"Polski Oszust z Tindera": uwiódł i zamordował urzędniczkę ZUS, a jej ciało ukrył w wersalce

- Udawał grzecznego, obiecywał złote góry, mówił, że ma jakiś dom pod Bielskiem, który remontuje. Zapewniał, że pomoże córce przy pracach w jej mieszkaniu. Ona mu ufała, ale mnie wydał się podejrzany. Bałam się, że to złodziej, ale skąd mogłam wiedzieć, że to może być okrutny morderca - mówiła matka zamordowanej w 2006 roku 53-letniej Bożeny.

 Więcej podobnych tematów na stronie głównej Gazeta.pl

Głośny dokument Netfliksa "Oszust z Tindera", opowiadający o Simonie Levievie, który podając się za bogatego potentata diamentów, uwodził kobiety, które następnie oszukiwał na miliony dolarów, zszokował opinią publiczną na całym świecie. O podobnej historii postanowił przypomnieć były rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak, który prowadzi teraz popularny kanał na YouTube "Kryminalny Patrol".

Zobacz wideo

Uwodził kobiety na terenie całej Polski

Emerytowany policjant postanowił przypomnieć o głośnej sprawie uwodziciela Mirosława C., nazywając go "Polskim Oszustem z Tindera". Mężczyzna poszukiwał bowiem swoich ofiar poprzez portale towarzyskie, a w 2006 roku brutalnie zamordował jedną z uwiedzionych przez siebie kobiet.

- Pani Bożena pracowała w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych w Wadowicach. (...) Często przeglądała różnego rodzaju portalu towarzyskie i któregoś dnia natrafiła na anons pewnego mężczyzny. Styl pisania, jego język, bardzo jej się spodobał, wobec tego chciała się z nim po prostu umówić - zaczął Nowak.

- Ładnie pisał, okazało się też, że ładnie mówił, co ujęło panią Bożenę. (...) Opowiadał o tym, że jest bogaty, majętny, że ma piękny dom. (...). Opowiadał bardzo barwnie, elokwentnie, co przyciągało oczywiście uwagę Bożeny. (...) Opowiadał, że ma plany wobec Bożeny, że to są naprawdę poważne plany, że mu się spodobała. Że zabierze ją do swojego domu w Bielsku, ale też zabierze ją na Dominikanę. Będą razem podróżowali, razem korzystali z jego pieniędzy - relacjonuje dalej.

Do ich mieszkania wjeżdża się windą. Łóżko ma 3 m, a garderoba jest wielkości kawalerkiDo ich mieszkania wjeżdża się bezpośrednią windą. Łóżko ma 3 m, a garderoba jest wielkości kawalerki

- Udawał grzecznego, obiecywał złote góry, mówił, że ma jakiś dom pod Bielskiem, który remontuje. Zapewniał, że pomoże córce przy pracach w jej mieszkaniu. Ona mu ufała, ale mnie wydał się podejrzany. Bałam się, że to złodziej, ale skąd mogłam wiedzieć, że to może być okrutny morderca - opowiada w rozmowie z Interią 82 -letnia Helena S., matka ofiary.

Gdy jej córka zaginęła 23 grudnia, wysłała do jej mieszkania syna, który odnalazł zwłoki siostry schowane w wersalce. Kobieta została uduszona, a jej mieszkanie splądrowane. - Z mieszkania zniknęła wieża, zniknęło około 25 tysięcy złotych, zniknęły także inne drobne rzeczy, jak telefon komórkowy, a nawet złodziej i zabójca zabrał trzy lalki, które pani Bożena miała - wylicza Nowak.

Zabójcę 53-latki zatrzymano 29 grudnia, a do jego poszukiwań zaangażowano policjantkę, która udawała zainteresowanie jego ogłoszeniem matrymonialnym. Okazało się, że mężczyzna był recydywistą, karanym m.in. za zabójstwo dwóch osób w 1991 r. Po wyjściu na wolność w 2005 r. dokonywał kolejnych przestępstw, uwodząc i okradając kobiety na terenie całej Polski.

- To był klasyczny oszust matrymonialny - mówili wówczas policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie o Mirosławie C. który okradł i wykorzystał co najmniej 10 kobiet. Wyrokiem sądu skazano go na dożywocie.

TikTokerka pokazała, co znalazła w kieszeniach ubrań z lumpeksów. 'Maseczka, klucze i przedmiot wart kilka tys. złotych'Pokazała, co znalazła w kieszeniach ubrań z lumpeksów. "Perełka za kilka tys. złotych"

Więcej o: