To zdjęcie królowej Elżbiety nie powinno ujrzeć światła dziennego. Fotograf złamał zasady

Pod koniec marca odbyła się uroczysta msza, poświęcona pamięci zmarłego przed rokiem księcia Filipa. Na uroczystości obecny był tylko jeden fotoreporter, który - jak zdradził - dostał kategoryczny zakaz fotografowania królowej, przybywającej do kaplicy. Dlaczego?

Więcej podobnych tematów na stronie głównej Gazeta.pl

29 marca w Opactwie Westminsterskim w Londynie odbyła się uroczysta msza ku pamięci zmarłego przed rokiem księcia Filipa. Fotografie niepotrafiącej ukryć wzruszenia królowej Elżbiety II błyskawicznie obiegły media, poruszając fanów brytyjskiej rodziny królewskiej. Jak jednak zdradził fotoreporter obecny na wydarzeniu, chcąc jak najrzetelniej zrelacjonować nabożeństwo, zdecydował się złamać zakaz nadany mu przez pracowników królowej.

Zobacz wideo

Fotografował mszę ku czci księcia Filipa. Zdradził, jaki otrzymał zakaz

Jak wyjawił na kilka dni po ceremonii Richard Pohle, fotoreporter z "The Times", pracownicy królowej zabronili mu fotografować monarchinię przybywającą na miejsce. Spekulowano bowiem, że królowa, która od śmierci męża boryka się z problemami zdrowotnymi, dotrze na miejsce, poruszając się na wózku. Jak się jednak okazało, powód był zgoła inny. Monarchini przybyła bowiem do kaplicy w asyście skompromitowanego syna Andrzeja, oskarżonego o napaść seksualną.

zdjęcie ilustracyjne34-letni lekarz pediatra molestował 14-latkę. "Sama chciała"

Fotoreporter miał usłyszeć, że "będzie miał kłopoty", jeśli udokumentuje "poparcie dla księcia Andrzeja". Pohle świadomy tego, że msza jest transmitowana na żywo przez telewizję BBC, nie ugiął się jednak pod zakazem, naciskając na pracowników monarchini, by ci wyrazili zgodę na fotografowanie maszerującej kościelną nawą królowej.

Kiedy jednak królowa wraz z synem wreszcie pojawili się na miejscu, zostali zasłonięci przez innych uczestników wydarzenia, uniemożliwiając fotoreporterowi wykonanie zdjęcia. To właśnie wtedy Pohle zdecydował się złamać zakaz, odchodząc z wyznaczonego mu miejsca, by móc uwiecznić za zdjęciu królową maszerującą z synem, oskarżany o powiązania z pedofilem i stręczycielem nieletnich, Jeffrey'em Epsteinem.

 

***

Kobieta.gazeta.pl jest dla Was i to dla Was cały czas piszemy na różne tematy. Nie oznacza to jednak, że Ukraina schodzi na dalszy plan. To cały czas bieżąca i bardzo istotna kwestia. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie tutaj: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina.

Więcej o: