennifer Lopez pokazała się bez makijażu na wideo. Fani: Po co używasz filtrów?

Pałac Buckingham komentuje sprawę 

Jak donosi "Daily Mail" brytyjska rodzina królewska nie miała pojęcia o kampanii, która ujrzała światło dzienne. Pałacowy rzecznik potwierdził, że, choć księżna Cambridge od wielu lat czynnie działa na rzecz potrzebujących, nie wyraziła zgody na opublikowanie swojego wizerunku w takiej formie. Publikowane obrazy miały na celu wywołanie szoku u widza, a nie sugestie, że którakolwiek z osób faktycznie jest ofiarą przemocy domowej. Warto dodać, że w kampanii pojawiły się również twarze innych znanych kobiet w tym: wiceprezydent USA Kamali Harris, hiszpańskiej królowej Letizii i szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. 

 

Co na ten temat ma do powiedzenia włoski artystka, odpowiedzialny za szokującą kampanię? Aktywista Alexsandro Palombo chcę zwrócić uwagę na słabe reakcje polityków w kwestii problemu przemocy ze względu na płeć oraz "podkreślić nieskuteczność systemu wsparcia i ochrony ofiar". Pomimo tego, że sam problem przedstawiony w kampanii jest niezwykle ważny i trzeba o nim głośno mówić, to już sposób, w jaki zrobił to artysta, nie spotkał się z przychylnością internautów. 

Nie jesteś zabawny. Nie używaj wizerunku kobiet, które nie udzieliły ci upoważnienia.
To jawne wprowadzanie w błąd.

- czytamy w komentarzach na Instagramie. 

Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy świętują 42. rocznicę ślubu. 'To jest szmat czasu. Nie żałuję ani sekundy' (zdjęcie ilustracyjne)Kwaśniewscy świętują 42. rocznicę ślubu. "To jest szmat czasu. Nie żałuję"

Więcej o: