Michalina Wisłocka za wszelką cenę chciała ratować małżeństwo, ale najlepsze przeżyła po rozwodzie

Dla Michaliny Wisłockiej liczyli się w życiu dwaj mężczyźni: mąż Stach i "małpolud" Jurek. Tego drugiego poznała, gdy przyjechała do Lubniewic. Była wówczas po 30-tce i miała za sobą rozwód. Wiele osób uważa, że gdyby nie romans z Jurkiem, nie napisałaby kultowej "Sztuki kochania".

Więcej podobnych tematów znajdziesz na Gazeta.pl

Zobacz wideo Oni kiedyś byli razem. Zapomniane związki show-biznesu

Michalina Wisłocka (z domu Braun) urodziła się 1 lipca 1921 roku. Pochodziła z inteligenckiej rodziny i zawsze dobrze się uczyła, a jej marzeniem od najmłodszych lat było zostanie lekarką. Już jako nastolatka uchodziła podobno za "kochliwą" osobę. Gdy miała 12 lat jej serce podbił o 4 lata starszy Stach. Był przystojny i miał ogromną wiedzę. Wyobrażała sobie, że będą jak Maria Skłodowska-Curie i Piotr Curie. 

"Pamiętaj, że Ciebie jedyną kocham"

Pobrali się w 1939 roku, i choć była ponoć dumna, że jeszcze w trakcie szkoły została mężatką, to pierwsze doświadczenia seksualne kojarzyły jej się raczej z bólem niż czymś przyjemnym. Co więcej, Stach nie zastanawiał nad jej odczuciami i dbał wyłącznie o swoje potrzeby. W dodatku miał ją od siebie uzależnić, wymuszając "posłuszeństwo" groźbami, szantażem, że "znajdzie sobie inną". Po pewnym czasie okazało się, że jako para nie są do końca dobrze dobrani. Stach miał bowiem duże oczekiwania seksualne, którym Michalina nie potrafiła sprostać. Ona skupiała się raczej na związku "uczuciowym". Wystarczyło, że mówił jej: "pamiętaj, że Ciebie jedyną kocham". Wówczas, pomimo jego skoków w bok, czuła się szczęśliwa. Chcąc jednak mieś jego romanse pod kontrolą, wpadła na kontrowersyjny krok i zaprosiła do swojego małżeństwa przyjaciółkę Wandę. Stworzyli wówczas trójkąt, który do pewnego czasu zdawał egzamin. Taki układ był Michalinie na rękę, gdyż, Wanda odciążała ją z wielu nielubianych obowiązków, w tym również tego małżeńskiego. 

Dzieli ich 27 lat. Różnica wieku nie była przeszkodą dla miłościDzieli ich aż 27 lat. Różnica wieku nie była przeszkodą dla ich miłości

"W tym miejscu skończyła się miłość"

Poważny kryzys stanął na ich drodze, gdy zarówno Michalina, jak i Wanda zaszły w ciążę. Chcąc uniknąć skandalu, wyjechały na wieś, a po porodzie wróciły, rejestrując dzieci (Krysię i Krzysia) jako bliźnięta Michaliny i Stanisława Wisłockich. Po latach, córka Michaliny Wisłockiej (Krystyna Bielewicz) wyznała, że wychowała się w "lodówce emocjonalnej", gdyż Wanda faworyzowała swojego biologicznego syna, mama najwięcej czasu poświęcała pracy, a ojciec?

Mój ojciec kochał tylko siebie, rzadko człowiek jest tak niesłychanie egocentrycznie zakochany w sobie. To był bardzo zimny, twardy facet, który na widok kaleki na ulicy komentował, że tamten nie powinien pokazywać się publicznie, bo razi jego uczucia estetyczne

- powiedziała Krystyna Bielewicz w jednej z rozmów.

Michalina Wisłocka długo wierzyła, że Stach tylko ją darzy miłością, a z Wandą związany jest jedynie fizycznie. Jednak pewnego układ przestał działać. Wanda miała dość i powiedziała Michalinie, że chcą się pobrać ze Stachem i zamierzają odejść. 

Grało, dopóki Wanda pewnego dnia nie powitała mnie nowiną: Wiesz, Wisłocki z tobą się rozwodzi, a ze mną ożeni. Wymyślili, że zabiorą jedno dziecko. O, nie! I w tym miejscu skończyła się miłość. Bo już takiej łobuzerki to nie. Co to, to nie

- powiedziała Michalina Wisłocka w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Stach jednak został, ale pewnego dnia Michalina znalazła erotyczne zdjęcia kochanek męża, wśród których były m.in. pracownice instytutu, studentki oraz jego asystentki. Wówczas coś w niej pękło. Kazała mu się wynosić i zagroziła, że jeśli tego nie zrobi, to pokaże te zdjęcia jego szefowi.

FILM, SZTUKA KOCHANIA - historia MICHALINY WISŁOCKIEJIgraszki w wannie, manipulowanie płaczem. Seksualne porady Michaliny Wisłockiej - wciąż aktualne? [OPINIE KOBIET]

"Zrozumiałam, że można umrzeć z miłości"

Po rozstaniu Michalina Wisłocka jeszcze bardziej rzuciła się w wir pracy. To, co przeżyła, mocno odbiło się jednak na jej zdrowiu. - Zrozumiałam, że można umrzeć z miłości - powiedziała w jednej z rozmów. Kolejny zwrot w jej życiu nastąpił, gdy udała się na wczasy lecznicze do Lubniewic. Tam poznała Jurka, którego nazywała małpoludem. Zrodziło się między nimi gorące uczucie. - Jurek taki wielki, kudłaty i umięśniony jak bokser. Ten niedźwiedź klęczał przy łóżku, patrzył i szeptał jakieś cudowne słowa, zaklęcia czy prośby i delikatnie pieścił wargami moją skórę, jak coś niezmiernie pięknego i kruchego - opisywała go w pamiętniku. To właśnie on pokazał Wisłockiej, że miłość to nie tylko związek duchowy, lecz także cielesny i to właśnie z nim przeżyła swój pierwszy w życiu orgazm. Za sprawą tego, czego doświadczyła w trakcie romansu z Jurkiem, zaczęła pisać swoją słynną książkę "Sztuka kochania". Jurek był jednak żonaty, więc spotykali się potajemnie, wtedy kiedy mogli. Jednak wraz z upływem czasu coraz rzadziej. Nieoczekiwanie zmarł, co było dla Michaliny prawdziwym szokiem. Jurek był bowiem miłością jej życia i nikogo nie była już w stanie tak pokochać. Nigdy nie wyszła także ponownie za mąż. Zmarła 5 lutego 2005 roku, mając 84 lata.

Więcej o: