Martyna Wojciechowska o historii z granicy: "Bycie bohaterem to nie zawsze wielkie czyny"

- Czasem to te przyziemne, codzienne decyzje, które świadczą o naszym człowieczeństwie - pisze Martyna Wojciechowska w opublikowanym na Instagramie poście, opowiadając historię Alisy z Kijowa i jej rodziny. - Potrzeba nam takich historii. I przede wszystkim światu potrzeba takich ludzi - komentują internauci.

Więcej podobnych historii znajdziesz na Gazeta.pl

Zobacz wideo Rosjanie protestują przeciwko wojnie. "Nie dla wojny", "Wstyd"

Martyna Wojciechowska to jednak z najpopularniejszych i bardziej cenionych kobiet w Polsce. Podróżniczka oraz dziennikarka od lat znana jest m.in. z prowadzenia programu "Kobieta na krańcu świata", za pomocą którego przybliża widzom życie kobiet z najróżniejszych zakątków świata. Martyna Wojciechowska prowadzi również swoje social media, a na samym Instagramie śledzi ją ponad 2,1 mln osób, z którymi dzieli się wybranymi momentami ze swojego życia, przemyśleniami na różne tematy, czy poruszającymi historiami. Od 24 lutego, kiedy to Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę, nie pozostaje również obojętna i na tę sytuację.

Marina OvsyannikovaRosjanka weszła z transparentem antywojennym w czasie wiadomości. "Okłamują Was"

Martyna Wojciechowska o poruszającej historii z granicy. Internauci: "serce rośnie"

Ostatnio Martyna Wojciechowska opublikowała post, w którym podała dalej historię Alisy z Kijowa, która wraz z rodziną musiała uciec ze swojego kraju. Ze względu na korek, do przejścia granicznego musieli iść pieszo 17 km, niosąc na rękach schorowanego pieska.

- Bycie bohaterem to nie zawsze "wielkie czyny". Czasem to te przyziemne, codzienne decyzje, które świadczą o naszym człowieczeństwie. Rodzina Alisy z Kijowa w kilka chwil musiała spakować całe swoje życie i uciekać z objętego wojną kraju. W 9 osób plus dwa duże psy wyruszyli małym samochodem w stronę granicy z Polską szukać ratunku. Kilkanaście kilometrów przed przejściem granicznym samochodów było tak dużo, że rodzina musiała pójść dalej na piechotę, ale 12-letnia schorowana suczka nie była w stanie iść. Nie zostawili jej. Przez 17 kilometrów rodzina Alisy na zmianę niosła ją na rękach aż do granicy. Członków rodziny się przecież nie zostawia. Mąż Alisy i jej siostry wrócili do domów, żeby walczyć, a kobiety z dziećmi i psami dotarły bezpiecznie do Warszawy. Po ataku Rosji na Ukrainę Polska tymczasowo zmieniła przepisy dotyczące przywożenia zwierząt do naszego kraju, aby ułatwić uciekającym przed wojną transport swoich zwierzaków. Wszystkie informacje w języku polskim i ukraińskim znajdują się na stronie Głównego Inspektoratu Weterynaryjnego. M. - napisała Martyna Wojciechowska.

 

Ta piosenka stała się hymnem ruchu oporu w Ukrainie. 'Bella Ciao' to teraz 'Ukraiński gniew'Ta piosenka stała się hymnem ruchu oporu. "Bella Ciao" to teraz "Ukraiński gniew"

Pod postem pojawiło się wiele komentarzy od internautek oraz internautów:

Człowieczeństwo, niektórzy znają znacznie tego słowa
Tak, to jest jak członek rodziny <3 serce rośnie
Wspaniała historia w tym okropnym czasie
Jestem poruszona do głębi serca
Wzruszające i godne podziwu, ale rozumiem , bo sama mam psiaka staruszka, moja miłość największą, brawo dla takich ludzi
Potrzeba nam takich historii. I przede wszystkim światu potrzeba takich ludzi!
Uwielbiam takich ludzi <3 naprawdę są bohaterami

- czytamy.

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: