Dorota Szelągowska szczerze o nerwicy lękowej. "Marzyłam, żeby znaleźli mi jakiegoś guza"

Dorota Szelągowska gościła w ostatnim odcinku "Miasta Kobiet", gdzie szczerze opowiedziała o swoich zmaganiach z nerwicą lękową. - Przez trzy miesiące nie byłam w stanie wyjść z domu - przyznała.

Więcej podobnych tematów na stronie głównej Gazeta.pl

Kilka miesięcy temu Dorota Szelągowska otwarcie przyznała, że zmagała się z nerwicą lekową, która uniemożliwiała jej normalne funkcjonowanie. - Miesiącami nie wychodziłam z domu - przyznała. Teraz gwiazda ponownie postanowiła poruszyć temat podstępnej choroby.

Zobacz wideo

Dorota Szelągowska o atakach paniki

- Życie było dość mocno ograniczone, bo jeżeli ktoś chciał się ze mną spotkać, to musiał przyjechać do mnie, bo wyjście z domu powodowało u mnie paniczny lęk. Bałam się, że gdzieś dostanę ataku paniki, a atak paniki to jest "umieranie" - opowiadała w programie "Miasto Kobiet".

- Marzyłam, żeby w końcu znaleźli mi jakiegoś guza w mózgu, żeby można to było wytłumaczyć realną rzeczą, którą można leczyć albo usunąć - wyznała szczerze.

Dziś uważa, że główną przyczyną jej choroby było tłumienie w sobie emocji. - Nas się uczy, że mamy być grzeczni... Nie umiemy radzić sobie z emocjami takimi jak złość. Nagromadzona wściekłość to są potem ataki paniki (...) Przez jakieś trzy miesiące zupełnie nie byłam w stanie wyjść z domu, a jednocześnie próbowałam normalnie wychowywać dziecko i prowadzić dom. Było poczucie osamotnienia... Bliscy nie traktowali tego poważnie - przyznała.

Kate Middleton miała w szkole zaskakujące przezwiskoZdjęcie "pobitej" Kate Middleton zszokowało Brytyjczyków.

Szelągowska nie ukrywa też, że wielkie piętno na jej psychice odbiła także choroba jej mamy, Katarzyny Grocholi, która zmagała się z nowotworem, gdy Szelągowska miała zaledwie siedem lat. - Nie miałam czasu, żeby się przyjrzeć swoim emocjom, nie miałam prawa czegoś nie unieść. Kiedy moja matka miała radioterapię, to mi wypadały włosy. Bałam się jej wejść na kolana, bo ktoś mi powiedział, że z niej wyjdzie rak i mnie uszczypnie - opowiadała.

Projektantka przyznała, że w walce z chorobą pomogła jej terapia, która pozwoliła jej zrozumieć swoje emocje. - Zrzuciłam wielki ciężar w momencie, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że to czy siebie lubię, czy nie, zależy od mojej decyzji. Nie zmienię tego, że mam np. rozstępy na brzuchu, ale mogę zmienić to, jak do siebie podchodzę - wyjaśniła.

Kobiety komentują pomysł wprowadzenia rejestru ciąż. 'Uciekajcie z tego kraju'Nie tylko rejestr ciąż. Urzędnik dowie się także o stosowanej antykoncepcji

Więcej o: