Polka za pomoc w aborcji stanie przed sądem. Aktywistki: Dalej będziemy działać

8 kwietnia rozpocznie się proces aktywistki ws. pomocy w przerwaniu ciąży. Zgodnie z polskim prawem grozi jej kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Więcej ważnych tematów znajdziecie na Gazeta.pl

Zobacz wideo Donald Tusk ocenia prawo aborycjne w Polsce:

Justyna Wydrzyńska pomaga Polkom w aborcjach od 16 lat. Na początku pandemii aktywistka oddała tabletki poronne kobiecie, która była w przemocowej relacji. Mąż kobiety doniósł przez to na nią na policję. Wcześniej uniemożliwił swojej żonie wyjazd do zagranicznej kliniki. Rok później funkcjonariusze pojawili się w domu Wydrzyńskiej. 

"Myślałam, że ktoś może na nas donieść, nawet bezpodstawnie"

8 kwietnia odbędzie się rozprawa w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga Południe. Kobiecie grożą trzy lata więzienia za pomoc w aborcji. Wydrzyńska zdradziła w rozmowie z Gazeta.pl, że już wcześniej obawiała się takiej sytuacji:

Miałam zawsze obawę, że coś takiego może się wydarzyć. Czułam, że to, że pokazałyśmy swoje twarze na okładce, że dajemy sobą tę widoczność, może doprowadzić do tego, że taka sytuacja nadejdzie. Myślałam, że ktoś może na nas donieść, nawet bezpodstawnie. Od wielu lat przygotowywałam swoje dzieci na to, że policja może nam wejść do domu. Wtedy trzeba oddać wszystkie telefony, komputery, że przetrzepią nam po prostu chatę. Oni wiedzieli, jak się zachować - że trzeba ten sprzęt po prostu oddać, że nie można się szarpać, że będziemy się martwić później. Moje dzieci to rozumieją. Wiedzą, co robię, wiedzą, że to jest wystawianie się na ryzyko.

Warto wspomnieć, że do tej pory w naszym kraju aktywistki wspierające w aborcjach nigdy nie stawały przed sądami. Nie było też podobnych procesów w Europie.

Aborcyjny Dream Team: Dalej będziemy działać

Do sprawy odniósł się Aborcyjny Dream Team. Jak podkreśliły aktywistki w swoim wpisie, postawienie Justyny Wydrzyńskiej w stan oskarżenia, to atak na wszystkie osoby, które przynajmniej raz w życiu wsparły kogoś w aborcji.

Większość osób, które zdecydowały się na aborcję w Polsce, zawdzięcza ją osobom, które zdecydowały się im pomóc. Te nieliczne przypadki przeprowadzanych aborcji, które obejmuje obecna ustawa, to kropla w morzu potrzeb. 99 proc. osób miały swoją aborcję tylko dlatego, że znalazły taką Justynę. Osobę, która powie im, jak zamówić leki i będzie bezpośrednim wsparciem w trakcie aborcji. Osoby takie #JakJustyna należy chronić.

- czytamy we wpisie, który pojawił się na Instagramie Aborcyjnego Dream Teamu. Z dalszej jego części dowiadujemy się także, że aktywistki nie zamierzają rezygnować ze swojej działalności. 

Tak, dalej będziemy działać. Niezależnie od wszystkiego, ani Aborcyjny Dream Team, ani Aborcja Bez Granic nie przestają działać. Nadal będziemy wspierać w aborcjach wszystkie osoby w niechcianych ciążach.

 - czytamy.

 

Kaja Godek komentuje śmierć ciężarnej IzyOburzający projekt fundacji Kai Godek. Chcą zakazu mówienia o aborcji

Więcej o: