Babcia sprzedaje swoją suknię ślubną, bo nikt z rodziny się w nią nie mieści. "Wstyd"

Na Facebooku pojawiło się ogłoszenie, w którym seniorka postanowiła sprzedać swoją suknię ślubną z 1994 roku. Jak zapewnia, jest ona zachowana w świetnym stanie i gotowa, by kolejna panna młoda mogła ją założyć. Internauci nie mają jednak dla niej litości, bo powód, który podała, mocno ich zaskoczył.

Więcej podobnych historii znajdziecie na Gazeta.pl

Sprzedaż w internecie kwitnie. Możemy kupić tam nie tylko nowe ubrania, ale również używane. Wiele kobiet, które wyszły za mąż, postanawia dać drugie życie swoim sukniom ślubnym. Zwykle sprzedają je chwilę po tym pięknym wydarzeniu. Rzadko zdarza się, że suknia zanim trafi do drugiego obiegu, przeleży w szafie 28 lat. Okazuje się jednak, że takie sytuacje się zdarzają. Na Facebooku pojawiło się ogłoszenie, w którym pewna kobieta sprzedaje model z 1994 roku. 

Zobacz wideo

Sprzedaje suknię ślubną z 1994 roku, bo jej synowe i wnuczki są za duże 

Może nie dziwiłby fakt, że kobieta sprzedaje swoją suknię ślubną, nawet po takim czasie, ale powód, który podała seniorka, jest dość zaskakujący. Na samym wstępie dowiadujemy się, że suknia jest w rozmiarze "2" i kobieta życzy sobie za nią 800 dolarów. 27 lat temu, był to krzyk mody i suknia marki "David's" była jedną z najlepszych, najpiękniejszych i jak sama przyznała, zapierała dech w piersiach. Dlaczego kobieta wystawiła ją na sprzedaż dopiero teraz? 

Gdybym miała córkę, chciałabym, żeby ją założyła, ale moje synowe są za duże (...). Myślałam, że jeden z moich synów znajdzie sobie jakąś mniejszą partnerkę, ale nie. Chciałam ją też zachować dla moich wnuczek, ale one również będą zbyt ogromne i nie zmieszczą się.

- napisała w poście na Facebooku. 

wesele (zdjęcie ilustracyjne)Nielegalna atrakcja na weselu. Panna młoda wylądowała w więzieniu

W internecie szybko zrobiło się o tym głośno, a najwięcej komentarzy pojawiło się na Twitterze, pod postem jednej z użytkowniczek, która napisała: "Kupcie moją suknię, bo moje wnuczki są zbyt ogromne". 

Internauci skrytykowali kobietę, która zamieściła ogłoszenie 

Jak już wcześniej wspominaliśmy, pod postem na Twitterze pojawiło się najwięcej komentarzy. W większości z nich internauci skrytykowali zachowanie kobiety. Niektórzy stwierdzili nawet, że nigdy nie chcieliby mieć z nią do czynienia. 

Użyła słowa „ogromny", a nie "duży", a słowo "ogromny" w tym kontekście używane jest negatywnie, by zakpić z jej wnuczek, które są zbyt duże, by nosić jej drobną suknię ślubną w rozmiarze dwa.

- napisał jeden z internautów. 

Nie rozumiem pomysłu zakładania, że ??twoja córka/synowa/wnuczka będzie nosić twoją suknię ślubną. To, co odpowiada jednej kobiecie, może nie odpowiadać innej, nie mówiąc już o zmieniających się gustach i trendach. To ich dzień i powinny nosić to, co chcą.
Wyszłam za mąż w 1992 roku, za sukienkę zapłaciłam 400 dolarów. NIGDY nie pomyślałabym, że ktoś z mojej rodziny chciałby mieć moją starą sukienkę! Trendy się zmieniają! Całe zawstydzanie kogoś za to, że nie ma rozmiaru 2, jest podłe! Poza tym David's Bridal to nie Gucci.

- dodali inni. 

A wy chcielibyście kupić taką suknię ślubną za 800 dolarów? 

Wesele, zdjęcie ilustracyjneWesele bez dzieci? Goście ignorują prośby młodych. "Wyprosiłabym i tyle"

Wasze historie i opinie są dla nas ważne. Czekamy na Wasze listy i komentarze. Piszcie do nas na adres: kobieta@agora.pl. Najciekawsze listy opublikujemy.

***

Kobieta.gazeta.pl jest dla Was i to dla Was cały czas piszemy na różne tematy. Nie oznacza to jednak, że Ukraina schodzi na dalszy plan. To cały czas bieżąca i bardzo istotna kwestia. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie tutaj: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina

Więcej o: