"Nie będzie nas, bo za daleko. Na następny dzień wstawili zdjęcia z Majorki", czyli jak goście odwołują obecność na weselu

Każda panna młoda i pan młody stają przed niełatwym zadaniem związanym z listą gości. Stworzenie tej ostatecznej zajmuje często kilka ładnych dni lub nawet tygodni. Oczywiście każdy gość ma prawo odmówić przyjścia na wesele i nie musi się z tego tłumaczyć, jednak należałoby to zrobić odpowiednio wcześniej, by nie narażać młodych na niepotrzebne koszty. Niektórzy robią to mimo wszystko na ostatnią chwilę. Jak się wtedy tłumaczą?

Więcej ślubnych tematów znajdziesz na Gazeta.pl

Zobacz wideo Ślubne wpadki gwiazd

Nie ma wątpliwości, że układanie listy gości to jeden z bardziej wymagających elementów podczas ślubnych przygotowań. Państwo młodzi zapraszając na ślub, liczą, że wszyscy goście nie tylko się pojawią, lecz także będą się świetnie bawić. Obecnie pary młode coraz rzadziej zapraszają osoby, które "wypada", skupiając się przede wszystkim na tych, na których naprawdę im zależy. Właśnie dlatego odmowa potrafi zaboleć, szczególnie wtedy, gdy dochodzi do niej na kilka dni, albo nawet kilka godzin przed ślubem.

Wesele, zdjęcie ilustracyjnePijany świadek na weselu wyznał miłość pannie młodej. To zmieniło wszystko

Jak tłumaczą się goście, którzy w ostatniej chwili odwołują swoje przyjście na wesele? Niektóre wymówki mogą zwalić z nóg

Na Instagramie oraz TikToku "Mówię o ślubie" pojawił się filmik, w którym poruszony został temat najczęstszych "powodów", którymi zaproszeni goście zasłaniają się, informując w ostatniej chwili parę młodą, że jednak nie pojawią się na uroczystości. - Nie będzie nas, bo... Jakie najczęstsze powody podają goście w takich sytuacjach? Oczywiście goście nie mają obowiązku się tłumaczyć, ale przeważnie pojawia się jakieś uzasadnienie i często jest ono... CIEKAWE - napisała pod nagraniem Dominika, pasjonatka ślubów oraz twórczyni treści na profilach "Mówię o ślubie".

Czy wypada odmówić bycia świadkową na ślubie? 'Ja bym się poczuła urażona'Zmiana nazwiska po ślubie - tak czy nie? "Nie poślubiłbym kogoś, kto nie chciałby przyjąć mojego"

Pod postem internautki chętnie podzieliły się historiami ze swojego życia. Aż trudno uwierzyć, że ludzie potrafią się tak zachować:

W dzień ślubu sms: nie będzie nas, mamy covid. Pomyślałam: ok, takie mamy czasy, może się to każdemu przytrafić. Szkoda tylko że na następny dzień zobaczyłam na story, jak świetnie się bawią ze znajomymi na innej imprezie
SMS już po przyjechaniu z kościoła na salę "nie będzie nas bo za daleko, żeby z dziećmi jechać" na następny dzień wstawili zdjęcia z Majorki...
U mnie właśnie się nie tłumaczyli i po prostu nie przyszli, bez żadnego wcześniej powiadomienia...
"Nie przyjadę, bo mam małe dziecko". Mówię oki, zrozumiałe. W dzień naszego wesela byli u znajomych na weselu kilkaset km stad
Kuzyn w ostatniej chwili odwołał, bo nie było piwa, a jego lalunia pije tylko piwo
Cztery dni przed ślubem: nie przyjadę, bo jest za daleko... choć oczywiście lokalizacja nie zmieniła się od kiedy dwa tygodnie wcześniej był telefon z potwierdzeniem obecności od tej osoby
W dniu ślubu. Nawet 2 godziny przed SMS: Jednak nie dali mi wolnego w pracy. Myślałem, że wesele jest w sobotę, a nie w piątek

- czytamy.

Jedna z kobiet podzieliła się refleksją, którą z całą pewnością warto zapamiętać sobie na takie sytuacje. - Nam bardzo ślub pomógł odciąć ludzi, dla których tak naprawdę nic nie znaczyliśmy i skupić się na osobach, które z nami były i bawiły się do białego rana. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! - podsumowała.

***

Kobieta.gazeta.pl jest dla Was i to dla Was cały czas piszemy na różne tematy. Nie oznacza to jednak, że Ukraina schodzi na dalszy plan. To cały czas bieżąca i bardzo istotna kwestia. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie tutaj: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina.

Więcej o: